Protesty w Zakopanem tuż przed długim weekendem. Podjęto decyzję
Napięta atmosfera, protesty i zarzuty o brak szacunku – tak wyglądały ostatnie dni pod Tatrami. Spór, który narastał od dłuższego czasu, wybuchł z pełną siłą podczas posiedzeń miejskich komisji. Strony są coraz dalej od porozumienia, a stawka dla wielu nie jest wyłącznie finansowa.
- Burmistrz Zakopanego planuje wprowadzić opłatę targową 4 zł za metr kwadratowy dziennie, co spotkało się z protestem kupców.
- Propozycja limitów cen za taksówki (11 zł start, 8–9 zł za km, 50 zł za postój) wywołała sprzeciw kierowców, którzy obawiają się trudności finansowych.
- Miasto tłumaczy, że zmiany są potrzebne dla stabilizacji budżetu i ochrony turystów. Radni odroczyli ich wprowadzenie do października.
Zakopane. Władze miasta kontra kupcy – konflikt na ostrzu noża
Burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz chce wdrożyć opłatę targową, która – choć formalnie została uchwalona już w 2015 roku – do dziś nie była egzekwowana. Teraz miałoby się to zmienić: nowa stawka to 4 zł dziennie za każdy metr kwadratowy powierzchni handlowej, również na terenach prywatnych. Kupcy protestują, mówiąc wprost: to "haracz", który zniszczy drobny handel. Jak zdradza jeden z handlarzy, za sześciometrowy stragan musiałby płacić ponad 9 tysięcy złotych rocznie.
Władze Zakopanego odpierają zarzuty. Jak tłumaczą, wiele stoisk działa bez odpowiednich zezwoleń, nie płaci podatków ani opłat lokalnych. „Mieszkańcy sponsorują działalność handlarzy, którzy często nawet nie są z Zakopanego” – twierdzi urząd miasta. Sam burmistrz argumentuje, że opłata jest konieczna, aby ratować lokalny budżet i ograniczyć zadłużenie. Podczas obrad komisji ekonomiki, które poprzedzają sesję Rady Miasta, padły też ostrzeżenia ze strony wiceburmistrza: bez tej daniny miasto będzie musiało się dalej zadłużać.
Dodatkowo miasto chciało wprowadzić maksymalne stawki za kursy taksówek, by uporządkować działalność przewozową i chronić pasażerów przed zbyt wysokimi cenami. Propozycja jednak wywołała gwałtowny sprzeciw środowiska taksówkarzy, którzy alarmują, że nowe regulacje mogą poważnie zagrozić ich działalności. Zgodnie z projektem opłata początkowa za kurs miała wynosić 11 zł, natomiast koszt przejechanego kilometra – 8 zł w taryfie dziennej i 9 zł w nocnej. Za godzinę postoju planowano ustalić stawkę w wysokości 50 zł. Taksówkarze podkreślali, że takie ceny są oderwane od realiów i nie pozwalają na utrzymanie się w warunkach krótkiego sezonu turystycznego. Argumentowali, że muszą zarobić w kilka miesięcy na cały rok pracy, a dodatkowe regulacje im to utrudnią.
Protesty w Zakopanem. Transparenty i zarzuty o ignorancję
Spór eskalował w środę, kiedy ponad 100 handlarzy pikietowało podczas posiedzenia komisji ekonomiki. Trzymali transparenty z hasłami: „W przyjaznym Zakopanem nie ma miejsca dla handlarzy” i „Dość grabieży zwykłych ludzi!”. Kupcy podkreślają, że nie zostali dopuszczeni do wcześniejszych rozmów i nie zaproszono ich na komisję, która decydowała o projekcie uchwały. „To brak szacunku i ignorancja. Władze miasta pokazują, że nie zależy im na lokalnych przedsiębiorcach” – napisali kupcy w oficjalnym piśmie protestacyjnym.
Decyzja o opłacie targowej przesunięta
Radni jednomyślnie zgodzili się na propozycję komisji ekonomiki, by odłożyć głosowanie nad uchwałą dotyczącą opłaty targowej. Uznano, że rozmowy z kupcami prowadzącymi handel ze straganów powinny odbyć się dopiero po zakończeniu sezonu turystycznego, czyli w październiku. Radni zdecydowali również o przesunięciu w czasie wprowadzenia zmian w uchwale regulującej rynek taksówek w Zakopanem.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET