Wielka draka z 14. emeryturą. Maląg: jest nasza zgoda i nie ma naszej zgody
- Jest nasza zgoda na podniesienie 14. emerytury co najmniej do poziomu ubiegłorocznego, a była to kwota 2650 zł – stwierdziła Marlena Maląg, kandydatka PiS do Parlamentu Europejskiego. Kierując się uchwaloną przez Prawo i Sprawiedliwość ustawą z 26 maja 2026 roku rząd Donalda Tuska wyznaczył datę wypłaty „czternastki” na wrzesień. Wyznaczona przez prawo domyślna wysokość świadczenia to w tym roku 1780,96 zł brutto.
14. emerytura 2024. PiS chce podwyższenia świadczenia.
Rada Ministrów przyjęła we wtorek rozporządzenie określające, że wypłata 14. emerytury nastąpi we wrześniu 2024 roku. Świadczenie wyniesie 1780,96 zł, czyli tyle, ile wynosi najniższa emerytura – taka kwota wynika wprost z zapisów przygotowanej przez PiS ustawy. Marlena Maląg przypomniała, że w ubiegłym roku - za rządów PiS - świadczenie to wynosiło 2650 zł brutto.
Posłanka dodała, że w tym roku 14. emerytura będzie „w tej minimalnej kwocie”, czyli będzie wynosić tyle, co minimalna emerytura. - Nie ma na to naszej zgody. Nie ma zgody, aby tej grupy seniorów nie otoczyć odpowiednim wsparciem"- podkreśliła Maląg.
Kandydatka do PE poinformowała, że PiS przygotowało projekt rozporządzenia ws. określenia kwoty 14. emerytury wyższej niż minimalna emerytura. - Ten projekt rozporządzenia składamy na ręce premiera Donalda Tuska - przekazała Maląg. - Jest nasza zgoda na podniesienie 14. emerytury co najmniej do poziomu ubiegłorocznego, a była to kwota 2650 zł - dodała.
Według posła PiS Waldemara Budy „ochota rządu, by zabrać to świadczenie jest ogromna”. - Ale może się to wydarzyć dopiero wtedy, kiedy skończy się kadencja prezydenta Andrzeja Dudy, bo on z pewnością takiej ustawy by nie podpisał – dodał kandydat do PE. Zaznaczył, że koalicja rządowa może jednak „manipulować” wysokością świadczenia, bo „to jest w rękach rządu i rozporządzenia”.
Buda zwrócił też uwagę, że świadczenie to ma próg dochodowy wynoszący 2900 zł, a po przekroczeniu go obowiązuje zasada „złotówka za złotówkę”. - Działanie ograniczające świadczenie o 870 zł powoduje też taki efekt, że część uprawnionych w ogóle nie otrzyma świadczenia. Osoby, które mają emerytury od ok. 4600 zł do 5300 zł, te, które jeszcze by skorzystały z tego świadczenia, będą całkowicie wykluczone - ocenił. Efekt wpisania przez PiS do przepisów progu na stałe widać byłoby już w poprzednim roku, gdyby nie doszło do podniesienia „czternastki” osobnym rozporządzeniem.
- Ustawa wprowadzająca 14. emeryturę ma w sobie mechanizm samoobniżania świadczenia. Polega on na tym, że jeżeli czyjaś emerytura bądź renta przekracza kwotę 2900 zł brutto, to wówczas obniżamy o każdą złotówkę przekroczenia to, co będziemy dostawać. Przeciętna emerytura już w 2023 roku wynosiła 3500 zł. Oznaczało to, że przeciętnemu emerytowi wypłacając „czternastkę” powinniśmy i obcinaliśmy około 500 zł. Jeżeli byśmy spojrzeli na dane z roku 2022, to przeciętna emerytura wynosiła 2900 zł, czyli w rok, zgodnie ze wskaźnikiem waloryzacji, wzrosła o 600 zł. I o tyle w ciągu roku obniżyła się wypłata „czternastki” dla średniej emerytury – wyjaśnił nam dr Tomasz Lasocki z Uniwersytetu Warszawskiego.
Źródło: Radio ZET/Sejm/PiS/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET