Zamontował urządzenia na posesji, teraz musi zapłacić 26 tys. zł kary. Wielu robi ten błąd

2 min. czytania
15.07.2026 11:12
Obserwuj nas na Google

Montaż kamer wokół domu nie zawsze oznacza, że właściciel może nagrywać wszystko, co znajduje się w ich zasięgu. Przekonała się o tym osoba, która objęła monitoringiem nie tylko swoją posesję, ale również drogę publiczną i sąsiednie nieruchomości. Za niewykonanie decyzji Urzędu Ochrony Danych Osobowych zapłaci ponad 26 tys. zł.

Dom z czerwoną dachówką, ogrodzeniem oraz roślinnością wokół, na tle nieba.
fot. Adam Burakowski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego monitoring wokół domu może naruszać przepisy o ochronie danych.
  • Za co dokładnie nałożono ponad 26 tys. zł kary.
  • Co grozi osobom, które ignorują decyzje UODO.

Miał chronić dom, a dostał 26 tys. zł kary. Kamery nagrywały za dużo

Kamery zamontowane wokół prywatnego domu mają zwiększać bezpieczeństwo, ale ich ustawienie może mieć poważne konsekwencje prawne. Właściciel posesji, który nagrywał nie tylko własny teren, ale również część przestrzeni publicznej i sąsiednie działki, został ukarany przez Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Powodem było nie tylko samo działanie monitoringu, ale również zignorowanie wydanego wcześniej nakazu jego zmiany.

Sprawa zaczęła się od skarg złożonych przez sąsiadów. Zwrócili oni uwagę, że monitoring obejmuje swoim zasięgiem miejsca, z których korzystają na co dzień — drogę publiczną oraz fragmenty ich nieruchomości. Jak ustalono, kamery rejestrowały obraz, a także dźwięk przez całą dobę. Oznaczało to, że właściciel systemu przetwarzał dane osób znajdujących się poza jego prywatnym terenem, w tym ich wizerunek oraz głos.

Po przeprowadzeniu postępowania Prezes UODO uznał, że takie działanie nie miało odpowiedniej podstawy prawnej.

Redakcja poleca

Był nakaz zmiany ustawienia kamer

Właściciel monitoringu otrzymał decyzję nakazującą zaprzestanie przetwarzania danych sąsiadów. Miał siedem dni na usunięcie kamer albo takie ich ustawienie, aby obejmowały wyłącznie jego własną posesję.

Decyzja nie została jednak zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, dlatego stała się prawomocna. Mimo tego właściciel nie zastosował się do niej. Nie pomogło również późniejsze upomnienie ze strony urzędu.

W związku z niewykonaniem nakazu Prezes UODO wszczął kolejne postępowanie — tym razem dotyczące nałożenia kary finansowej. Urząd wskazał, że dalsze działanie monitoringu oznaczało ciągłe przetwarzanie danych wielu osób bez odpowiedniej podstawy prawnej. Sąsiedzi mieli być stale obserwowani podczas codziennego korzystania z drogi oraz własnych nieruchomości. Ostatecznie kara wyniosła 26 711 zł.

Nawet 20 mln euro kary

Przepisy przewidują znacznie wyższe maksymalne sankcje za nieprzestrzeganie decyzji organu nadzorczego. W skrajnych przypadkach administracyjna kara pieniężna może sięgnąć nawet 20 mln euro.

W tym przypadku urząd uwzględnił m.in. długość okresu, w którym właściciel nie wykonywał decyzji. Niemal pół roku dalszego działania monitoringu zostało potraktowane jako okoliczność obciążająca.

Urząd Skarbowy może wejść do gry

Jeżeli ukarany nie zdecyduje się dobrowolnie zapłacić należności, sprawa może trafić do egzekucji administracyjnej. W praktyce oznacza to możliwość zajęcia m.in. wynagrodzenia, środków na rachunkach bankowych czy innych składników majątku.

Sprawa pokazuje, że prywatny monitoring również musi działać w granicach prawa. Kamera skierowana poza własną posesję może oznaczać ingerencję w prywatność innych osób — a ignorowanie decyzji UODO może okazać się bardzo kosztowne.

Źródło: Radio ZET/UODO

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET