Prezes NBP: rząd ma problem. „Sytuacja budżetu państwa jest trudna”

2 min. czytania
08.04.2024 08:51
Obserwuj nas na Google

- Sytuacja budżetowa jest trudna i NBP musi tę sytuację obserwować - oświadczył prezes NBP Adam Glapiński. Jak podkreślił, bank centralny oferuje pełną możliwość współpracy z rządem i ministerstwem finansów.

Adam Glapinski
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Pieniędzy w budżecie rzeczywiście może nie być. Polsce grozi unijna procedura nadmiernego deficytu, jej wszczęcie ograniczałoby swobodę ruchów rządu, a dla społeczeństwa byłoby „zimnym prysznicem”. Dodatkowo niższa niż zakładana inflacja to niższe od spodziewanych wpływów z podatków, przez co rząd będzie musiał zapewne szukać oszczędności.

Konferencja prezesa NBP. „Jesteśmy skłonni współpracować z rządem”

- Musimy tę sytuację obserwować i jesteśmy skłonni współpracować z rządem w każdym zakresie - oświadczył prezes banku centralnego. - Oferujemy pełną możliwość współpracy z rządem i Ministerstwem Finansów w obliczu trudności budżetowych - dodał, zwracając uwagę na groźbę narastającego wysiłku zbrojeniowego.

Oglądaj

Glapiński oświadczył jednocześnie, że „nie ma mowy o obniżce stóp procentowych”. - Ich obecny poziom oddziałuje dezinflacyjnie, realnie stopy są coraz wyższe i ten hamulec działa coraz mocniej - podkreślił. Szef NBP dodał, że zakończenie działania tarczy antyinflacyjnej oraz odmrożenie cen energii będzie wyraźnym czynnikiem proinflacyjnym.

- W przypadku pełnego zniesienia tarcz - to jest nieprawdopodobne, rząd z góry mówi, że tego nie zrobi - gdyby nastąpiło pełne zniesienie tarcz antyinflacyjnych, to wskaźnik inflacji by się przesunął o jakieś 4 punkty do góry, do 7,5 procent w czwartym kwartale 2024 - powiedział Glapiński na piątkowej konferencji prasowej.

Redakcja poleca

Szef NBP dodał, że przy założeniu, iż obecne rozwiązania prawne zostałyby utrzymane, to wówczas inflacja na koniec roku powinna wynieść 3,9 procent. Tłumacząc wzrost cen na koniec roku o 3,9 procent Glapiński tłumaczył, że wynika to m.in. ze wzrostu wynagrodzeń – zarówno w sferze budżetowej, jak i w przemyśle.

- Mamy teraz taką sytuację w tej chwili, że płace realne rosną bardzo szybko i zaczyna nas to niepokoić, a aktywność gospodarcza przyspiesza. (...) Idziemy w kierunku 4-procentowego wzrostu - powiedział Glapiński. Zastrzegł, że szybki wzrost płac realnych nie powoduje jeszcze szybkiego wzrostu popytu – należy jednak spodziewać się zwiększenia wydatków na konsumpcję, co będzie sygnałem do podnoszenia cen.

Źródło: Radio ZET/NBP

Zobacz także

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET