`

Ruszają kontrole zakupów. Kary od 20 do 500 zł

2 min. czytania
04.06.2024 14:56
Obserwuj nas na Google

Rozkręcający się senon na owoce pobudził do działania straż miejską oraz urzędników IJHARS, PIORiN i GIS. Kontrole będą przeprowadzane zarówno wśród sprzedających z ręki na bazarach, jak i w dużych marketach. Sprawdzana będzie jakość i pochodzenie sprzedawanych produktów oraz legalność obrotu.

kupujący na bazarze
fot. Marek BAZAK/East News

Kontrole straży miejskiej na bazarach. Sprawdzą owoce

Strażnicy miejscy będą przyglądać się przede wszystkim wymaganym przez prawo pozwoleniom, jakie muszą zdobyć handlujący. Dokładnie sprawdzane będzie także używany przez sprzedawców sprzęt, w tym wagi. Jeśli będzie na nich brakować tabliczek znamionowych, zaistnieć będzie mogło podejrzenie o takim spreparowaniu sprzętu, żeby działał na niekorzyść konsumentów.

W takich przypadkach strażnicy będą nakładać zakaz prowadzenia sprzedaży przez handlującego oraz nakładać kary. Ta, w zależności od stopnia przewiny, wynosić może od 20 zł do 500 zł. Sprawdzane będzie także oczywiście wydawanie paragonów oraz odpowiednie oznaczenie cen, które nie mogą być podawane tylko ustnie.

Oglądaj

Strażnicy sprawdzą, czy sprzedawca jest wpisany do CEIDG jako prowadzący działalność gospodarczą (taki obowiązek nie dotyczy rolników). Handlujący na bazarach będą musieli także okazać zgodę zarządcy terenu na zlokalizowanie stoiska. Prowadzone będą także kontrole odpowiedniego oznaczania pochodzenia produktów. Szeroko zakrojoną akcję zapowiedział Michał Kołodziejczak, wiceminister rolnictwa, który opisał jej pierwsze, nomen omen, owoce.

„Rumuńskie ziemniaki sprzedawane jako polskie, bez dołączonych dokumentów, bez odpowiedniego znakowania. Nawet samochód, z którego były sprzedawane, miał ściągniętą tablicę rejestracyjną” – opisał jedno z pierwszych odkryć wiceminister rolnictwa.

Redakcja poleca

- Inspekcje wszystko sprawdzają, aby Polacy mogli czuć się bezpiecznie i wiedzieli, że kupują nasz produkt, że jest on bezpieczny. Sprawdzamy, chociażby, czy nasze polskie ziemniaki nie są podrabiane przez ziemniaki, które przyjeżdżają z zagranicy — wyjaśnił Michał Kołodziejczak. Wspólne kontrole przeprowadzać mają IJHARS, PIORiN i GIS. Odwiedzą także hurtownie, żeby już tak zweryfikować pochodzenie produktów.

-Następne na naszym celowniku są supermarkety, które mają większość rynku w zaopatrywaniu Polaków. Nie możemy dopuszczać do sytuacji, gdzie jakieś produkty mają tajemnicze pochodzenie (...) Przepisy mają być jasne i klarowne — dodał Kołodziejczak.

Źródło: Radio ZET/Business Insider Polska

Zobacz także

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET