`

Robiący zakupy ofiarami ukrywania inflacji. „Wrażenie chwilowej ulgi”

3 min. czytania
09.03.2023 11:20
Obserwuj nas na Google

Downsizing, znany także jako shrinkflacja, szturmuje polskie sklepy. Zmniejszając gramaturę producenci ukrywają wzrost cen, za taką samą kwotę sprzedając mniejsze porcje towaru. - Niestety, najmniej świadomi tego typu praktyk wciąż pozostają seniorzy, bo np. niedowidzą. To właśnie ich najłatwiej jest wprowadzić w błąd – ostrzegł dr Krzysztof Łuczak, główny ekonomista grupy Blix.

zakupy na taśmie przy kasie
fot. Marek BAZAK/East News

Inflacja według wyliczeń GUS wyniosła w 2022 roku 14,4 procent. Koszt codziennych zakupów wzrósł znacznie bardziej: na żywość i produkty pierwszej potrzeby zaczęliśmy w ciągu roku wydawać o 20 procent więcej. Wzrost cen był przez producentów sprytnie ukrywany. - Oferowanie coraz lżejszych produktów, bez zmian ich cen, a często też – rozmiarów opakowań, tak się upowszechniło w dobie wysokiej inflacji, że jest już zauważalne dla zdecydowanej większości konsumentów – powiedział dr Łuczak. Ekspert podkreślił, że jego zdaniem to „antykonsumenckie” działania, które mogą wprowadzać w błąd. UOKiK przyznał, że jest świadomy zjawiska, ale nie może nic zrobić, bo nie jest zabronione prawem.

Downsizing uderza w seniorów. „Antykonsumencka praktyka”

Shrinkflacja trafiła na sklepowe półki już w 2022 roku, gdy zawartość opakowań zaczęła się kurczyć, mimo że wymiary zewnętrzne pozostawały zazwyczaj takie same. W parze z nią szła skimpflacja, czyli zmienianie składu produktu na tańszy. O tych i innych sposobach odwracania uwagi konsumentów od wzrostu cen mówił w podcaście „Biznes. Między wierszami” Marcin Lenkiewicz, wiceprezes grupy Blix.

Oglądaj

- Jeśli konsumenci pozostaną bierni i branża tego nie ureguluje, to problem się nasili, zwłaszcza w obrębie najbardziej drożejących produktów – skomentował powszechność downsizingu dr Krzysztof Łuczak. Ekspert dodał, że wiele osób woli kupować mniejsze niż droższe produkty, choć w przeliczeniu na ceny jednostkowe wcale im się nie opłaca.

- Kiedy koszty produkcji rosną, wytwórca może zareagować, podnosząc cenę, produkując mniejsze opakowania albo zmieniając składniki. I właśnie to drugie rozwiązanie jest uważane za najbezpieczniejsze dla brandu. Kupujący są bardziej świadomi ceny niż wagi. A nawet niewielka podwyżka może zniechęcić do zakupu osoby będące na krawędzi wyboru tańszej marki. Z kolei zmiana receptury może np. pogorszyć smak produktu – wytłumaczył Łuczak.

Redakcja poleca

Problemem jest, że część konsumentów – w szczególności seniorzy – nie zdaje sobie sprawy, że doszło do zmian w gramaturze lub składzie kupowanego przez nich produktu. UOKiK poinformował, że dopóki na opakowaniu znajduje się rzetelna informacja o faktycznej wadze czy objętości, to wszystko jest zgodne z prawem. Łuczak stwierdził jednak, że ciche zmniejszanie gramatury jest „antykonsumencką praktyką”.

- Obecnie najczęściej zmniejszana jest waga produktu – np. z 200g do 180g albo z 2 litrów do 1,75 l. Jednocześnie wielkość opakowania nie ulega zmianie. Istnieją też sposoby na zmniejszenie opakowań tak, aby wyglądały, jakby miały taką samą objętość jak wcześniej. I tak, jeśli pudełko staje się wyższe, ale szerokość i długość podstawy kurczą się, to ludzkie oko może wierzyć, że jedno rekompensuje drugie. Ale w rzeczywistości jest to znaczna różnica w objętości. Konsumenci, nawet jeżeli nie dostrzegają tych różnic w sklepach, to jednak zauważają, że kupowane artykuły starczają im na coraz krócej – stwierdził główny ekonomista grupy Blix.

Redakcja poleca

Przypadki, w których producenci „przyłapywani są” na zmniejszaniu zawartości opakowań coraz częściej trafiają do mediów społecznościowych. Dr Krzysztof Łuczak ostrzegł, że Polacy mogą z czasem zacząć bojkotować marki, które „nagminnie” stosują downsizing.

- Duży konsumencki bojkot konkretnej marki może w przyszłości zmienić sytuację, ale na razie na to się nie zapowiada. W całej tej kwestii jest też drugie dno. Downsizing jest akceptowany przez znaczną część konsumentów, co potwierdzają wewnętrzne sondaże prowadzone przez niektórych producentów. Wrażliwi cenowo Polacy np. twierdzą, że wolą mniejszą gramaturę w połączeniu z utrzymaniem ceny niż podwyżkę. W dobie szalejącej inflacji taki mechanizm zdaje się dawać im wrażenie chwilowej ulgi, ale nie przynosi faktycznej oszczędności – zauważył ekspert.

- Downsizing bezdyskusyjne jest antykonsumencką praktyką, niezależnie od tego, co twierdzą producenci, branża retailowa czy sami klienci. Do najbardziej zagrożonych nim grup towarowych obecnie należą art. tłuszczowe, sypkie i mięsne, a także wędliny paczkowane, słodycze i środki czystości. Te kategorie mocno podrożały i nadal drożeją. Warto więc, by klienci sprawdzali, czy nie zmieniają się ich gramatury. A branżę należy zachęcać do tego, żeby w końcu spróbowała uregulować temat – dodał Łuczak. Zdaniem głównego ekonomisty grupy Blix na opakowaniach powinny być umieszczane wyraźne oznaczenia informujące o zmianie gramatury, objętości czy składu.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET