Tak PiS zaplanowało obniżanie 14. emerytury. Teraz perfidnie oskarża Tuska
„Z niedowierzaniem odbieram komunikaty medialne i treści rozporządzenia Pańskiego rządu, które wskazują na to, że zdecydował Pan o obniżeniu 14. emerytury o 870 zł” - napisał Mateusz Morawieckie w oświadczeniu skierowanym do premiera Donalda Tuska. „Zapomniał” przy tym wspomnień, że „obniżenie” wynika z bezpośredniego wykonywania zapisów ustawy o „czternastce”, która nakazuje wyliczanie jej w taki sposób.
14. emerytura obniżona? Wyliczono ją według przepisów pozostawionych przez PiS
Kolejne dodatkowe świadczenie dla emerytów i rencistów, znane jako 14. emerytura, zostanie wypłacone we wrześniu – wynika z przyjętego przez rząd rozporządzenia. Zgodnie z zapisami ustawy przygotowanej i przegłosowanej przez PiS oraz podpisanej uroczyście przez prezydenta Andrzeja Dudę, wysokość wypłaty jest równa obowiązującej stawce emerytury minimalnej w danym roku. Taką też kwotę – 1780,96 zł brutto - przyjęto w rozporządzeniu.
W 2023 roku „czternastka” była wyższa – w ustawie zapisano możliwość podniesienia kwoty przekazywanej seniorom poprzez osobne rozporządzenie. Wypłacana bezpośrednio przed wyborami 14. emerytura wynosiła 2650 zł brutto, przy czym tajemnicą poliszynela jest to, że miała być niższa i wynosić 2200 zł brutto. Z nieoficjalnych informacji wynika, że podczas konwencji wyborczej Jarosław Kaczyński pomylił kwoty brutto z netto i rząd musiał zmienić plany i znaleźć dodatkowe 10 mld zł na wypłaty, żeby nie musieć przyznać, że prezes PiS minął się z prawdą. Dodatkowo, jak wyjaśnił nam ekspert, partia chciała zatuszować fakt, że „czternastki” w 2023 roku były niższe niż w 2022.
- Ustawa wprowadzająca 14. emeryturę ma w sobie mechanizm samoobniżania świadczenia. Polega on na tym, że jeżeli czyjaś emerytura bądź renta przekracza kwotę 2900 zł brutto, to wówczas obniżamy o każdą złotówkę przekroczenia to, co będziemy dostawać. Przeciętna emerytura już w 2023 roku wynosiła 3500 zł. Oznaczało to, że przeciętnemu emerytowi wypłacając „czternastkę” powinniśmy i obcinaliśmy około 500 zł. Jeżeli byśmy spojrzeli na dane z roku 2022, to przeciętna emerytura wynosiła 2900 zł, czyli w rok, zgodnie ze wskaźnikiem waloryzacji, wzrosła o 600 zł. I o tyle w ciągu roku obniżyła się wypłata „czternastki” dla średniej emerytury – wyjaśnił nam dr Tomasz Lasocki z Uniwersytetu Warszawskiego.
Po waloryzacji w 2024 roku średnia emerytura wzrosła do okolic 3900 zł brutto. Oznacza to, że odpowiadająca takiemu świadczeniu „czternastka” zgodnie z przepisami przygotowanymi przez PiS będzie obniżona o około 1000 zł. Nawet gdyby 14. emeryturę podnieść jak w minionym roku do 2650 zł brutto, oznaczałoby to wypłatę 1650 zł brutto. Prawo i Sprawiedliwość doskonale zdawało sobie z tego sprawę – dziś protestująca przeciwko „zmniejszaniu” 14. emerytury przez rząd Tuska Marlena Maląg podczas kierowania MRiPS przyznawała, że „czternastka” to świadczenie wygasające, które otrzymywać będzie coraz mniejsza liczba seniorów.
- Gdyby ludzie we wrześniu 2023 dowiedzieli się, że cała ta 14. emerytura to jest pic na wodę, to wyniki wyborów mogłyby być jeszcze gorsze dla PiS. Seniorzy pieniądze dostali, ale coraz mniejsze nominalnie: w roku 2022 przeciętny emeryt miałby wypłaty 1300 zł. W 2023 roku ta sama osoba, gdyby nie podwyżka do 2650 zł brutto, dostałaby 1000 zł, czyli trzy stówy mniej. Moim zdaniem chodziło o to, żeby „przyjść z kwiatami do wyborcy”, ale jednocześnie zamaskować fakt, że to świadczenie było tak zrobione, że nawet trzech lat nie było w stanie wytrzymać. Ono było tak zrobione, żeby się zapadło pod własnym ciężarem – wyjaśnił nam dr Tomasz Lasocki z Uniwersytetu Warszawskiego.
Wiedząc to wszystko Morawiecki stwierdził, że literalne zastosowanie przepisów dotyczące 14. emerytury, które sam przygotował i przyjął, „spotęguje trudności w zaspokojeniu podstawowych potrzeb, które wielu z nich odczuwa już dziś w związku z wprowadzoną niedawno podwyżką VAT na żywność oraz planowanymi od lipca wysokimi podwyżkami energii. Uderzenie w najsłabszych i najbiedniejszych to nie tylko złamanie zasad uczciwości politycznej, ale zasad zwykłej ludzkiej przyzwoitości” - przekazał wiceprezes PiS.
Do krytykowania rezultatów przyjętego przez siebie prawa dołączył także Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem to „lekceważenie tej części społeczeństwa, która jest w gorszej sytuacji”. Według Kaczyńskiego „to jest kwestia typu psychicznego tych ludzi u władzy, ich niezdolności do empatii”.
Źródło: Radio ZET/KPRM/PiS
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET