Co z TVP po wyborach w 2027 roku? Potencjalni koalicjanci PiS odkrywają karty

5 min. czytania
19.08.2026 06:22
Obserwuj nas na Google

Jaki scenariusz czeka TVP, jeśli po wyborach w 2027 roku władzę przejmie prawicowa koalicja? Czy czeka nas powrót Jacka Kurskiego na Woronicza? Politycy potencjalnych przyszłych koalicjantów PiS mówią RadioZET.pl wprost, co powinno wydarzyć się po 2027 roku. Na stole leży nawet likwidacja TVP Info.

Jaki scenariusz czeka TVP, jeśli po wyborach w 2027 roku władzę przejmie prawicowa koalicja?
fot. Kamil Kasprzycki/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie emocje budzi Jacek Kurski w środowisku PiS.
  • Dlaczego powrót Kurskiego do TVP jest mało prawdopodobny.
  • Co planuje Konfederacja w sprawie TVP po 2027 roku.
  • Które zmiany w mediach rozważa obóz krytykujący TVP.

W sieci wciąż można natknąć się na słynną wypowiedź byłego szefa TVP Jacka Kurskiego o swoim nieuchronnym powrocie do telewizji. – Wrócę do was, kochani. Wrócę do was, kochani, w telewizji. Zachowujcie się bardzo grzecznie – mówił w maju 2025 roku. Krótkie nagranie odbiło się tak szerokim echem, że postanowił zareagować na nie ówczesny kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki. „Po moim trupie” – odpowiedział krótko Kurskiemu. Czy na pewno?

W środowisku PiS Jacek Kurski od lat budzi skrajne emocje, ale politycy tej partii starają się nie krytykować go publicznie. Mają świadomość, że w przeszłości był ulubieńcem prezesa Jarosława Kaczyńskiego i miał wpływ na wiele podejmowanych przez niego decyzji. Ci, którzy odważyli się mówić o Kurskim i jego rządach w TVP w nieprzychylny sposób, są dziś raczej poza PiS – głównie w stowarzyszeniu Mateusza Morawieckiego „Rozwój Plus”. Sam były premier również nie szczędził Kurskiemu mocnych słów. Zarzucał mu chociażby wydawanie poleceń „niszczenia” jego wizerunku w czasie, gdy stał na czele rządu PiS.

Kurski kontra Morawiecki

Kurski nie pozostaje wobec takich ocen obojętny, a jego skrajna niechęć do Morawieckiego jest doskonale znana od lat. Niedawno stwierdził na antenie jednej z prawicowych stacji, że „PiS, ostatnia polska niepodległość, ma być rozwalone w wyniku realizacji niemieckiego planu podboju Europy, a Morawiecki jest tutaj żałosnym trybikiem”.

W PiS na ogół nie słychać krytyki pod adresem Kurskiego i okresu, w którym kierował TVP. Przynajmniej w oficjalnych wypowiedziach „na wizji”. Największa partia opozycyjna odrzuca zarzuty o upolitycznienie telewizji i nie zgadza się z twierdzeniami, jakoby za czasów Kurskiego media publiczne zamiast misji realizowały partyjną propagandę.

Jednak słowa Kurskiego o niemieckich związkach Morawieckiego okazały się przekroczeniem czerwonej linii. Stanisław Karczewski wprost przyznał, że postawa byłego prezesa TVP szkodzi jego partii. „Od rana odbieram liczne telefony i SMS-y od wyborców PiS po butnym, chamskim, agresywnym występie Jacka Kurskiego w Telewizji Republika. Są wściekli. Jacek Kurski nie jest parlamentarzystą PiS, nie pełni w naszej partii żadnej funkcji. Nie powinien w taki sposób zabierać głosu. Szkodzi nie tylko Prawu i Sprawiedliwości, ale całej prawej stronie polskiej sceny politycznej” – komentował. Kurski miał potem otrzymać zakaz występów medialnych.

Redakcja poleca

„Skazany na niebyt zawodowy w mediach”

Znacznie bardziej krytyczne są pozostałe środowiska prawicowe, które nie wyobrażają sobie powrotu Kurskiego do TVP w jakimkolwiek charakterze. A pamiętajmy, że to m.in. od Konfederacji i być może powstającego ugrupowania Mateusza Morawieckiego może zależeć utworzenie większościowej koalicji po wyborach w 2027 roku. Nasi rozmówcy są tutaj wyjątkowo zgodni: powrotu Jacka Kurskiego do TVP nie będzie, a PiS nie będzie miało w tej sprawie decydującego głosu.

– Jacek Kurski nie powinien wracać do TVP. To cenzor polityczny każdego środowiska poza PiS. Kurski jest moim zdaniem skazany na niebyt zawodowy w mediach – mówi portalowi RadioZET.pl poseł Bartłomiej Pejo z Konfederacji.

Polityk zaznacza, że jest rozczarowany także obecną telewizją publiczną, ale przyznaje, że nastąpiła w niej jedna wyraźna zmiana. – To w dalszym ciągu jest tuba propagandowa rządu. Ale jeśli chodzi o Konfederację, muszę przyznać, że przynajmniej teraz jesteśmy zapraszani do programów – dodaje.

Co z TVP po wyborach w 2027 roku?

Podobnego zdania jest Łukasz Schreiber z klubu Rozwój Plus. Pytany przez RadioZET.pl o ewentualny powrót Jacka Kurskiego do TVP, odpowiada krótko: absolutnie nie.

– Nie sprawdził się w roli prezesa telewizji. Zgadzam się tutaj z prezydentem Karolem Nawrockim. Kurski oczywiście zrobił w TVP szereg także dobrych rzeczy, np. w warstwie sportowej, rozrywkowej. Ja nie odbieram mu pewnych sukcesów, ale w warstwie informacyjnej jego bilans jest niestety słaby – ocenia polityk.

Warto przypomnieć, że Jacka Kurskiego brutalnie rozliczyli także wyborcy PiS. Po zmianie władzy w 2023 roku były prezes TVP próbował wrócić do czynnej polityki, kandydując w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku. Choć startował z wysokiego, drugiego miejsca na liście PiS w okręgu mazowieckim, uzyskał dopiero szósty wynik i mandatu europosła nie zdobył.

Jeżeli Koalicji Obywatelskiej i jej partnerom nie uda się utrzymać władzy po wyborach w 2027 roku, jest niemal pewne, że TVP czekają kolejne głębokie turbulencje. PiS, skazane na koalicję z innymi partiami prawicowymi, nie będzie mogło po prostu odtworzyć stanu sprzed 20 grudnia 2023 roku – dnia, w którym sygnał TVP Info został wyłączony w efekcie działań ówczesnego ministra kultury Bartłomieja Sienkiewicza. Nie oznacza to jednak, że obecna ekipa z Woronicza będzie mogła spać spokojnie, a telewizyjne studia nie staną się ponownie politycznym łupem.

Audyt w mediach, a potem likwidacja TVP Info?

– Obecną TVP oceniam fatalnie – przyznaje Łukasz Schreiber. – Oceniam to jako popis hipokryzji. To był jeden z argumentów przeciwko rządowi Mateusza Morawieckiego, choć nie miał on na telewizję żadnego wpływu. Widzimy, jak to w praktyce wygląda. Media publiczne są skrajnie upartyjnione, działając pod dyktando największej partii, czyli KO i tego obozu władzy. Ten chocholi taniec należy przerwać – przekonuje.

– Na pewno media publiczne nie mogą funkcjonować tak, jak teraz – podkreśla z kolei poseł Pejo. – Kanałów informacyjnych w zasadzie w ogóle nie powinno być. Jasno mówiliśmy chociażby o likwidacji TVP Info i to dalej jest aktualne. Na pewno powinniśmy zająć się takim gruntownym audytem mediów publicznych i wtedy na podstawie wyników zdecydować, jak to dalej powinno wyglądać. Natomiast absolutnie TVP nie powinna być tubą propagandową żadnego rządu, jeśli w ogóle miałaby dalej istnieć. Nawet tego rządu, w którym mogłaby się znaleźć Konfederacja – dodaje.

Poseł Schreiber również uważa, że zmiany w TVP są konieczne. Podaje nawet konkretny przykład. – Być może częściowo na wzór włoski, gwarantujące dostęp także opozycji i mniejszym partiom, nawet tym pozaparlamentarnym, wpływ na to, jak te media mają wyglądać. Można także wyobrazić sobie całkowite skasowanie kanałów informacyjnych. Ale to niebezpieczne w kontekście sytuacji zewnętrznej. Bo może to oznaczać odcięcie dróg komunikacyjnych w razie np. eskalacji na wschodniej granicy. To jedyna rzecz, która mnie przekonuje, że być może w jakiejś formie te kanały informacyjne powinny pozostać – zaznacza.

Postulat likwidacji TVP Info nie pojawia się po raz pierwszy. Konfederacja w czerwcu 2025 roku złożyła w Sejmie projekt ustawy zakładający zniesienie abonamentu RTV oraz zakaz tworzenia przez telewizję publiczną wyspecjalizowanego programu informacyjno-publicystycznego – w praktyce oznaczający likwidację TVP Info. Kilka lat wcześniej niemal identyczny pomysł firmowała Platforma Obywatelska. Obywatelski projekt „Likwidacja abonamentu i TVP Info”, pod którym zebrano ponad 103 tys. podpisów, reprezentował w Sejmie Rafał Trzaskowski. Projekt został jednak w 2023 roku odrzucony.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET