Salmonella w drobiu i jajach z Polski. Brytyjczycy ostrzegają. "To szokujące"
Brytyjscy urzędnicy z rządowej agencji zajmującej się bezpieczeństwem żywności (Food Standards Agency) rozważają nałożenie embarga na import polskiego drobiu i jaj. Ich zaniepokojenie budzi rosnąca liczba przypadków salmonelli. Jak czytamy, służby sanitarne obawiają się szczególnie kilku jej szczepów, które wykazują cechy superbakterii odpornych na antybiotyki.
Dziennikarze z Biura Dziennikarstwa Śledczego w Londynie dotarli do pisma, które Brytyjczycy wysłali w grudniu do Komisji Europejskiej i polskiego Głównego Inspektora Weterynarii. Wyrazili w nim zaniepokojenie brakiem skutecznych działań w związku ze skażonym mięsem i jajami, które Polska eksportuje do Wielkiej Brytanii. Urzędnicy zwrócili uwagę na wzrost liczby przypadków salmonelli w polskim drobiu. Według ustaleń Food Standards Agency w polskim drobiu odkryto dwie bakterie odporne na mocne antybiotyki - fluorochinolony i kolistynę.
Już wcześniej pojawiły się niepokojące doniesienia ws. polskiego mięsa. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) wydał ostrzeżenie ws. stwierdzonych w 2023 roku ponad 330 przypadków salmonelli u ludzi, pochodzącej z zakażonego drobiu. Większość próbek skażonej żywności była z Polski. Z kolei Główny Inspektorat Weterynarii stwierdził, że nie ma jednoznacznych dowodów wskazujących, że produkty pochodzące z naszego kraju były źródłem trzech ognisk salmonelli zgłoszonych w unijnym systemie ostrzegania w 2023 roku.
Media: superbakteria w polskim drobiu i jajach w Wielkiej Brytanii
Na razie żadne decyzje o ograniczeniu importu lub wprowadzeniu embarga na import polskiego drobiu nie zapadły. Anjali Juneja, dyrektor FSA zajmująca się m.in. rynkiem międzynarodowym, powiedziała, że jej departament nawiązał współpracę z polskimi władzami i w rezultacie podjęto działania mające na celu poprawę bezpieczeństwa mięsa drobiowego i jaj importowanych z Polski. Dodała, że odnotowano ostatnio spadek liczby przypadków salmonelli w produktach pochodzących z naszego kraju i że podejmie w tej sprawie niezbędne działania – w tym kontrole konkretnych importerów.
FSA z zadowoleniem przyjęła też wprowadzone w styczniu działania mające na celu zwiększenie identyfikowalności produktów i podniesienie wymogów eksportowych. Ponadto przekazała, że w kwietniu zostaną wprowadzone wzmożone kontrole. Zaplanowano również krajowy audyt zakładów drobiarskich w Polsce eksportujących produkty do Wielkiej Brytanii.
ZOBACZ TAKŻE: Groźna bakteria w mięsie z Biedronki. GIS ostrzega i wycofuje produkt
Według Biura Dziennikarstwa Śledczego niektóre szczepy salmonelli odpowiedzialne za niedawne infekcje w Wielkiej Brytanii i Europie były oporne na działania antybiotyków sklasyfikowanych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) jako „krytycznie ważne” dla ochrony ludzkiego zdrowia. Takie superbakterie mogą sprawić, że poważne przypadki zatrucia pokarmowego będą trudniejsze w leczeniu.
Zwrócono również uwagę na wzrost stosowania antybiotyków weterynaryjnych w Polsce, pomimo utrzymujących się obaw dotyczących skutków zdrowotnych nadużywania takich leków w produkcji zwierzęcej. W 2022 r. sprzedaż niektórych klas niezwykle ważnych antybiotyków wzrosła nad Wisłą w porównaniu z innymi krajami UE, które ograniczyły ich użycie w gospodarstwach rolnych.
Brytyjczycy badają przypadki salmonelli w polskim drobiu
Richard Griffiths, dyrektor naczelny związku producentów brytyjskiego drobiu (BPC), powiedział dziennikarzom z BDŚ, że związek między salmonellą oporną na antybiotyki a skażonymi produktami z Polski „wzbudza poważne obawy”. - Brytyjscy producenci mięsa drobiowego ciężko pracowali, aby zbudować system żywnościowy, któremu ludzie ufają i który cenią, zapewniając wysokie standardy od pola do stołu – powiedział. - Członkowie BPC ograniczyli stosowanie antybiotyków o prawie 80 proc. i przestrzegają rygorystycznych regulacji, jeśli chodzi o kontrolę salmonelli. To frustrujące, że Polska nie jest w stanie zrobić tego samego - stwierdził. BPC wezwało niedawno do kontroli „każdego transportu” polskiego drobiu importowanego do Wielkiej Brytanii.
Część bakterii zakażonych polskich kurczaków była oporna na cyprofloksacynę. Stwierdzono również, że inny szczep salmonelli zawiera geny wykazujące oporność na kolistynę. Jeden ze szczepów salmonelli powiązano z wybuchem epidemii w Wielkiej Brytanii w 2023 roku, gdy zachorowało 65 osób, w tym wielu klientów jednej restauracji. Źródłem zakażenia miały być polskie jaja.
Niedawno wykryto także u polskich indyków i kurczaków zakupionych w Wielkiej Brytanii bakterię E. coli zawierającą gen Mcr-1, który uodpornił ją na kolistynę. “Oporność na kolistynę budzi ogromne obawy rządów, lekarzy i naukowców na całym świecie” – stwierdzono w raporcie z grudnia 2023 r., który cytuje Biuro Dziennikarstwa Śledczego.
Kolistyna jest antybiotykiem szeroko stosowanym u zwierząt hodowlanych na całym świecie, w tym w Europie, chociaż w ostatnich latach jej stosowanie dramatycznie spadło. Polska natomiast odnotowała znaczny wzrost sprzedaży kolistyny weterynaryjnej. Kath Dalmeny, dyrektor naczelna grupy kampanii Sustain, wezwała do zakazania stosowania kolistyny w hodowli zwierząt. - To szokujące, że w Polsce jej użycie rośnie – powiedziała.
W ciągu ostatnich lat w Wielkiej Brytanii wykryto sześć dużych ognisk salmonelli. Łącznie potwierdzono 2680 zakażeń u ludzi i kilka zgonów. Niektóre przypadki są łączone z polskimi produktami. W czerwcu 2023 roku Biuro Dziennikarstwa Śledczego podało, że chodzi m.in. o polskiego giganta Super Drob, który sprzedaje mrożone produkty do sklepów takich sieci jak Lidl, ASDA i Iceland. Produkty z tej firmy powiązano z epidemią salmonelli w 2020 roku.
Według Stowarzyszenia Otwarte Klatki przyczyną problemu jest m.in. to, że zdecydowana większość hodowanych zwierząt to rasy genetycznie zaprogramowane do nienaturalne szybkiego wzrostu, które są zabijane po zaledwie 6 tygodniach życia. - Jak wynika z licznych źródeł naukowych, w tym raportu Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności z 2023 roku, rasy typu popularny Ross 308, które rosną gwałtownie i osiągają duże rozmiary, są szczególnie podatne na choroby, w tym zaburzenia motoryczne czy metaboliczne, ale także właśnie problemy wynikające z niskiej odporności i dużej wrażliwości organizmu [...] W praktyce obserwuje się, że przejście na hodowlę ras wolniej rosnących oznacza nawet ok. 6-krotnie mniejsze zużycie antybiotyków, mowa o przykładzie Holandii - przekazała Monika Kowalska, koordynatorka kampanii "Frankenkurczak" w Stowarzyszeniu Otwarte Klatki.
Źródło: Radio ZET/Thebureauinvestigates.com/Stowarzyszenie Otwarte Klatki
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET