`

Pracownicy Biedronki zapowiadają strajk. ”Bałagan i chaos” w sklepach

2 min. czytania
14.03.2024 14:40
Obserwuj nas na Google

Pracownicy sieci Biedronka planują protesty przeciwko pracodawcy,  portugalskiej firmie, Jeronimo Martins. Jak alarmują, w sklepach zatrudnionych jest za mało osób, a etaty cały czas są redukowane: to prowadzi do pracy ponad siły.

Sklep Biedronka
fot. EastNews

Nadchodzi kolejny kryzys wizerunkowy Biedronki? Problemy, na jakie zwracają uwagę klienci Biedronki, to m.in. zbyt długie kolejki czy bałagan w sklepach. Okazuje się, że kwestie te są źródłem niezadowolenia także pracowników. Jak wskazują w petycji, która została skierowana do kierownictwa, konieczna jest poprawa warunków pracy, głównie przez zwiększenie liczby etatów i tym samym zatrudnienie dodatkowego personelu.

Zdaniem pracowników z każdym rokiem problem braków kadrowych rośnie, a przez to w sklepach panuje ”bałagan i chaos”. Tymczasem Biedronka, zamiast zatrudniać, zwalnia pracowników.

– Dostajemy informacje od kierowników sklepów, że prawdopodobnie czekają nas cięcia etatowe. Pracownicy, którzy mieli mieć przedłużone umowy, nie dostają ich do podpisu. Firma nie przedłużyła umów-zleceń, które wygasały z końcem lutego. Wstrzymane miało zostać także podpisywanie umów z kandydatami, którzy są już po badaniach medycyny pracy. Za chwilę nie będzie komu pracować, sklepy zwalniają kasjerów przed świętami – alarmuje w rozmowie z WP Finanse Gabriela Kaim, przewodnicząca NSZZ "Solidarność" w Jeronimo Martins.

Brakuje rąk do pracy, ale to niejedyny problem

Pracownicy Biedronki oczekują również podwyżek. Wynagrodzenie w Biedronce jest niewiele wyższe od płacy minimalnej. Kolejnym problemem są pensje doświadczonych pracowników, którzy otrzymują tyle samo pieniędzy, co osoby dopiero rozpoczynające pracę. Dodatków żądają pracownicy stoisk mięsnych, którzy zarządzają całym stanowiskiem.

Petycja związkowców została złożona 13 marca. Dalsze działania pracowników zależą od wyników negocjacji. Gabriela Kaim podkreśliła, że pracownicy są gotowi strajkować, jeśli rozmowy nie przyniosą rezultatu. WP poprosiła o komentarz biuro prasowe Biedronki. Na pytania dziennikarzy odpowiedział Tomasz Dejtrowski, dyrektor ds. wynagrodzeń. Jak czytamy:

“Ewentualne potrzeby wzmocnienia obsady sklepów mogą wynikać z sytuacji incydentalnych, spowodowanych np. absencjami chorobowymi i są na bieżąco zarządzane”.

Źródło: Radio ZET/Wirtualna Polska

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET