Rachunki podrożeją nawet dwukrotnie. Pilny apel do premiera Tuska
Spółdzielnie mieszkaniowe alarmują – od 1 lipca 2025 roku mieszkańcy zostali pozbawieni ochrony przed gwałtownym wzrostem cen ciepła, które w niektórych miejscach mogą wzrosnąć nawet o kilkadziesiąt procent. Brak odpowiednich działań osłonowych grozi poważnymi podwyżkami rachunków dla setek tysięcy gospodarstw domowych. Skierowano apel o wsparcie do premiera Donalda Tuska.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są konsekwencje zakończenia ochrony cen ciepła dla mieszkańców spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych.
- Jak wysokie mogą być podwyżki i jakie niosą zagrożenia społeczne.
- Jakie działania rząd planuje, by pomóc najbardziej potrzebującym.
Spółdzielnie mieszkaniowe biją na alarm. Podwyżki cen ciepła mogą sięgnąć kilkudziesięciu procent
Spółdzielnie mieszkaniowe w całej Polsce alarmują o gwałtownych wzrostach cen ciepła, które w niektórych regionach mogą przekroczyć kilkadziesiąt procent. W związku z tym Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP zwrócił się z apelem do premiera Donalda Tuska o pilne podjęcie działań osłonowych mających chronić mieszkańców spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych przed skutkami rosnących rachunków za ogrzewanie.
Apel został również przesłany do ministra energii Miłosza Motyki, jak informuje "Rzeczpospolita". Spółdzielnie podkreślają, że pomimo licznych pism wysyłanych od kwietnia 2025 roku do premiera oraz ministra klimatu i środowiska, nie otrzymały żadnej odpowiedzi ani wsparcia. Ochrona cenowa obowiązująca na mocy ustawy z 2022 roku wygasła z końcem czerwca 2025 roku i od 1 lipca mieszkańcy zostali pozbawieni jakiejkolwiek tarczy chroniącej przed wzrostem opłat za ciepło.
Wiele spółdzielni już teraz informuje lokatorów o znaczących podwyżkach – niezależnych od samych spółdzielni i producentów ciepła. „Podwyżki cen ciepła sięgają niekiedy kilkudziesięciu procent” – przekazano w liście Związku, który jednocześnie przyznaje, że dotychczasowy system zamrażania cen ciepła utracił ekonomiczne uzasadnienie. Związek podkreśla jednak, że poza aspektem ekonomicznym należy wziąć pod uwagę wymiar społeczny. Wzrost cen może znacznie powiększyć liczbę gospodarstw domowych dotkniętych ubóstwem energetycznym, które w 2024 roku wynosiło już około 1,5 miliona.
Rodziny stoją przed poważnymi trudnościami finansowymi
Rząd zapowiadał wprowadzenie tzw. bonu ciepłowniczego, czyli wsparcia finansowego dla najuboższych gospodarstw domowych, jednak Związek uważa te działania za zdecydowanie spóźnione. „Wsparcie jest potrzebne teraz, gdy wiele rodzin stoi w obliczu poważnych trudności finansowych” – podkreślają spółdzielcy.
W niektórych spółdzielniach podwyżki sięgają nawet ponad 100 proc., co przekłada się na wzrost opłat za centralne ogrzewanie średnio o 600 zł miesięcznie na jedno gospodarstwo domowe. Ciepło stanowi przy tym około 70-80 proc. całkowitych opłat za mieszkanie.
Minister energii Miłosz Motyka w rozmowie z mediami poinformował, że trwają prace nad pakietem osłonowym skierowanym do najbardziej potrzebujących. Koszt wprowadzenia bonów ciepłowniczych w 2025 roku szacowany jest na 300-500 mln zł, a w 2026 roku może sięgnąć nawet miliarda złotych. Minister zaznaczył, że wsparcie zostanie dostosowane do faktycznych potrzeb i ma na celu złagodzenie skutków podwyżek.
Jednocześnie przypomina się, że transformacja energetyczna, choć kluczowa dla ochrony klimatu i przyszłości gospodarki, nie przyniesie natychmiastowego obniżenia cen ciepła. W międzyczasie wiele rodzin zmaga się z rosnącymi kosztami ogrzewania, co wymaga natychmiastowej reakcji ze strony rządu.
Źródło: Radio ZET/Rzeczpospolita
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET