Tyle zarabiają pracownicy zakładów pogrzebowych. Kwota "na czysto" i bez doświadczenia
Liczba osób, które w dobie AI obawiają się zwolnienia z pracy, rośnie, ale są i oni — pracownicy, których sztuczna inteligencja nie jest w stanie zastąpić. Chodzi m.in. o zatrudnionych w zakładach pogrzebowych. Okazuje się, że zawód grabarza przyciąga nie tylko stabilnością, ale i całkiem niezłymi zarobkami. Ile można zarobić i jakie są warunki?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są wymagania wobec pracowników zakładów pogrzebowych.
- Ile można zarobić jako grabarz w różnych lokalizacjach.
- Jakie są różnice w pracy w dużych miastach i mniejszych miejscowościach.
- Dlaczego zarobki w tej branży mogą być zróżnicowane.
Tyle można zarobić w zakładzie pogrzebowym
Aby pracować w zakładzie pogrzebowym, trzeba spełnić szereg warunków. Liczy się nie tylko tężyzna fizyczna, ale też empatia, by odpowiednio zachować się w stosunku do bliskich zmarłego. Wśród wymagań często są też: prawo jazdy kategorii B oraz gotowość do służbowych wyjazdów. Z analizy "Faktu" wynika, że lepsza jest kondycja finansowa grabarzy z większych ośrodków, niż z małych miejscowości. Jakie są oczekiwania wobec kandydatów i ile można zarobić? Analiza tabloidu pokazuje, że niekiedy całkiem sporo, a na stanowisku nie trzeba doświadczenia.
Anonimowy grabarz w rozmowie z "Faktem" przyznał, że zarobki są bardzo zróżnicowane i trudno podać "średnią". Wszystko wynika z tego, iż zwykle zarabia się od ceremonii. Im jest ich więcej, tym wyższe pieniądze. Ale ważną kwestią jest też zakres obowiązków. "Eksportacja ciał zmarłych z różnych miejsc i w różnym stanie rozkładu całodobowo (wg grafiku). Kopanie grobów, utylizacja pomników. Ubieranie osób zmarłych wraz z ich kosmetyką w podstawowym zakresie" — tabloid cytuje jedno z ogłoszeń. Wynika z niego, że zarobki wynoszą od 4,8 do 8,8 tys. zł brutto, a dla pracownika są też premie uznaniowe oraz za wyniki. Oznacza to, że "na rękę" zatrudnieni od tego pracodawcy dostaną minimum 3,6-6,3 tys. zł.
Nawet 11 tys. zł brutto i "elastyczny grafik"
Pracownicy zakładów pogrzebowych w większych ośrodkach mogą pracować nawet przy kilku ceremoniach dziennie. W mniejszych — jest ich kilka na tydzień-dwa. To zdecydowanie zmienia postać rzeczy. — W Warszawie, nawet w miastach takich jak Marki czy Legionowo, finanse pewnie wyglądają inaczej, ale w mieścinach i na wsiach jest skromniutko. Wielu grabarzy ma na co dzień inne posady, bo z czegoś trzeba przecież rachunki popłacić. W niedużych miejscowościach kopanie jest dorywcze — mówił tabloidowi anonimowy pracownik z Warszawy.
Wiele jednak zależy od zakresu obowiązków. "Oferujemy od 6 tys. zł miesięcznie netto. Ubieranie osób zmarłych oraz eksportacje poza godzinami pracy dodatkowo płatne" — można przeczytać w innym anonsie. Do tego zatrudniane są osoby bez doświadczenia.
Sprawdzamy też świeże ogłoszenie sprzed kilku dni z województwa łódzkiego. Tutaj oferuje się 4806-5400 brutto, czyli minimalna krajowa lub nieco powyżej. Oferent nie ma wymagań co do kandydata i proponuje umowę na czas nieokreślony. Wśród obowiązków są tylko kopanie grobów i prace porządkowe na cmentarzu.
O tym, że zarobki pracowników zakładów pogrzebowych mogą być bardzo zróżnicowane, świadczy ogłoszenie z Zielonej Góry, które wciąż można znaleźć w serwisach z ofertami pracy. "Grabarz - żałobnik 6-11 tys. zł netto" — zachęca pracodawca. Do wyboru są różne formy zatrudnienia, a firma kusi ponadto "elastycznym grafikiem" i premią za wyniki. Nie jest potrzebne doświadczenie ani CV, praca nie jest w systemie zmianowym, a wśród obowiązków są: obsługa ceremonii pogrzebowych, kondukt pogrzebowy, kopanie grobu i przewóz osób zmarłych.
Ale za wyższymi zarobkami idą też większe oczekiwania. Pracodawca oczekuje m.in. dyspozycyjności także w soboty, wysokiej kultury osobistej, prawa jazdy kat. B, rzetelności, dobrej organizacji pracy i samodyscypliny, a także dbałości o powierzone mienie.
Źródło: Radio ZET/Fakt.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET