Ubierały się tam niemal wszystkie Polki. Koniec dwóch uwielbianych marek odzieżowych

2 min. czytania
23.10.2025 12:11
Obserwuj nas na Google

Marki odzieżowe Quiosque i Laurella, niegdyś warte setki milionów złotych, złożyły wniosek o upadłość, pozostawiając klientów bez zwrotów pieniędzy, a pracowników bez pensji. To historia pełna wzlotów i dramatycznych zwrotów akcji, pokazująca, jak łatwo sukces może przerodzić się w porażkę.

Quiosque
fot. East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do problemów marek Quiosque i Laurella.
  • Jak zmiany właścicielskie wpłynęły na sytuację finansową spółki i pracowników.
  • Jakie problemy napotkali klienci i jakie są szanse na odzyskanie pieniędzy.

Upadek Quiosque i Laurella. Jak wszystko się zaczęło?

Początkowo historia była pełna sukcesów. Segment modowy Grupy Kapitałowej IMMOBILE był budowany od podstaw, z zamiarem stworzenia konkurencji dla największych polskich grup odzieżowych, jak informuje wyborcza.biz. Marka Laurella, powstała w 2018 roku z inicjatywy Laury Reiss-Vogel, szybko zdobyła uznanie wśród młodych kobiet. Ubrania kolorowe, pełne kwiatów i stylizowane na premium sprzedawały się jak świeże bułeczki, a pierwszy sklep stacjonarny w Poznaniu przyciągnął kolejki przez całą ulicę.

W 2022 roku przychody Laurelli sięgnęły 24,3 mln zł. Aby rozwijać markę dalej, założyciele przekazali kontrolę nad spółką Grupa IMMOBILE. Jednak odejście Laury Reiss-Vogel okazało się punktem zwrotnym. Klientki szybko zauważyły zmianę: „Laurella bez Laury to nie to samo”.

Problemy nasiliły się po przejęciu przez IMMOBILE i późniejszym przekazaniu akcji PBH S.A. łódzkiej firmie SCRK. Nowy właściciel nie był z branży modowej, a spółka praktycznie nie działała. W 2024 roku jej przychody wyniosły 0,5 zł, a straty – 681,5 zł. W lutym 2025 roku SCRK sprzedała akcje PBH firmie Monnari Trade – ale nawet ten ruch nie uratował sytuacji.

Redakcja poleca

Monnari Trade, prowadząca ponad 200 sklepów Monnari i Femestage, przejęła PBH w lipcu po zgodzie UOKiK. Wprowadzono działania naprawcze, pojawił się towar z kolekcji wiosennej i letniej, część sklepów stała się własnością spółek Monnari. Mimo to sytuacja płynnościowa nie poprawiła się. Kolejne zajęcia komornicze doprowadziły do blokady rachunków, a 9 października zarząd PBH złożył wniosek o upadłość. Zadłużenie sięgnęło 51,5 mln zł, a jedynym wartościowym majątkiem pozostały znaki towarowe Quiosque, Laurella i Akardo.

Co z pracownikami i klientami?

Ostatnimi dniami pod postami Quiosque i Laurelli w mediach społecznościowych pojawiają się dziesiątki komentarzy zaniepokojonych klientek. Osoby, które dokonały zwrotów w sklepach internetowych, wciąż czekają na pieniądze. „Firma okłamuje klienta, brak zwrotu pieniędzy, nie odpowiadają na e-maile”, „kiedy mam szansę otrzymać pieniądze za zwroty w sklepie internetowym?” – to tylko niektóre z wpisów. Firma odpowiada jednak jednym schematem: „Z przyczyn technicznych realizacja zwrotów uległa opóźnieniu, wszystkie należne środki zostaną w pełni zwrócone” – informuje wyborcza.biz.

Co więcej, około 90 pracowników PBH S.A. nie otrzymało wynagrodzeń za wrzesień.  Portal zwrócił się do przedstawicieli sieci sklepów o komentarz w tej sprawie. W przesłanej odpowiedzi napisano, że od początku roku prowadzone były „działania naprawcze”.

Nie przyniosły one jednak oczekiwanych rezultatów, ponieważ „sytuacja płynnościowa nie uległa wystarczającej poprawie”, a „kolejne zajęcia komornicze (…) spowodowały zablokowanie rachunków płatniczych na początku października”. Natomiast sprawa środków dla klientów „jest finalizowana i w przeciągu 3 dni zostanie uregulowana”.

Źródło: Radio ZET/wyborcza.biz

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET