Tysiącom działkowców z ROD grożą poważne kary. Mowa nawet o areszcie

2 min. czytania
01.02.2024 13:33
Obserwuj nas na Google

Osoby dzierżawiące działki ROD mają spory problem. Nawet kilkadziesiąt tysięcy działek na terenie ogródków ma ręczne ujęcia wody, tzw. abisynki. Przepisy mówią jasno: takie rozwiązanie jest nielegalne. Za użytkowanie ręcznych ujęć wody działkowcom grożą kary. Warto wiedzieć.

Działki ROD
fot. EastNews

Ogródki działkowe są bardzo popularne w Polsce: korzysta z nich aż 10 proc. mieszkańców naszego kraju, a w większych miastach takich ogrodów jest nawet kilkadziesiąt. Nad bezpieczeństwem działkowiczów czuwa Parlamentarny Zespół ds. Wspierania Rozwoju Rodzinnych Ogrodów Działkowych. Na posiedzeniu, które odbyło się kilka miesięcy temu poruszono problem, o którym mało kto słyszał. Całe zamieszanie dotyczy tzw. abisynek.

Jak donosi portalsamorzadowy.pl, według obowiązującej od 2017 r. ustawy Prawo wodne, na użytkowanie ręcznych ujęć wody trzeba uzyskać specjalne  pozwolenie wodno-prawne. Chyba że głębokość studni nie będzie przekraczać 30 m i czerpać z niej będzie się nie więcej niż  5 m3 wody na dobę (średnio, w skali roku). W przypadku gdy parametry te zostaną przekroczone, studnię zależy zalegalizować. Niestety jest to czasochłonna i kosztowna procedura (około 5 tysięcy złotych). Jest jeden wyjątek: jeżeli studnia została wybudowana przed 1975 rokiem, została zalegalizowana na mocy prawa.

Studnia na działce. Za to grozi kara

Jak wyjaśnia Bartłomiej Piech, dyrektor biura prawnego Polskiego Związku Działkowców, prawo traktuje posiadanie studni i nielegalny pobór wód jako wykroczenie. Grozi za to kara grzywny, a nawet areszt. Polski Związek Działkowców walczy obecnie o zmianę przepisów, na takie, które nie będą zmuszały działkowców, by występowali o pozwolenie wodno-prawne na korzystanie ze studni. Zadeklarowali, że wystąpią o taką zmianę do właściwego resortu, czyli do Ministerstwa Infrastruktury.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET