Awantura podczas miesięcznicy smoleńskiej. Kaczyński mówi ostro: "wysłannicy Putina"
10 stycznia odbyła się kolejna miesięcznica smoleńska. Na placu Piłsudskiego zebrali się Jarosław Kaczyński wraz z działaczami PiS, aby uczcić pamięć ofiar katastrofy. Podczas obchodów doszło do awantury i przepychanek pod pomnikiem smoleńskim.
- 7 zdjęć Zobacz galerię
- Podczas miesięcznicy smoleńskiej 10 stycznia doszło do przepychanek pomiędzy działaczami PiS a protestującymi aktywistami
- Jarosław Kaczyński nazwał protestujących "wysłannikami Putina"
- Wieniec z kontrowersyjnym napisem pod pomnikiem smoleńskim po raz kolejny próbował złożyć Zbigniew Komosa
Aktywiści protestują podczas miesięcznicy smoleńskiej
Nie ustają kontrowersje wokół obchodów miesięcznic smoleńskich. Po tym, jak w zeszłym miesiącu Antoni Macierewicz wdał się w szarpaninę z aktywistami protestującymi na placu Piłsudskiego, teraz ponownie doszło do przepychanek pod pomnikiem smoleńskim. Wśród protestujących aktywistów znalazł się m.in. Zbigniew Komosa, który co miesiąc konsekwentnie próbuje złożyć pod pomnikiem wieniec z kontrowersyjnym napisem "o ofiarach Lecha Kaczyńskiego".
Obchody miesięcznicy katastrofy smoleńskiej rozpoczął przemówieniem Jarosław Kaczyński. Wśród polityków PiS obecnych na wydarzeniu byli również m.in. Mariusz Błaszczak, Jacek Sasin czy Elżbieta Witek. W tle słychać było krzyki protestujących, którzy próbowali zagłuszyć wystąpienie prezesa PiS. "Kłamca, kłamca" - rozległo się skandowanie.
Jarosław Kaczyński zareagował ostro na próby zakłócenia wydarzenia przez aktywistów, jednocześnie zaznaczając, że jedynie kandydat PiS na prezydenta jest w stanie zagwarantować sprawiedliwe prawo. - Ci, którzy są wysłannikami Władimira Putina poniosą tego konsekwencje, a także, ci którzy z wysokich i najwyższych szczebli to wspierali (...) Ci ludzie, którzy tutaj bez przerwy atakują, obrażają, to są ludzie, którzy działają w imieniu Putina, być może za jego pieniądze. I dlatego to musi się skończyć. Musimy mieć prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który będzie bronił otwarcie i twardo polskich interesów. Mamy takiego kandydata i musimy podporządkować wszystko, temu by zwyciężył i zwycięży - mówił Kaczyński.
Pod pomnikiem smoleńskim doszło do przepychanek
Do eskalacji napięcia pomiędzy obiema grupami zebranymi na placu Piłsudskiego doszło w momencie, w którym Zbigniew Komosa próbował złożyć wieniec z napisem "o ofiarach Lecha Kaczyńskiego". Na nagraniu udostępnionym przez dziennikarza Onetu widać, że jak zwolennicy PiS próbowali zagrodzić drogę protestującym aktywistom. W końcu pomiędzy grupami doszło do szarpaniny, a interweniować musiała policja.
10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.
Źródło: Radio ZET/ Onet/ PAP