Proboszcz słusznie przegonił dzieci sprzedające lemoniadę? Jest stanowisko sanepidu
Dwóch nastolatków przed kościołem św. Urszuli Ledóchowskiej w Gdańsku postanowiło sprzedawać wykonaną przez siebie lemoniadę. Niespodziewanie zostali oni przegonieni przez proboszcza, który nie przebierając w słowach, kazał im opuścić plac. Jak tłumaczył, chłopcy nie mieli zaświadczenia z Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Co na to sanepid?
Czy dzieci mogą sprzedawać lemoniadę?
Kilka tygodni temu we Wrześni miała miejsce nietypowa sytuacja. Dzieci sprzedające lemoniadę, zostały zgłoszone do sanepidu. Wtedy też Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna wydała komunikat, zgodnie z którym nie ma obowiązku występowania o żadne zezwolenia, w przypadku tego typu dystrybucji. Chodzi bowiem o tzw. sprzedaż okazjonalną, prowadzoną przez osoby prywatne, a taka nie podlega rygorystycznym przepisom sanitarno-epidemiologicznym. Co za tym idzie: dzieci mogą sprzedawać lemoniadę bez rzeczonych zaświadczeń.
Z podobnym przypadkiem mieliśmy miejsce ostatnio w Gdańsku. Proboszcz przegonił dwóch nastolatków, którzy oferowali domową lemoniadę przed kościołem św. Urszuli Ledóchowskiej. Jak informuje serwis trojmiasto.pl, duchowny tłumaczył, że plac jest w jego jurysdykcji, a dzieci ani nie miały zaświadczenia z sanepidu, ani nawet nie spytały o zgodę.
— Mój 13-letni wnuk z kolegą sprzedawali lemoniadę przed niedzielną wieczorną mszą. W pewnym momencie pojawił się proboszcz i przegonił ich stamtąd. Użył przy tym niecenzuralnych słów, których nie wypada cytować — mówił dziadek jednego z nastolatków, cytowany przez trójmiasto.pl.
Sprzedaż lemoniady przez dzieci. Co na to prawo?
W polskim prawie nie ma przepisów, które w dokładny sposób precyzowałoby takie zagadnienia. Zgodnie z kodeksem cywilnym osoby poniżej 13 roku życia nie mają zdolności do czynności prawnych i wszelkie kwestie spoczywają w tym wypadku na opiekunach prawnych (najczęściej rodzicach), natomiast pomiędzy 13 a 18 rokiem życia, małoletni mają tzw. ograniczoną zdolność do czynności prawnych, co oznacza, że niektóre czynności może wykonywać samodzielnie, natomiast ważność niektórych uzależniona jest od zgody opiekunów/rodziców. W praktyce oznacza to, że dzieci mogą sprzedawać lemoniadę za zgodą rodziców — podobnie przecież jak w sklepie mogą operować pieniędzmi, by nabywać różne produkty, dokonując w ten sposób transakcji kupna.
Taką opinię na łamach portalu naTemat.pl wyraził radca prawny Przemysław Antas. — Żadna regulacja prawna nie stanowi wprost, że przedsiębiorca musi mieć pełną zdolność do czynności prawnej. Przepisy zakazują wyzysku dzieci i zobowiązują do zapewnienia im bezpieczeństwa — ocenił.
Źródło: Radio ZET/Fakt.pl/rodzice.pl/naTemat.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET