20 tys. Polaków z wezwaniami od fiskusa. Myśleli, że skorzystali z ulgi
Blisko 20 tys. Polek i Polaków ma problem z fiskusem z powodu niejasnych przepisów ws. zwolnień z PIT obowiązujących przed laty. Sprzedali nieruchomość i skorzystali ze zwolnienia, a teraz wpadli w finansową pułapkę. Ministerstwo Finansów zabrało głos.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zaległości podatników wynikają z ulgi meldunkowej.
- Dlaczego ulga meldunkowa stała się problemem dla wielu osób.
- Co orzekł Trybunał Konstytucyjny w sprawie ulgi meldunkowej.
- Jakie stanowisko zajmuje Ministerstwo Finansów w tej sprawie.
Skorzystali z ulgi, teraz ściga ich fiskus
Ponad 19 tys. podatników ma dziś zaległości wobec fiskusa, choć przez lata byli przekonani, że zgodnie z prawem skorzystali ze zwolnienia z podatku od sprzedaży nieruchomości. Problem dotyczy tzw. ulgi meldunkowej i przepisów, które – zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich – okazały się na tyle niejasne, że tysiące osób nieświadomie nie dopełniło jednego z wymaganych obowiązków.
Źródłem problemu są zmiany przepisów wprowadzone w 2007 roku, kiedy to dotychczasową ulgę mieszkaniową zastąpiła tzw. ulga meldunkowa. Do skorzystania ze zwolnienia z PIT nie wystarczało już jedynie spełnienie określonych warunków związanych z nieruchomością. Podatnik musiał być zameldowany w sprzedawanym mieszkaniu lub domu przez co najmniej 12 miesięcy, ale także złożyć specjalne oświadczenie o chęci skorzystania z ulgi.
To właśnie ten drugi warunek stał się źródłem wieloletnich problemów. Obowiązek złożenia oświadczenia znalazł się w przepisach przejściowych i wielu podatników nie miało świadomości, że musi dopełnić takiej formalności. O tym obowiązku często nie informowali ani notariusze, ani urzędnicy, więc wiele osób było przekonanych, że skoro spełniło warunek zameldowania, to skutecznie skorzystało ze zwolnienia z podatku. Dopiero po latach fiskus zaczął domagać się zapłaty zaległego PIT wraz z odsetkami. Kwoty są niebagatelne: para z Mazur ma zapłacić 100 ty. zł, a mieszkaniec Warszawy 190 tys. zł. Małżeństwo z Białegostoku dostało wezwanie od fiskusa na 38 tys. zł – wylicza „Gazeta Wyborcza”. Niektóre zobowiązania wynoszą już blisko ćwierć miliona zł.
Stanowisko Ministerstwa Finansów nie ucieszy podatników
Nadzieją dla podatników był wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 9 lipca 2025 roku. Organ uznał, że przepisy ustawy o PIT, z lat 2007-2008 uzależniające zwolnienie od dodatkowego oświadczenia podatnika były niezgodne z Konstytucją. W uzasadnieniu zwrócono uwagę na niejasne, często zmieniające się przepisy, które mogły wprowadzać obywateli w błąd. Niestety wyrok nie został opublikowany z powodu konfliktu wokół TK. Tym samym wyrok jest, ale podatnicy nie mogą się na niego powołać. Sprawę komplikuje tez mechanizm przedawnienia, z powodu którego wielu podatników może nie odzyskać pieniędzy, nawet jeśli wyrok TK zostałby opublikowany. Jeżeli doszło do przedawnienia zobowiązania, organ podatkowy i tak może odmówić cofnięcia decyzji.
Sprawa trafiła do Rzecznika Praw Obywatelskich, do którego trafiały zgłoszenia m.in. od podatników wobec których prowadzone były działania egzekucyjne, pogarszające sytuację finansową. Zadaniem RPO osoby poszkodowane z powodu wadliwie skonstruowanych przepisów powinny zostać dostrzeżone przez państwo, które ma obowiązek naprawienia skutków tych przepisów. W związku z tym RPO Marcin Wiącek wystąpił do szefa resortu finansów z pytaniem o to, jakie działania są planowane w związku z powyższym problemem tysięcy Polek i Polaków.
Resort odpowiedział wprost: nie planuje wprowadzenia szczególnych rozwiązań dla osób, które nie dopełniły formalności w związku z ulgą. RPO ponownie zaapelował do resortu, zwracając uwagę, że taka konstrukcja prawa rodzi pytania o to, czy przepisy chronią podatników. MF podtrzymało swoje poprzednie stanowisko.
Źródło: Radio ZET/infor.pl/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET