`

Poparcie Trzaskowskiego? Zandberg mocno: Wyborcy to nie są worki z ziemniakami

6 min. czytania
12.05.2025 07:50
Obserwuj nas na Google

Adrian Zandberg o poparciu Rafała Trzaskowskiego w II turze: - Wyborcy to nie są worki z ziemniakami, żeby ich politycy przekazywali.

Adrian Zandberg
fot. RadioZET

Adrian Zandberg w Gościu Radia ZET

- Jeśli nie wejdę do II tury – poprę Rafała Trzaskowskiego? – pyta Bogdan Rymanowski.

- Wyborcy to nie są worki z ziemniakami, żeby ich politycy przekazywali temu czy innemu politykowi. Ja wierzę, że ludzie mają swój rozum, umieją podejmować decyzję samodzielnie – odpowiada Gość Radia ZET Adrian Zandberg. Kandydat partii Razem na prezydenta dodaje również: - Dziś, jutro, pojutrze i do 18.05 walczę o to, byśmy mieli w II turze lepszy wybór, niż pomiędzy kandydatem Tuska i kandydatem Kaczyńskiego.

Pytany o dzisiejszą debatę, polityk ocenia, że „to zawsze taki ciekawy moment, w którym można się skonfrontować z konkurentami z innych partii”. Przygotowania? - Raczej kilka godzin na to, żeby przemyśleć, co w debacie może się wydarzyć, ale bez szczególnych technicznych przygotowań – komentuje kandydat na prezydenta.

Dopytywany o ostatnią debatę, w której puszczał z telefonu wypowiedzi Sławomira Mentzena, Adrian Zandberg odpowiada, że „to wymagało dosyć powierzchownego researchu”. - Prawda jest taka, że Mentzen bardzo konsekwentnie i w ostatnich latach krytykował prospołeczne rozwiązania. Wypowiadał się bardzo krytycznie o 500+, mówił, że chce likwidować 13. i 14. emeryturę. No, cóż… po prostu zadbałem o to, by widzowie Republiki mogli zapoznać się z jego programem – mówi gość Bogdana Rymanowskiego.

Zandberg: Warto kartką wysłać temu marnemu rządowi sygnał, że mamy go dosyć

Kandydat na prezydenta ocenia, że w Polsce są miliony ludzi, którzy mają już po prostu dosyć POPiS-u. - 20 lat mija odkąd 2 partie rządzą nami na przemian, pół narodu stało się zakładnikami osobistej nienawiści, wojny pomiędzy Tuskiem, a Kaczyńskim. Te najbliższe wybory, a potem parlamentarne w 2027 to będzie moment, w którym skończymy tę historię – zapowiada Gość Radia ZET. Jego zdaniem spór 2 partii, ze względów rozwojowych i inwestycyjnych zaczyna być szkodliwy dla Polski. - Wyprał polską politykę z treści. Została tylko czysta emocja, niechęć, wrogość i niezdolność do współpracy – ocenia współprzewodniczący partii Razem. Zandberg zaznacza, że 18.05 „warto pójść i tą kartką wysłać temu marnemu rządowi sygnał, że mamy go dosyć, ale to nie znaczy, że chcemy powrotu PiS-u z Konfederacją”.

„Od 20 lat pasą banki i deweloperów”

Mieszkania, kamienice – komu zaszkodzą? - Bardzo chciałbym, żebyśmy przestali o takich sprawach rozmawiać wyłącznie pod kątem, że są one problemem dla tego czy innego polityka. Bardziej, żebyśmy porozmawiali o tym, co się dzieje, że ciągle mamy do czynienia z sytuacją, że można od starszego człowieka wyciągnąć mieszkanie, a potem nie dać mu obiecanej opieki, a państwo polskie nic z tym nie robi – komentuje kandydat Razem na prezydenta dodając, że „prawo do dachu nad głową to podstawowa sprawa, to bezpieczeństwo, które przestało być tak w ten sposób w Polsce traktowane”. - Wielka wina i odpowiedzialność PiS i PO, które od 20 lat administrują kryzysem, jeśli chodzi o rynek mieszkaniowy, od 20 lat pasą banki i deweloperów i nie prowadzą sensownej, prospołecznej polityki mieszkaniowej – mówi Gość Radia ZET.

Adrian Zandberg o wizycie w Kijowie: Dziwna sytuacja. MSZ powinien gruntownie to wyjaśnić

- Nie przyzwyczajałbym się do myśli, że pokój nastanie za naszą wschodnią granicą szybko. To jest jasne, że zmiana polityki USA bardzo mocno osłabiła pozycję Kijowa. Zawsze mnie dziwi, kiedy widzę polskich polityków, którzy są z tego powodu zadowoleni – ocenia w Radiu ZET kandydat Razem na prezydenta Adrian Zandberg. Jego zdaniem, „jeśli chodzi o perspektywę pokoju, rozmów – nie będzie trwałego pokoju, jeśli pokój nie będzie mieć charakteru sprawiedliwego i jeśli nie zostanie zaakceptowany przez ukraińskie społeczeństwo”.

Pytany o wizytę w Kijowie i o to, że polski premier jechał w innym wagonie pociągu, niż Merz, Starmer i Macron, Zandberg ocenia, że to „dziwna sytuacja”. Pociąg podstawiała strona ukraińska? - Pytanie, czy my w takiej sytuacji nie mamy nic do powiedzenia. Mnie to dziwi – komentuje Gość Radia ZET. Jego zdaniem „polskie służby, polska dyplomacja, instytucje, które zawiadują polską polityką międzynarodową powinny dbać jednak o to, by takich niefortunnych symboli unikać”. Kandydat na prezydenta podkreśla, że „sytuacja, w której Polska jedzie innym wagonem, niż ci, którzy odgrywają istotną rolę w relacjach międzynarodowych na naszym kontynencie, nie jest sytuacją dobrą”. - Nie będę stawiać bardzo twardych i zdecydowanych tez, ale MSZ powinien gruntownie to wyjaśnić i zasygnalizować ukraińskim partnerom, że tego typu gesty nie powinny się wydarzać w przyszłości – uważa Adrian Zandberg.

Polskie wojska na Ukrainie? - Nie, ponieważ jesteśmy sąsiadem i Ukrainy i Rosji, w misjach pokojowych powinny brać udział te kraje, które nie mają bezpośredniej granicy z żadnym z krajów zaangażowanych w konflikt. To dobra zasada – mówi kandydat Razem na prezydenta.

Adrian Zandberg: Donald Tusk złamał słowo. Dziś nie podniósłbym ręki za tym rządem

Donald Tusk? - Myślałem, że nieco więcej asertywności wykażą jego partnerzy koalicyjni. Ważyło się, czy trafią do Polski pieniądze z KPO. Dlatego nie było czasu na przedłużanie, trzeba było jak najszybciej ten rząd powołać – przyznaje współprzewodniczący Razem, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. - Dziś po tym, co ten rząd nawyprawiał, jeśli chodzi o ochronę zdrowia, po tym skandalicznym budżecie z grudnia zeszłego roku, w którym zaplanowano kataklizm w publicznej ochrony zdrowia, po tym, jak strona rządowa przeforsowała zmiany w składce – dziś nie podniósłbym ręki za tym rządem, nie zagłosowałbym za jego powołaniem. To, co dziś robi jest skrajnie nieodpowiedzialne – uważa Adrian Zandberg dodając, że jest „bardzo rozczarowany”. Co dokładnie?

Polityk wylicza, że po pierwsze „ ochrona zdrowia – ten rząd, wszystkie partie, które go tworzą, przegłosowały budżet, w którym brakuje 20 mld złotych na normalne funkcjonowanie polskich szpitali”. - Musimy w najbliższych miesiącach znowelizować budżet państwa. Jeśli nie znajdą się pieniądze na normalne funkcjonowanie publicznej ochrony zdrowia, to pod koniec roku tysiące osób dowiedzą się, że ich operacje są odwołane, programy lekowe, których potrzebują ich dzieci są skasowane – alarmuje Gość Radia ZET.

Po drugie, zdaniem kandydat na prezydenta, ten rząd nie dotrzymał obietnicy, że uporządkuje sytuację w spółkach Skarbu Państwa. - Miały być uczciwe konkursy, miało być czysto, w porządku, a zamiast tego mamy jakichś facetów z „Soku z Buraka” zatrudnianych w istotnych firmach, będących częścią majątku publicznego. Mamy tysiące aparatczyków z partii, które rządzą, którzy są wciskani na stanowiska, na których się nie znają, nic nie umieją, ale dostali je, bo znają pana Kazia, który jest kolegą pana Zdzisia, który jest szefem organizacji powiatowej w mieście x – mówi Adrian Zandberg, podkreślając: - Donald Tusk obiecywał, że tego nie będzie, złamał słowo dane milionom ludzi.

Zandberg zapowiada: Nie zachowam się jak Tusk, nie sprzedam wyborców za stołki

- Ja rozmawiam z wyborcami o ważnych sprawach, o wizjach lepszej Polski. To jest moja obietnica dla tych ludzi i ich nie zostawię. Ja nie zachowam się jak Donald Tusk, czy inne partie i nie sprzedam ich za stołki  - mówi Gość Radia ZET.

Pierwsza ustawa prezydenta Zandberga, skierowana do Sejmu? - 8 proc. PKB na publiczną ochronę zdrowia. Starzejemy się i to bardzo szybko. W ciągu najbliższych kilku lat dramatycznie wzrośnie liczba osób, które potrzebują wizyty lekarza, rehabilitacji, udziału w programach lekowych – zapowiada kandydat Razem na prezydenta RP. Jego zdaniem „dziura w budżecie zdrowia, którą przegłosowały wspólnie PO, SLD i Trzecia Droga oznacza prywatyzację ochrony zdrowia”.

„Nie zachowujemy się wystarczająco asertywnie”

Pytany z kolei o Niemcy i zadośćuczynienie, Adrian Zandberg ocenia, że sprawa nie jest zamknięta i dodaje: - Być może innych polityków wiążą opinie pana Merza, ale mnie nie wiążą. - Uważam, że powinniśmy tę sprawę asertywnie podnosić. Pewnie za rządów pana Merza efektu nie będzie, ale to nie oznacza, że nie będzie go nigdy – komentuje gość Bogdana Rymanowskiego. Jego zdaniem np. w stosunkach z USA czy Niemcami powinniśmy wykazywać „nieco więcej asertywności”. - Jesteśmy suwerennym krajem, 38-milionowym narodem, który ma się czym pochwalić – zaznacza kandydat na prezydenta. W ocenie Zandberga, np. „jeśli chodzi o kwestię granicy i że Republika Federalna nie przestrzega traktatu z Schengen, my w tej sprawie nie zachowujemy się wystarczająco asertywnie”.

Radio ZET/MA

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET