Tak zwykli klienci uratowali kultową markę lat 90. Ich produkty miał każdy Polak

3 min. czytania
17.11.2025 16:48
Obserwuj nas na Google

Dla wielu osób dorastających w latach 90. to jeden z tych przedmiotów, które po prostu były wszędzie — w szkolnych stołówkach, w kuchniach u rodziców, w każdym niemal domu. Nikt nie myślał, że po dekadach obecności na rynku ta ikoniczna marka znajdzie się na skraju upadłości. Kilka miesięcy temu jej los dosłownie wisiał na włosku. Aż do chwili, gdy stało się coś, co zaskoczyło nawet samych właścicieli: tysiące ludzi ruszyły z pomocą, a efekt przerósł wszelkie oczekiwania.

Duralex
fot. East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile pieniędzy wpłynęło dzięki internetowej akcji ratunkowej.
  • Dlaczego marka znalazła się na krawędzi upadku.
  • Jakie plany firma wiąże z uzyskanym wsparciem.

Klienci uratowali Duralex. Legendarna marka wraca do gry dzięki 20 tysiącom fanów

Gdy wiosną 2024 roku ogłoszono, że francuski Duralex – producent jednych z najbardziej rozpoznawalnych szklanek na świecie – staje na krawędzi upadku, wielu potraktowało tę wiadomość jak koniec pewnej epoki. Przez dekady produkty z charakterystycznego szkła hartowanego gościły w kuchniach, barach, szkolnych stołówkach i domach na całym świecie, także w Polsce. Dla wielu dorosłych dziś Polaków szklanki Picardie są wspomnieniem dzieciństwa z lat 90.

Niewielu jednak spodziewało się, że to właśnie klienci – zwykli użytkownicy kultowego szkła – zapiszą jeden z najbardziej spektakularnych rozdziałów w historii firmy. W zaledwie kilka godzin zebrali kwotę, która przerosła wszystkie oczekiwania, a Duralex dosłownie zalany falą wsparcia musiał zamknąć zbiórkę wcześniej, niż planowano.

Redakcja poleca

Zbiórka, która przeszła do historii. 19 milionów euro od fanów

Po latach narastających problemów, rosnących kosztów energii i gwałtownym spadku sprzedaży, w kwietniu 2024 roku przedsiębiorstwo zostało postawione w stan upadłości. Nowy właściciel – firma La maison du verre – próbował ratować zakład, ale miesięczne wydatki sięgające 2,5 mln euro okazały się barierą nie do udźwignięcia. Wstrzymanie produkcji w 2022 roku, wywołane skokiem cen prądu i gazu po agresji Rosji na Ukrainę, było początkiem poważnego kryzysu, z którego firma już nie zdołała się podnieść.

Wtedy pojawił się pomysł, który w innych branżach brzmiałby absurdalnie: poprosić klientów o wsparcie finansowe. Duralex ogłosił oficjalną zbiórkę, mając nadzieję na kwotę, która pomoże uruchomić najpilniejsze działania naprawcze. To, co wydarzyło się później, przerosło absolutnie wszystkich. 20 tysięcy osób przekazało łącznie 19 milionów euro. Dyrektor generalny firmy, François Merciano, przyznał w radiu RTL: „Musieliśmy zakończyć zbiórkę, bo zbyt dużo osób chciało nam pomóc.”

Wpłaty spływały tak szybko, że serwery nie radziły sobie z obciążeniem. Zebrana kwota była… czterokrotnie wyższa niż planowana.

Paradoksalnie – zgodnie z francuskim prawem – firma może wykorzystać jedynie 5 milionów euro, a pozostała część wymaga osobnych procedur. Już wiadomo jednak, że pieniądze pozwolą na modernizację zakładu i stopniowy powrót do pełnych mocy produkcyjnych.

Modernizacja, nowe produkty i odrodzenie marki

Szef firmy nie ukrywa, że choć zastrzyk finansowy dał Duralexowi drugie życie, nie oznacza to końca problemów. Przedsiębiorstwo ma działać według trzyletniego planu odbudowy – zakłada on osiągnięcie przychodów na poziomie:

  • 33 mln euro w 2025 r.,
  • 35 mln euro w 2027 r. – czyli poziomu rentowności,
  • 39 mln euro w 2030 r.

Merciano przyznaje otwarcie, że to wciąż ryzykowna inwestycja.

Z dostępnych 5 mln euro połowa została przeznaczona na… coś, na co wielu klientów czekało od lat: nowe produkty. Duralex od 1997 roku nie wprowadził żadnej nowej linii – teraz ma się to zmienić. Pozostała część pieniędzy trafi na rozwój produkcji przeznaczonej dla firm, w tym szklanych słoików do musztardy i produktów dla branży spożywczej. Firma zapowiada także, że niewykluczone jest uruchomienie drugiej zbiórki, tym razem na działania rozwojowe – pierwsza była stricte ratunkowa.

Ikona, która łączy pokolenia

Powstały w 1945 roku Duralex był przez dekady symbolem francuskiej jakości. Szkło hartowane, praktycznie nie do zniszczenia, podbiło nie tylko francuskie kuchnie. W Polsce szklanki Picardie pojawiły się masowo w latach 90. – przetrwały szkolne stołówki, bary mleczne, domowe kuchnie i niejedno spotkanie rodzinne.

Choć to tylko kuchenne naczynia, mają własny status kultu – tak jak PRL-owskie syfony czy emaliowane garnki. Nic dziwnego, że informacja o upadłości wywołała wśród klientów prawdziwy szok. Jeszcze mniej dziwi więc fakt, że to właśnie fani chwycili markę za rękę i przywrócili jej oddech. Historia Duralexu to dziś przykład spektakularnej siły społeczności konsumenckiej. Marka, która wydawała się stracona, w ciągu kilku godzin zdobyła wsparcie, jakiego nie potrafiła zapewnić ani sprzedaż, ani rządowe programy, ani inwestorzy.

Czy Duralex przetrwa długoterminowo? To wciąż wielki znak zapytania. Ale jedno wiadomo na pewno - gdyby nie 20 tysięcy osób, które uznały, że warto walczyć o kawałek codziennej historii, marka nie miałaby żadnych szans.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET