Dlaczego więziona Małgorzata nie prosiła o pomoc? “Miała pewne cechy osobowości”

3 min. czytania
05.09.2024 06:03
Obserwuj nas na Google

- Ona był tak zmanipulowana, że porzuciła swoje dziecko. Godziła się na wszystko - analizuje zachowanie więzionej w piwnicy Małgorzaty wiktymolog profesor Brunon Hołyst. 35-letni Mateusz J. przez ponad pięć lat więził, bił, gwałcił i głodził poznaną przez internet kobietę.

fot. PAWEL JASKOLKA/AGENCJA SE/East News

Horror kobiety zaczął się w 2019 roku. Małgorzata z Leszna poznała Mateusza J. przez internet. Przyjechała do jego wsi rodzinnej Gaiki na Dolnym Śląsku. Mężczyzna zamknął kobietę w budynku gospodarczym obok domu. - Wybrał sobie ofiarę o pewnych cechach osobowości. Są osoby słabe, podatne i bezbronne. Do takich należała ofiara mężczyzny - mówi Brunon Hołyst.

Redakcja poleca

Między 1 stycznia 2019 a 28 sierpnia 2024 r. miało dochodzić do regularnego znęcania się nad kobietą. Jak przekazuje głogowska prokuratura, mężczyzna głodził ją, bił, kopał, dusił, popychał, szarpał, wykręcał ręce, ciągnął za włosy i wielokrotnie gwałcił. - Dlaczego kobiety bite i dręczone przez mężów lub partnerów ich nie opuszczają? Powodem często są kwestie finansowe czy uczuciowe. Kobieta jest przekonana, że nie poradzi sobie bez mężczyzny lub uważa, że mimo przemocy, jakiej doświadcza, jest kochana - tłumaczy wiktymolog.

- Ona żyła tam w dramatycznych warunkach; załatwiała się do wiadra, nie miała dostępu do światła. Ona faktycznie, tak, jak nam powiedziała, była wyprowadzana w kominiarce, żeby się wykąpać, i tylko wtedy miała ciepłą wodę, kiedy się dobrze sprawowała - powiedział w rozmowie z "Polsat News" Łukasz Kaźmierczak z MyGlogow.pl. Dziennikarzom tego portalu udało się porozmawiać z 30-latką.

Hołyst o rodzicach Mateusza J.: “Lepiej nic nie mówić, niż zaszkodzić synowi”

Jak to możliwe, że nikt nic nie słyszał i nie widział. Tuż obok posesji Mateusza J. stoją inne domy. Jeden z nich praktycznie okno w okno z budynkiem, w którym przetrzymywana była kobieta. Sąsiedzi utrzymują, że nie wiedzieli o dramacie, który przeżywała Małgorzata. - Ludzie nie chcą podejmować akcji interwencyjnych, jeżeli to nie narusza ich interesu. To jest radykalny egoizm - grzmi Brunon Hołyst.

 - My tam w ogóle nie chodziliśmy. Nic tam nie było, to i po co - mówiła "Gazecie Wyborczej" matka Mateusza J. Jej mąż przytaknął. Dom rodziny stoi kilka metrów od budynku, w którym zamknięta była kobieta.

Redakcja poleca

- Zachowanie rodziców Mateusza J. jest porażające. Oni musieli wiedzieć, co się dzieje. Teraz okazują solidarność rodzinną. Lepiej nic nie mówić niż zaszkodzić synowi - wyjaśnia kryminolog.

“To jest bandytyzm psychiczny”

Kobieta była tak bardzo zastraszana przez swojego oprawcę, że bała się nawet zastukać w drewniane drzwi. Mateusz J. trzymał ją w niewielkim pomieszczeniu bez światła i ogrzewania. - To jest bandytyzm psychiczny. Ten mężczyzna miał zapewne liczne kompleksy. Był odrzucany przez kobiety, więc szukał takiej, którą może zniewolić - twierdzi profesor Brunon Hołyst.

Mężczyzna był samotnikiem, nie miał przyjaciół i znajomych. Miał za to problemy z kobietami. O tym, jak wyglądało jego życie, opowiedziały dziennikarzom Uwagi! TVN dwie mieszkanki wsi. - Cały czas jeździł po wioskach i wyszukiwał dziewczyny, ale był odtrącany. Wiem, że przesiadywał na przystankach i jak ktoś mu się spodobał, to przesiadywał bardzo długo – opowiada jedna z kobiet.

Mateusz J. to kolejny “polski Fritzl”?

Mateusz J. został zatrzymany po tym, jak zastraszona kobieta odważyła się opowiedzieć lekarzom, że jest więziona i dręczona przez mężczyznę. 35-latek usłyszał prokuratorskie zarzuty. "35-letni Mateusz J. usłyszał zarzuty m.in. o to, że w okresie od 1.01.2019 do 28.08.2024 r. w Głogowie i Gaikach znęcał się fizycznie i psychicznie, ze szczególnym okrucieństwem nad pozostającą z nim w stałym stosunku zależności 30-latką" - przekazała w komunikacie prok. Liliana Łukasiewicz z prokuratury okręgowej w Legnicy. Mateusz J. nie przyznał się do winy. Złożył obszerne wyjaśnienia, ale prokuratura ze względu na dobro śledztwa nie ujawnia, co powiedział podejrzany w tej sprawie.

Oglądaj

To już kolejna historia wieloletniego znęcania się psychicznego i fizycznego nad kobietą i przetrzymywania jej w zamknięciu. Kilka lat temu w małej wsi na Kaszubach Mariusz Sz. więził w ciemniej komórce własną żonę, znęcał się nad nią i wraz ze swoimi braćmi gwałcił ją. Molestował też własną córkę. Horror trwał cztery lata.  Dziś śledczy mierzą się z podobną sprawą. Co zrobić, aby zapobiec takim dramatom?

- Powinna być obowiązkowa edukacja dotycząca tego, jak dbać o swoje bezpieczeństwo, a także tego, w jaki sposób prosić o pomoc i mówić o przeżywanych dramatach. Ta sprawa powinna być kryminologicznie i wiktymologiczne wykorzystana dla promocji bezpieczeństwa człowieka - uważa Hołyst.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET