Zignorujesz pismo z fotoradaru? Zapłacisz znacznie więcej niż za mandat

3 min. czytania
10.08.2026 14:49
Obserwuj nas na Google

Kierowcy mogą dostać kolejny powód, by nie odkładać korespondencji od Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego na później. Ministerstwo Infrastruktury chce zmienić zasady dotyczące spraw rejestrowanych przez fotoradary. Nowe rozwiązania mają zamknąć lukę, przez którą część postępowań dziś się przeciąga lub kończy bez ustalenia odpowiedzialnej osoby.

Widok ulicy z radarowym fotoradarem, oznaczeniem prędkości 40 km/h oraz poruszającymi się samochodami.
fot. Polska Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • kiedy właściciel samochodu może zapłacić dodatkową opłatę.
  • ile czasu będzie na uregulowanie należności i jak skorzystać ze zniżki.
  • jakie nowe obowiązki mogą czekać właścicieli, leasingodawców i firmy wynajmujące auta.

Fotoradar zrobi zdjęcie, a właściciel dostanie nowe pismo

Ministerstwo Infrastruktury chce zmienić sposób prowadzenia części spraw dotyczących wykroczeń zarejestrowanych przez urządzenia automatyczne. Projekt przepisów 7 sierpnia trafił do konsultacji publicznych. Jednym z celów zmian jest rozwiązanie problemu sytuacji, w których służbom nie udaje się ustalić, kto prowadził samochód w chwili popełnienia wykroczenia. Dotyczy to między innymi przypadków, gdy właściciel nie odpowiada na korespondencję albo nie odbiera wysyłanych pism.

Nowe rozwiązanie ma opierać się na zawiadomieniu kierowanym do właściciela lub użytkownika pojazdu. Informacja będzie wysyłana na adres znajdujący się w Centralnej Ewidencji Pojazdów. W piśmie znajdzie się informacja dotycząca zarejestrowanego naruszenia oraz możliwości przyjęcia albo odmowy przyjęcia mandatu przez osobę, która faktycznie kierowała samochodem.

Brak reakcji może oznaczać dodatkowy koszt

To właśnie ten element projektu może najbardziej zainteresować kierowców. Jeżeli właściciel lub użytkownik samochodu nie zareaguje na zawiadomienie, może zostać nałożona na niego opłata administracyjna. Jej wysokość ma być powiązana z mandatem za dane wykroczenie i może okazać się od niego znacznie wyższa.

Resort chce w ten sposób ograniczyć sytuacje, w których sprawy dotyczące wykroczeń pozostają nierozstrzygnięte. Chodzi przede wszystkim o postępowania, w których ustalenie kierującego jest trudne, a z czasem pojawia się ryzyko przedawnienia. Nie oznacza to jednak, że właściciel samochodu w każdej sytuacji będzie musiał ponieść dodatkowy koszt.

Projekt przewiduje wyjątki. Opłaty można będzie uniknąć między innymi wtedy, gdy właściciel wykaże, że przed zdarzeniem sprzedał pojazd, samochód został skradziony albo jego użycie wiązało się ze stanem wyższej konieczności.

Redakcja poleca

30 dni na zapłatę. Jest też 20 proc. zniżki

Nowe przepisy przewidują konkretny termin na uregulowanie należności. Na zapłatę będzie 30 dni od doręczenia zawiadomienia. Kierowcy, którzy nie będą chcieli czekać z płatnością do ostatniego dnia, otrzymają dodatkową zachętę. Przy wcześniejszym uregulowaniu opłaty będzie można skorzystać z 20-procentowej obniżki.

Jeżeli należność nie zostanie zapłacona w terminie, sprawa nie zakończy się jednak automatycznie. Właściciel lub użytkownik otrzyma upomnienie, a następnie należność będzie mogła zostać skierowana do egzekucji w trybie administracyjnym.

Zmiany obejmą także leasing i wynajem samochodów

Nowe obowiązki mogą odczuć nie tylko kierowcy prywatni. Projekt przewiduje również rozwiązania dotyczące firm leasingowych oraz przedsiębiorstw zajmujących się długoterminowym wynajmem pojazdów. 

W przypadku umów zawieranych na okres dłuższy niż 30 dni właściciel samochodu będzie zobowiązany do przekazania danych użytkownika do Centralnej Ewidencji Pojazdów. Na wykonanie tego obowiązku przewidziano 30 dni od zawarcia umowy. Jeżeli użytkownik się zmieni albo umowa zostanie zakończona, termin na aktualizację informacji ma wynosić 14 dni.

Dla firm oznacza to konieczność dokładniejszego pilnowania danych osób korzystających z samochodów.

Fotoradary mają dostać dodatkową korektę

Projekt obejmuje również kwestię samych pomiarów prędkości. Od wartości wskazanej przez urządzenie rejestrujące ma być odejmowane 5 km/h. W przypadku autostrad i dróg ekspresowych przewidziano korektę wynoszącą 6 km/h.

Oznacza to, że wynik pomiaru nie będzie automatycznie traktowany jako wartość, od której naliczane jest przekroczenie prędkości. Dopiero po zastosowaniu przewidzianej korekty będzie można określić wynik mający znaczenie dla sprawy. Nie zmienia to jednak faktu, że kierowcy nadal będą musieli zwracać uwagę na obowiązujące ograniczenia prędkości i oznakowanie.

Ministerstwo chce zamknąć lukę

Planowane zmiany mają przede wszystkim usprawnić postępowania dotyczące wykroczeń rejestrowanych automatycznie. Dziś część takich spraw może utknąć, gdy nie można ustalić osoby prowadzącej samochód lub właściciel nie odpowiada na korespondencję. Wprowadzenie opłaty administracyjnej ma sprawić, że ignorowanie zawiadomienia przestanie być sposobem na uniknięcie konsekwencji.

Na razie nie są to jednak obowiązujące przepisy. Projekt trafił do konsultacji publicznych, więc jego ostateczny kształt może się jeszcze zmienić.

Dla kierowców najważniejszy pozostaje jeden wniosek: korespondencji dotyczącej fotoradaru nie będzie można bezpiecznie odkładać na później, jeśli nowe przepisy wejdą w życie.

Quiz: Kaszlak, poldek, skarpeta. Rozpoznasz samochody z PRL-u?

1/11 "Skarpeta", "królowa poboczy" - na które auto tak się mówiło?

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET