`

Dlaczego nie ujawnią listy osób szpiegowanych Pegasusem? Raport komisji w dużej części „tajny”

5 min. czytania
20.05.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

Raport końcowy komisji śledczej ds. afery Pegasusa będzie w dużej części niejawny, ponieważ wytwórcy dokumentów nie wyrazili zgody na ich odtajnienie – dowiaduje się portal RadioZET.pl. Komisji udało się jednak odtajnić część dokumentów i znajdą się one w części jawnej raportu. Jak potwierdza nam szefowa komisji, posłanka Magdalena Sroka, będą nowe zawiadomienia do prokuratury na „kilka osób”.

Raport końcowy komisji śledczej ds. afery Pegasusa będzie w dużej części niejawny, ponieważ wytwórcy dokumentów nie wyrazili zgody na ich odtajnienie – dowiaduje się portal RadioZET.pl.
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie informacje zostaną pominięte w raporcie komisji śledczej Pegasusa.
  • Dlaczego lista ofiar Pegasusa nie zostanie ujawniona.
  • Które nazwiska znajdą się w raporcie dotyczącym Pegasusa.
  • Co oznacza brak dostępu do informacji "ściśle tajnych" dla posłów.

Komisja śledcza ds. afery Pegasus wciąż pracuje nad końcowym raportem, mimo że ostatnie przesłuchanie odbyło się w lutym. Posłowie wezwali wówczas byłego szefa ABW Krzysztofa Bondaryka. Termin publikacji raportu nie jest jeszcze znany, ale członkowie komisji zapewniają, że jest to kwestia tygodni, a nie miesięcy, i całość powinniśmy poznać przed wakacjami. Już teraz znamy jednak kilka istotnych informacji na temat dokumentu.

Choć Koalicja Obywatelska zapowiadała, że ujawniona zostanie „lista osób nielegalnie podsłuchujących i wydających nielegalne decyzje o podsłuchiwaniu obywateli”, to wiemy już, że tak się nie stanie. Szefowa komisji śledczej Magdalena Sroka potwierdza w rozmowie z RadioZET.pl, że w raporcie „nie będzie nazwisk funkcjonariuszy, którzy stosowali system Pegasus”. – Przypomnę, że jest prowadzone śledztwo w Prokuraturze Krajowej i już pierwsi funkcjonariusze usłyszeli zarzuty. Są to ci, którzy wykonywali czynności operacyjne w sprawie, która była kierowana przeciwko Jackowi Karnowskiemu – przekazuje.

Lista ofiar Pegasusa nie zostanie ujawniona

Nie dowiemy się także, kto dokładnie był podsłuchiwany Pegasusem. Już w kwietniu 2024 roku ówczesny Prokurator Generalny Adam Bodnar informował, że oprogramowania użyto przeciwko 578 osobom. Najwięcej osób – 162 – było objętych taką kontrolą w 2021 roku. W pozostałych latach inwigilowano: w 2017 r. – 6 osób, w 2018 r. – 100, w 2019 r. – 140, w 2020 r. – 161, w 2022 r. – 9. Na tym jednak konkrety się kończą, bo ani prokuratura, ani rządzący nie zdecydowali się ujawnić, kto stał się celem podsłuchów. Od wybuchu afery w przestrzeni publicznej krąży kilkanaście nazwisk osób, które samodzielnie zweryfikowały i potwierdziły, że ich urządzenia zostały zaatakowane. To m.in. Krzysztof Brejza, Roman Giertych, Ewa Wrzosek czy Michał Kołodziejczak.

Zablokowanie publikacji listy nazwisk osób podsłuchiwanych Pegasusem zrodziło wiele spekulacji i teorii. Jedna z nich mówiła o tym, że ofiarami oprogramowania byli nawet niektórzy politycy Prawa i Sprawiedliwości, czyli rządzącej wówczas partii. Nigdy nie zostało to jednak wyraźnie potwierdzone. – W raporcie komisji na pewno znajdą się nazwiska szefów służb odpowiedzialnych za wdrożenie systemu i dopuszczenie do stosowania przez służby mimo braku akredytacji. Komisja zwracała się do Prokuratury Krajowej o udostępnienie listy osób, wobec których stosowany był system Pegasus, jednak takiej listy nie otrzymaliśmy – przyznaje Magdalena Sroka.

Ofiary Pegasusa to jednak nie tylko osoby, przeciwko którym bezpośrednio użyto systemu. Jeśli celem staje się dziennikarz, prawnik, polityk czy aktywista, operator systemu może uzyskać dostęp również do treści rozmów prowadzonych z innymi osobami, ich numerów telefonów, metadanych kontaktów oraz przesyłanych plików. W praktyce oznacza to, że ofiarami inwigilacji stają się także osoby trzecie, mimo że ich urządzenia nigdy nie zostały zhakowane - ich prywatna komunikacja zostaje bowiem ujawniona „przez cudzy telefon”. Dlatego wskazana przez Adama Bodnara liczba 578 osób będących ofiarami ataku w rzeczywistości może okazać się mocno niepełna.

Redakcja poleca

Będą nowe zawiadomienia do prokuratury

Z informacji RadioZET.pl wynika, że końcowy raport w sprawie Pegasusa w dużej części będzie niejawny, ponieważ wytwórcy dokumentów nie wyrazili zgody na ich odtajnienie. Komisji udało się jednak odtajnić część dokumentów i one także znajdą się w części jawnej raportu.

To nie koniec, bo jak ustaliliśmy, będą nowe zawiadomienia do prokuratury. Potwierdza nam to posłanka Magdalena Sroka. – Komisja dotychczas złożyła zawiadomienia do prokuratury na część osób, które według nas ponoszą odpowiedzialność za różne nieprawidłowości związane z wdrażaniem i stosowaniem systemu Pegasus. Niemniej na koniec również będziemy składać zawiadomienia na kilka osób – zapowiada.

Wciąż nie wiemy jednak, czy w raporcie końcowym znajdą się zupełnie nowe wątki, o których dotychczas nie informowano. – Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Czy pojawi się coś nowego? Tego nie powiem – mówi nam jeden z członków komisji śledczej. Nieoficjalnie słyszymy, że najmocniejsze dowody i cała „kuchnia” użycia Pegasusa znajdują się w części niejawnej raportu, która obecnie jest już na ukończeniu.

Posłowie bez dostępu do informacji „ściśle tajnych”

Warto przypomnieć, że członkiem komisji śledczej ds. Pegasusa jest poseł Konfederacji Przemysław Wipler, którego nazwisko wymieniane jest ostatnio w kontekście afery związanej z giełdą kryptowalut. Jak informowała „Gazeta Wyborcza”, firma PR Przemysława Wiplera przez wiele lat obsługiwała giełdę kryptowalut BitBay, która przekształciła się następnie w Zondacrypto. Z komunikatu Donalda Tuska wynika, że na przełomie października i listopada 2025 roku, czyli miesiąc przed głosowaniem w Sejmie pierwszego weta prezydenta w sprawie regulacji rynku kryptowalut, prezes zarządu giełdy kryptowalut Zondacrypto, Przemysław Kral, dokonał wpłat na rzecz dwóch fundacji. Jedna z nich to fundacja „Dobry Rząd”, na czele której stoi Przemysław Wipler. Spółka związana z Zondacrypto i Kralem miała przelać na wspomnianą fundację 70 tys. euro.

Członkowie komisji śledczej ds. Pegasusa powinni posiadać certyfikat wydawany przez ABW pozwalający na dostęp do informacji o klauzuli „ściśle tajne”. Taki certyfikat otrzymuje osoba dająca „rękojmię zachowania tajemnicy”. Wiadomo, że takiego dostępu nie otrzymał właśnie Przemysław Wipler, a także Sławomir Ćwik z klubu Centrum. – Poseł Przemysław Wipler, jeżeli brał udział w posiedzeniach niejawnych, to tylko do poziomu „tajne”, bo daje mu tę możliwość ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora. W posiedzeniach o klauzuli „ściśle tajne” nie brał udziału – informuje szefowa komisji Magdalena Sroka.

Sławomir Ćwik potwierdza w rozmowie z RadioZET.pl, że nadal nie ma dostępu do informacji „ściśle tajnych”, ale złożył wniosek do ABW i jego procedura „jest w trakcie”. – Raport będzie podzielony na część jawną i ściśle tajną. W takiej sytuacji będę mógł głosować tylko nad częścią jawną, z którą będę mógł się zapoznać – zapowiada.

Czym jest system Pegasus i o co chodzi w aferze?

Komisja śledcza ds. Pegasusa bada legalność, prawidłowość i celowość czynności podejmowanych z wykorzystaniem tego oprogramowania m.in. przez rząd, służby specjalne i policję od listopada 2015 r. do listopada 2023 r. Komisja ma też ustalić, kto był odpowiedzialny za zakup Pegasusa i podobnych narzędzi dla polskich władz. Według przekazanych dotąd informacji, m.in. przez NIK, Pegasusa zakupiono jesienią 2017 r. dla CBA ze środków pochodzących w zasadniczej części (25 mln zł) z Funduszu Sprawiedliwości.

System Pegasus to zaawansowane oprogramowanie szpiegujące stworzone przez izraelską firmę NSO Group, przeznaczone do zdalnej inwigilacji smartfonów. Program wykorzystuje luki bezpieczeństwa w systemach iOS oraz Android, często bez wiedzy i jakiejkolwiek aktywności użytkownika - tzw. ataki „zero click” pozwalają zainfekować urządzenie nawet bez otwierania wiadomości czy klikania w link. Po przejęciu telefonu Pegasus uzyskuje praktycznie pełny dostęp do danych właściciela: może odczytywać wiadomości SMS i komunikatory szyfrowane, podsłuchiwać rozmowy, włączać mikrofon i kamerę, śledzić lokalizację, kopiować zdjęcia, dokumenty i historię połączeń. W praktyce oznacza to, że smartfon staje się narzędziem stałej, ukrytej obserwacji.

Oficjalnie Pegasus ma służyć służbom państwowym do walki z terroryzmem i przestępczością zorganizowaną, jednak śledztwa prowadzone przez Citizen Lab oraz Amnesty International wykazały, że system był wykorzystywany także przeciwko dziennikarzom, prawnikom, opozycyjnym politykom, aktywistom społecznym i obrońcom praw człowieka w wielu krajach świata.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET