Jest stanowisko prokuratury w sprawie listu żelaznego Marcina Romanowskiego
Prokuratura Krajowa odrzuciła wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Śledczy uznali, że nie ma do tego żadnych podstaw, podważają wersję o jego pobycie w Naddniestrzu i wskazują na zaskakujące fakty – były wiceminister miał przyznać się do posiadania paszportu na inne nazwisko. W sprawę włączono już służby z Rumunii i Mołdawii.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego prokuratura odrzuciła wniosek Romanowskiego o list żelazny.
- Co prokuratura zarzuca Marcinowi Romanowskiemu.
- Jakie działania międzynarodowe podjęła prokuratura.
- Które kraje zaangażowano w ustalenie pobytu Romanowskiego.
Prokuratura zabrała głos ws. listu żelaznego Marcina Romanowskiego
Prokuratura Krajowa odrzuciła wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. W piśmie skierowanym we wtorek (18 sierpnia) do Sądu Okręgowego w Warszawie prokurator jednoznacznie ocenił, że wniosek poszukiwanego polityka nie powinien zostać uwzględniony.
11 sierpnia warszawski sąd przekazał śledczym kopię pisma obrony polityka, w którym Marcin Romanowski domagał się wydania listu żelaznego - dokumentu, który zapewniłby mu odpowiadanie z wolnej stopy i brak aresztu aż do prawomocnego zakończenia procesu, w zamian za stawiennictwo przed sądem i prokuraturą. Podejrzany oświadczył we wniosku, że obecnie przebywa w Tyraspolu na terenie Naddniestrza - separatystycznego regionu Mołdawii, który de facto pozostaje poza kontrolą władz w Kiszyniowie.
Jednak zdaniem prokuratury samo oświadczenie Romanowskiego to za mało, a jego pobyt w Tyraspolu nie został w żaden sposób potwierdzony. Co więcej, wstępne ustalenia przeczą słowom poszukiwanego. Z baz danych wynika, że Marcin Romanowski w ciągu ostatnich pięciu lat w ogóle nie przekraczał granicy Republiki Mołdawii. Brak jest również jakichkolwiek potwierdzeń, by przekraczał granice państw sąsiednich - Rumunii czy ogarniętej wojną Ukrainy.
„Paszport na inną tożsamość”
W uzasadnieniu swojego stanowiska prokurator podkreślił, że dotychczasowe zachowanie byłego wiceministra sprawiedliwości nie daje żadnej gwarancji, iż dotrzymałby on warunków listu żelaznego. Śledczy przypominają, że Romanowski celowo unikał czynności procesowych, kwestionował legalność organów ścigania, opuścił Polskę, a potem Węgry, by uniknąć zatrzymania, oraz publicznie deklarował, że nie zamierza wracać do kraju.
Prokuratura ujawniła także, że we wniosku podejrzany miał zawrzeć informację o posiadaniu „legalnego paszportu na inną tożsamość”. Nie podał przy tym ani nowych personaliów, którymi się posługuje, ani okoliczności, w jakich wszedł w posiadanie takiego dokumentu. Dla śledczych to kolejny dowód na to, że Romanowski nie ma zamiaru współpracować z polskim wymiarem sprawiedliwości.
Śledczy chcą ustalić, czy Romanowski był w Mołdawii
W związku z wątpliwościami dotyczącymi rzeczywistego miejsca ukrywania się polityka, polska prokuratura podjęła szerokie działania międzynarodowe. Do organów w Rumunii trafił Europejski Nakaz Dochodzeniowy (END), by ustalić ewentualne fakty i okoliczności przekroczenia tamtejszej granicy przez podejrzanego.Z kolei do Prokuratury Generalnej Republiki Mołdawii skierowano formalny wniosek o międzynarodową pomoc prawną. Śledczy chcą ustalić, czy Romanowski w ogóle pojawił się w Mołdawii oraz czy faktycznie przebywa pod wskazanym adresem w Tyraspolu.Przypomnijmy, że Marcin Romanowski jest nieustannie poszukiwany krajowym listem gończym oraz Europejskim Nakazem Aresztowania (ENA). Ostateczną decyzję w sprawie ewentualnego wydania listu żelaznego podejmie Sąd Okręgowy w Warszawie.
We wtorek premier Donald Tusk przekazał, że służby innych państw z regionu, z którymi Polska współpracuje, potwierdziły informacje, że poseł PiS Marcin Romanowski znajduje się na 99 proc. w Naddniestrzu. Jak stwierdził, miejsce pobytu wystarczy za cały komentarz na jego temat i jego środowiska.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET