Uwaga na tę aplikację w Niemczech. Mandat nawet wtedy, gdy nie używa jej kierowca
Wakacyjna podróż samochodem przez Niemcy może mieć nieoczywisty haczyk. Nawet doświadczeni kierowcy mogą nie zdawać sobie sprawy, że podczas kontroli znaczenie ma nie tylko to, co robi osoba siedząca za kierownicą.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Które funkcje popularnych aplikacji mogą przysporzyć kierowcy problemów w Niemczech.
- Dlaczego zachowanie pasażera może mieć konsekwencje dla osoby prowadzącej samochód.
- Jak uniknąć nieprzyjemnej niespodzianki podczas przejazdu przez Niemcy.
Kierowcy muszą uważać nie tylko na prędkość
Dla wielu Polaków Niemcy są przystankiem w drodze na wakacje. Przejeżdżając przez ten kraj, warto jednak pamiętać o przepisie, który łatwo przeoczyć. Dotyczy on popularnych aplikacji używanych podczas jazdy, a problem może pojawić się nawet wtedy, gdy korzysta z nich nie kierowca, lecz pasażer.
Niemieckie przepisy zabraniają podczas prowadzenia samochodu korzystania z urządzeń i funkcji, które ostrzegają o kontrolach prędkości. Nie chodzi wyłącznie o specjalne antyradary. Zakaz obejmuje również rozwiązania dostępne w aplikacjach na smartfony i nawigacjach.
To ważna różnica dla osób podróżujących w kilka osób. Kierowca nie uniknie odpowiedzialności tylko dlatego, że telefon z aktywną funkcją ostrzegania znajduje się w rękach pasażera. Jeżeli prowadzący świadomie korzysta z informacji o fotoradarach przekazywanych przez urządzenie pasażera, może zostać ukarany.
Sąd potwierdził, że telefon nie musi należeć do kierowcy
Takie stanowisko potwierdził Wyższy Sąd Krajowy w Karlsruhe. Sprawa, która trafiła przed sąd, dotyczyła kontroli drogowej przeprowadzonej w 2022 roku. Policjanci zauważyli telefon znajdujący się przy pasażerce. Urządzenie miało uruchomioną aplikację ostrzegającą przed fotoradarami. Kierowca twierdził później, że program nie działał na jego własnym telefonie.
Nie pomogło to uniknąć kary. Sąd uznał, że kluczowe było świadome korzystanie przez kierowcę z ostrzeżeń, a nie to, kto był właścicielem smartfona.
100 euro mandatu
W pierwszej instancji kierowca został ukarany grzywną w wysokości 100 euro. Odwołał się od decyzji, ale Wyższy Sąd Krajowy w Karlsruhe podtrzymał rozstrzygnięcie.
Przypadek ten pokazuje, że przekazanie telefonu pasażerowi nie jest bezpiecznym sposobem na korzystanie z funkcji antyradarowej. Z punktu widzenia kierowcy znaczenie ma przede wszystkim to, czy wykorzystuje on informacje o znajdujących się na trasie kontrolach.
Popularne nawigacje też mogą być problemem
Przepis nie dotyczy wyłącznie aplikacji stworzonych specjalnie do ostrzegania przed fotoradarami. Funkcje informujące o kontrolach mogą być częścią popularnych programów nawigacyjnych, w tym aplikacji takich jak Waze.
Dlatego przed wyruszeniem w trasę przez Niemcy warto sprawdzić ustawienia na telefonach używanych w samochodzie. Szczególnie istotne jest to wtedy, gdy nawigacją zajmuje się pasażer.
Samo posiadanie aplikacji nie oznacza mandatu
Nie oznacza to, że za samo zainstalowanie takiego programu na telefonie kierowca lub pasażer automatycznie dostanie karę. Problemem jest korzystanie podczas jazdy z funkcji, która ostrzega o fotoradarach i pozwala kierowcy wykorzystywać te informacje.
Najbezpieczniejsze rozwiązanie podczas przejazdu przez Niemcy jest więc proste: funkcję ostrzegania o kontrolach prędkości należy wyłączyć, również na urządzeniu pasażera.
Quiz: Quiz. Co wiesz o Niemczech? 10/10 i możesz jechać na Oktoberfest
Źródło: Radio ZET/Polski Obserwator
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET