Polak rozgoryczony urlopem w Turcji. Dostał darmowy obiad, ale prawda wyszła po deserze
Turcja kusi polskich turystów pięknymi widokami, ciepłą wodą i konkurencyjnymi cenami. Trzeba się mieć jednak na baczności, bo za chwilę nieuwagi można łono zapłacić. Przekonał się o tym Polak, który dał się "naciągnąć". Jak opisuje "Fakt", mężczyzna myślał, że "wszystko jest w cenie", ale za błąd przyszło mu słono zapłacić.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Na co zwracać uwagę podczas kupowania wycieczek fakultatywnych.
- Co spotkało polskiego turystę w tureckiej restauracji.
- Które niespodzianki mogą czekać turystów w ofertach all inclusive.
Tak naciągają Polaków. Dostał darmowy obiad, za deser słono zapłacił
Jak wynika z tegorocznych zestawień, Polacy coraz chętniej spędzają urlop za granicą. Dane, zebrane przez Google, pokazują, że aż 53 proc. rodaków wykazało większe zainteresowanie urlopem poza krajem. Chętnie stawiamy na opcje all inclusive, które pozwalają nam stosunkowo najlepiej przewidywać koszty, związane z urlopem. Wydatki łatwiej jest zaplanować, bo z góry znamy koszt wycieczki, a potem sami określamy swój budżet na dodatkowe atrakcje, wynajem auta itp. Wiele takich ofert znajdziemy w Turcji, która cieszy się coraz większym zainteresowaniem polski turystów. Piękne plaże, wspaniałe widoki i mnóstwo miejsc, które można zobaczyć — a do tego konkurencyjne ceny tureckich wyjazdów.
Turyści, będąc już na miejscu, wabieni są atrakcyjnymi ofertami wycieczek fakultatywnych. To rozwiązania, które pozwalają stosunkowo niewielkim kosztem zwiedzić przynajmniej kilka miejsc polecanych dla turystów. Szkoda z tego nie skorzystać. Problem w tym, że kiedy włączamy "tryb urlopowy", często jesteśmy mniej skorzy do sprawdzenia, co tak naprawdę mamy w cenie wycieczki. O tym, że warto zwracać uwagę na szczegóły ofert, przekonał się polski turysta, który napisał do "Faktu", by przestrzec przed naciąganiem. Wraz z bliskimi wybrał się do manufaktury dywanów w Antalyi, a w cenie wycieczki był też obiad. Sęk w tym, że deser nie był już w to wliczony, o czym towarzystwo dowiedziało się już po jego zjedzeniu.
Obiad był za darmo, za deser dopłacił 80 zł
Sfrustrowany polski turysta przekazał, że za deser przyszło mu zapłacić aż 18 euro, czyli ponad 76 zł. "Podczas urlopu w Turcji wykupiliśmy wycieczkę całodniową. W ciekawym programie był też bezpłatny obiad w restauracji. Obiad był dobry, kelnerzy rozwozili na wózkach posiłki. Po zjedzeniu obiadu podano deser. A po zjedzeniu poinformowano nas, że obiad był bezpłatny, a za deser należy się 18 euro! Nie pojadę więcej do Turcji" – opisał czytelnik tabloidu.
Choć sam wyjazd był udany, to jednak zażenowanie z powodu takich "sztuczek" pozostaje na dłużej. Czytelnik "Faktu" twierdził, że do tej pory nie może pozbyć się tego niesmaku po — jakby nie było — pysznym obiedzie, w pięknej tureckiej odsłonie.
Źródło: Radio ZET/fakt.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET