Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak sklepy wykorzystują cenę masła do przyciągania klientów.
- Dlaczego masło stało się produktem wizerunkowym dla sieci handlowych.
- Co oznaczają niskie ceny masła dla zachowań zakupowych klientów.
Masło za 99 groszy to trik. Ekspert wyjaśnia
Masło za 99 groszy w wielu polskich sklepach to dziś nierzadki widok. Wystarczy zajrzeć w gazetki, by się przekonać. Od 23 kwietnia Biedronka znów w takiej cenie sprzedaje klubowiczom kostkę masła. To samo dzieje się w Lidl — tam cena za sztukę schodzi tym razem do 95 groszy. Absolutny rekord pobiła sieć Stokrotka, gdzie masło sprzedawano nawet za 49 groszy. Jak pisaliśmy na początku 2026 roku, sieci handlowe zmieniły swoje strategie i trwale obniżyły ceny setek produktów, a masło znalazło się w centrum wojny cenowej.
Jak to możliwe, skoro zaledwie kilka miesięcy temu ten codzienny produkt spożywczy był symbolem szalejącej drożyzny? Czy dla sklepów taka sprzedaż jest w ogóle opłacalna? Na cenę ma wpływ zmian na rynkach hurtowych, jednak to tylko częściowo odpowiada za tak diametralne spadki w sklepach. Maciej Kraus, ekspert ds. strategii cenowych, na łamach finanse.wp.pl wyjaśnił, że przyczyna tego stanu rzeczy jest całkiem inna. Sklepom nie chodzi o zarabianie na maśle, a o przyciągnięcie klienta. - To klasyczny przykład, jak sprzedaż pączków za jeden grosz w tłusty czwartek — przekonuje Kraus.
Masło stało się produktem „wizerunkowym” i jeśli klienci widzą, że jest tanie — to tak będą postrzegać całą sieć. Konsumenci nie analizują całego koszyka, tylko działają tak, by uprościć proces decyzyjny. Sklepy o tym doskonale wiedzą.
— Sieci handlowe świadomie schodzą z marży na takich produktach, bo wiedzą, że klient przyjdzie po masło, a wyjdzie z pełnym koszykiem. To mechanizm dobrze opisany w badaniach retailowych i ekonomii behawioralnej — wyjaśnia ekspert.
Klienci porównują ceny masła. To ważny sygnał
Masło, obok kawy i mleka, jest jednym z tych produktów, których ceny konsumenci sprawdzają w różnych sklepach, porównując je m.in. w gazetkach. Stąd są one często tak dobrze wyeksponowane. Strategie jednak się zmieniają: klienci sklepów nie chcą już robić zapasów, ale szukają promocji bieżących na codzienną konsumpcję.
— Konsument przestał szukać głównie tanich zapasów, a zaczął aktywniej porównywać ceny produktów do bieżącej konsumpcji. To sygnał stabilizacji nastrojów i przejścia z trybu defensywnego do bardziej racjonalnego planowania codziennych zakupów — tłumaczył Marcin Lenkiewicz z Grupy Blix przy okazji raportu o najczęściej wyszukiwanych produktach 2025 roku.
Źródło: Radio ZET/finanse.wp.pl/poradnikhandlowca.com.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET