Co z Ziobrą i Romanowskim? „Żądamy od Amerykanów klarownych odpowiedzi”
Zbigniew Ziobro przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych, bardzo możliwe, że dotarł tam również poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania Marcin Romanowski. Polscy eurodeputowani w rozmowie z RadioZET.pl przewidują, jakie kroki może teraz podjąć państwo polskie wobec polityków PiS oraz jak w tym kontekście mogą zachować się władze amerykańskie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Zbigniew Ziobro przemieścił się do USA z azylem węgierskim.
- Dlaczego sprawa Ziobry może wpłynąć na relacje polsko-amerykańskie.
- Co zarzuca się Marcinowi Romanowskiemu i jakie są jego aktualne losy.
- Dlaczego Michał Kobosko uważa Ziobrę i Romanowskiego za nie-politycznych uchodźców.
Zbigniew Ziobro przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych. Poszukiwany przez polskie służby poseł PiS i były minister sprawiedliwości przyleciał tam z Węgier, które wcześniej udzieliły mu azylu politycznego. Prokuratura wystąpiła do MSZ z prośbą, by resort spróbował ustalić „drogą dyplomatyczną”, w jaki sposób Ziobro znalazł się za Oceanem. Jakie kroki może w tej sprawie podjąć państwo polskie i jak może to wpłynąć na relację ze Stanami Zjednoczonymi?
Ziobro w USA. „Kieruje pytania do strony amerykańskiej”
- Jesteśmy na etapie ustalania faktów. Nie wiemy do końca, jak i w oparciu o jakie dokumenty udało mu się przedostać do USA. Możemy snuć domysły, ale kluczowa jest jednak konkretna odpowiedź ze strony amerykańskiej i takie pytania, w sposób klarowny, są kierowane – mówi w rozmowie z RadioZET.pl europoseł KO Michał Szczerba. Zwraca uwagę, że choć były minister mógł skorzystać z wydanego przez ówczesne władze w Budapeszcie – ochraniającego go pod kątem przemieszczania się po Europie - „paszportu genewskiego”, to „USA jednak wymagają wizy”.
Jak z kolei zauważa eurodeputowany niezrzeszony (wcześniej Polska 2050) Michał Kobosko, dopóki na Węgrzech rządził Viktor Orban organy państwa polskiego mogły zrobić bardzo niewiele, „żeby nie powiedzieć, że nic nie mogły”, bo „to była kwestia decyzji węgierskich władz”. Przyznał jednak, że najważniejsze w tym kontekście jest to, jak byłemu ministrowi udało się wjechać na teren USA. - Znam to z wielu podróży. Choć jestem europosłem, to sam się zawsze zastanawiam, kiedy ląduję w Stanach Zjednoczonych, czy na lotnisku nie zdarzy się coś nieoczekiwanego, czy służby imigracyjne mnie wpuszczą. Wiemy, że różne rzeczy się w tej chwili zdarzają i to jest ogromna niepewność, gdy się przylatuje do USA, czy uda się legalnie wjechać czy nie. A tu mamy do czynienia z przekroczeniem granicy przez osobę, która jest poszukiwana, ścigana na terenie Unii Europejskiej. Tego nie rozumiem – przyznaje drugi z rozmówców RadioZET.pl.
A co z Marcinem Romanowskim? Były zastępca Ziobry w resorcie sprawiedliwości – nad którym ciąży 26 zarzutów dotyczących nieprawidłowości wokół Funduszu Sprawiedliwości – wcześniej niż jego dawny przełożony uciekł na Węgry, gdzie również otrzymał azyl. Był jednak ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania. W czwartek opublikował w mediach społecznościowych nagranie, w którym przekonywał, że „zmieniają się okoliczności, ale walka o Polskę trwa i będzie trwać aż do zwycięstwa nad szkodliwą i haniebną kryptodyktaturą Donalda Tuska”. Nie zdradził jednak, gdzie dokładnie przebywa. Analiza danych, o której w rozmowie z Interią mówił wiceszef MSZ Marcin Bosacki, wskazywała na to, że Romanowskiego również – podobnie jak Ziobry – nie ma na terenie Unii Europejskiej.
- W odniesieniu obydwu polityków PiS przekazaliśmy te same pytania, więc żądamy od strony amerykańskiej klarownych odpowiedzi w tym zakresie. współpraca polsko-amerykańska, czy europejska-amerykańska jest bardzo szeroka, my też na rzecz Stanów Zjednoczonych świadczymy różnego rodzaju usługi i nie chciałbym, żeby ta sprawa – gdzie tak naprawdę mamy do czynienia z osobami poszukiwanymi za przestępstwa kryminalne - w jakiś sposób ciążyła na tych dwustronnych, ważnych relacjach – podsumowuje eurodeputowany Koalicji Obywatelskiej.
„Ziobro i Romanowski to żadni uchodźcy polityczni”
- Ziobro i Romanowski to nie są żadni uciekinierzy, żadni uchodźcy polityczni. To nie są osoby uciekające przed opresyjnym reżimem, jak próbują się prezentować. Są po prostu osobami, które unikają wymiaru sprawiedliwości – twierdzi Kobosko. - Zastanawia mnie tylko jedno: uciekli z Węgier w sytuacji zmiany politycznej, a co, jeśli w USA też nastąpi taka zmiana po kolejnych wyborach prezydenckich i jeśli po Donaldzie Trumpie przyjdzie polityk Demokratów? Znowu będą uciekać ze Stanów Zjednoczonych i dokąd tym razem? Ameryka Łacińska? - pyta retorycznie Kobosko.
Przekonuje, że choć „są na świecie państwa, które nie szanują prawa międzynarodowego, reżimy autorytarne różnego rodzaju”, ale „tak po ludzku trudno być wiecznym uchodźcą i uciekinierem w sytuacji, w której można i powinno się wrócić do własnego kraju, stawić czoła zarzutom, wystąpić przed niezależnym sądem i nie opowiadać tego, że w Polsce działa jakiś reżim, który chce ich zakuć w kajdany i osadzić w więzieniu”. - Polska to nie jest Białoruś i jakiekolwiek tego typu porównania czy podnoszenie takich zarzutów i oskarżeń jest po prostu nieuzasadnione, dziecinne i nieodpowiedzialne. Ziobro i Romanowski powinni tu wrócić, odważnie stanąć przed sądem i odpowiedzieć na zarzuty, które są bardzo poważne w przypadku Funduszu Sprawiedliwości i jego wykorzystywania przez ekipę Ziobry jako prywatną skarbonkę - podsumował europoseł.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET