Szef PKW ustąpi ze stanowiska? "Tak byłoby najłatwiej"

2 min. czytania
23.09.2024 11:45
Obserwuj nas na Google

Prawo i Sprawiedliwość może wkrótce stracić prawo do subwencji partyjnej, co może znacząco wpłynąć na przyszłe kampanie partii. Państwowa Komisja Wyborcza wskazuje na nieprawidłowości w rozliczeniu finansowym kampanii wyborczej, a Sylwester Marciniak nie ukrywa frustracji wobec obecnych przepisów i działania komisji. Decyzja, która zapadnie w najbliższych tygodniach, może wstrząsnąć polską sceną polityczną, wprowadzając nową erę odpowiedzialności za nadużycia finansowe w kampaniach wyborczych.

Sylwester Marciniak
fot. East News

Sylwester Marciniak nie chce już być szefem PKW?

Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) Sylwester Marciniak w rozmowie z portalem money.pl potwierdził, że niemal pewne jest, iż Prawo i Sprawiedliwość (PiS) straci prawo do subwencji partyjnej w obecnej kadencji Sejmu. Powodem jest negatywne rozliczenie kampanii wyborczej, w której partia miała przyjąć niedozwolone korzyści o charakterze niepieniężnym. Decyzja w tej sprawie zapadnie na podstawie przepisów zawartych w ustawie o partiach politycznych, które precyzyjnie regulują kwestie odrzucenia sprawozdania finansowego partii i konsekwencji z tym związanych.

Szef PKW wskazuje, że sytuacja PiS jest właściwie "automatyczna", ponieważ przepisy są jednoznaczne: jeśli sprawozdanie zostanie odrzucone, partia traci prawo do subwencji na trzy lata. PKW podjęła już wcześniej decyzję o obniżeniu jednorazowej dotacji powyborczej oraz corocznej subwencji, jednak partia odwołała się do Sądu Najwyższego. Obecnie trwają przygotowania do rozpatrzenia kolejnych sprawozdań finansowych PiS za rok 2023, co ostatecznie przesądzi o dalszych losach subwencji.

Marciniak jednocześnie wyraził wątpliwości dotyczące funkcjonowania samej PKW, co skłoniło go do rozważenia podjęcia zdecydowanych kroków. - Zastanawiam się - odpowiedział na pytanie o to, czy myśli o rezygnacji z funkcji przewodniczącego.

-Tak byłoby najłatwiej, ale czy najlepiej? Po uchwale w sprawie PiS otrzymałem kilkadziesiąt e-maili, część z nich wręcz agresywnych. I to maile zarówno z lewej, jak i z prawej strony - z pytaniami, dlaczego się wstrzymałem w głosowaniu. A ja się wstrzymałem dlatego, że jestem za wręcz drobiazgową kontrolą, lecz w pierwszej kolejności trzeba nam dać instrumenty prawne do takiej kontroli - stwierdził. Podkreślił także, że niezależnie od tego, jak zakończy się sprawa PiS, kluczowe jest, aby polityczne elity zrozumiały, że czas braku odpowiedzialności za nadużycia wyborcze dobiega końca.

Z drugiej strony zauważa, że  "nie można dopuścić do sytuacji, w której organy wyborcze będą funkcjonować jak w satrapiach wschodnich czy reżimach niedemokratycznych, i będą wykorzystywane do eliminacji kandydatów opozycyjnych czy partii politycznych, które nie mieszczą w dopuszczalnym przez niektórych systemie". - I to jest wielkie niebezpieczeństwo. To też jeden z powodów, który – gdy panowie pytają mnie o rezygnację – skłania mnie, by może jednak tego nie robić - dodaje.

Nie przegap

W najbliższych tygodniach PKW podejmie decyzję w sprawie subwencji dla PiS, a wynik tej decyzji może mieć istotny wpływ na przyszłe kampanie, w tym nadchodzącą kampanię prezydencką. Marciniak zwraca uwagę na potrzebę wzmocnienia przepisów wyborczych oraz zwiększenia zasobów kadrowych PKW, aby mogła skuteczniej nadzorować kampanie wyborcze i rozliczać partie polityczne z ich wydatków.

Źródło: RadioZET.pl/money.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET