GIS testuje mięso. "Prowadzimy kontrole na bazarkach w całej Polsce"

Maciej Walasek
3 min. czytania
20.02.2024 16:45
Obserwuj nas na Google

- Jako inspekcja sanitarna oczywiście prowadzimy kontrole w całej Polsce na bazarkach. Jednak pamiętajmy, że są to kontrole dość trudne, ponieważ zazwyczaj są to punkty mobilne - powiedział rzecznik GIS. Kontrola jest efektem zatrucia wyrobami mięsnymi sprzedawanymi na targu w Nowej Dębie. Z powodu zatrucia galaretą garmażeryjną zmarł 54-latek.

mięso
fot. GERARD/REPORTER/East News

Do szpitala w Nowej Dębie trafiły też dwie inne osoby z objawami ostrego zatrucia pokarmowego. Rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego Szymon Cienki zapytany o kontrolowanie przez sanepid targowisk oraz jarmarków podkreślił, że kontrole prowadzone są w całej Polsce.

- Pamiętajmy, że są to kontrole dość trudne, ponieważ zazwyczaj są to punkty mobilne. Przemieszczają się pomiędzy różnymi miejscami, w każdym dniu praktycznie są gdzie indziej. Więc najczęściej są to kontrole interwencyjne - zaznaczył.

Kontrole GIS-u na bazarkach w całej Polsce

Wyjaśnił, że jeśli już taka kontrola jest prowadzona, to wszystko sprawdzane jest dokładnie. - Przede wszystkim jeżeli chodzi o mięso, bo tutaj mamy ograniczony zakres z uwagi na to, że co do zasady mięsem zajmuje się Państwowa Inspekcja Weterynaryjna. My również w ramach swoich kompetencji sprawdzamy np. pochodzenie - przekazał.

Przekazał też, że inspektorzy, jeżeli znajdą na bazarze osobę, która handluje mięsem, przede wszystkim zapytają o pochodzenie danego produktu. - Taka osoba wtedy powinna nam przedstawić fakturę, z której wynika, że kupiła to mięso od osoby zajmującej się fachowo produkcją - dodał.

Pytany o wskazówki przy dokonywaniu zakupów w takich miejscach ocenił, że najważniejszy w zakupach spożywczych jest "zdrowy rozsądek". - Jeżeli mamy jakiekolwiek podejrzenia, że dany produkt może być niewiadomego pochodzenia, może nam zaszkodzić, po prostu unikajmy takich sytuacji, żeby nie ryzykować bezsensownie swoim zdrowiem i życiem" - tłumaczył, dodając, że można również zapytać sprzedawców, skąd mają dany produkt.

Redakcja poleca

Zaznaczył, że jeżeli ktoś chce handlować na bazarze, również okazjonalnie, musi dokonać zgłoszenia do sanepidu w przypadku produktów niezwierzęcych lub do weterynarii, jeżeli chodzi o mięso i wyroby pochodzenia zwierzęcego.

Zatrute mięso na targowisku: GIS reaguje

W sobotę 17 lutego, po godz. 19 policjanci otrzymali informację o śmierci mężczyzny w szpitalu w Nowej Dębie. 54-latek trafił tam w związku z zatruciem pokarmowym. Mimo wysiłków lekarzy jego życia nie udało się uratować. Z objawami zatrucia pokarmowego do szpitala trafiły też dwie kobiety, 67- i 72-latka. - Jedna z kobiet w stanie poważnym została przetransportowana do szpitala w Krakowie – powiedziała PAP podinsp. Beata Jędrzejewska–Wrona, rzeczniczka Komendy Policji w Tarnobrzegu. Policjanci ustalili, że do zatrucia doszło po spożyciu galarety garmażeryjnej, którą poszkodowane osoby kupiły w sobotę rano na targowisku w Nowej Dębie od obwoźnego sprzedawcy. - Zatrzymane osoby wskazały, że tego dnia sprzedali kilka sztuk (wyrobów garmażeryjnych - przyp.red.) – dodała policjantka.

Zobacz więcej: Oświadczenie ws. zatrutej galarety z Nowej Dęby. Wydano też specjalne zalecenia

Policjanci zatrzymali 55-letnią kobietę i 56-letniego mężczyznę w sobotę w nocy. - Przyznali się, że hodują trzodę i dla podreperowania budżetu domowego wyrabiają wędliny, które sprzedawali na terenie Nowej Dęby – powiedziała rzeczniczka policji.

W domu zatrzymanego małżeństwa policjanci zabezpieczyli jeszcze około 20 kg wyrobów mięsnych, które zostaną przebadane w laboratorium. Kobieta i mężczyzna zostali przewiezieni do policyjnego aresztu w Tarnobrzegu.

Źródło: Radio ZET/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET