Gawkowski poleciał do Afryki. Nie wszyscy zmieścili się w samolocie

Mikołaj Pietraszewski
2 min. czytania
19.05.2026 19:16
Obserwuj nas na Google

Wicepremier Krzysztof Gawkowski z urzędnikami Ministerstwa Cyfryzacji poleciał rządowym odrzutowcem do Afryki. Ale cześć delegacji spoza resortu musiała skorzystać z samolotu rejsowego, bo zabrakło dla niej miejsc – ujawniają autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” Mariusz Gierszewski z Radia ZET i Dominika Długosz z „Newsweeka”. Do rządowego Gulfstreama nie zmieścili się przedstawiciele Banku Gospodarstwa Krajowego, którzy podpisywali na miejscu umowę w sprawie finansowania unijnego programu transformacji cyfrowej w Afryce Subsaharyjskiej. 

Gawkowski
fot. Anita Walczewska/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie inwestycje planuje polska firma w Togo.
  • Dlaczego delegacja użyła rządowego samolotu.
  • Które ważne postacie wzięły udział w wizycie w Togo.
  • Co zaplanowano dla delegacji w Nigerii.

Gawkowski poleciał do Afryki. Kulisy podróży wicepremiera 

Wizyta polskiej delegacji w Republice Togo dotyczyła inwestycji polskiej prywatnej firmy w nowoczesne usługi z zakresu cyberbezpieczeństwa. Projekt częściowo sfinansuje Bank Gospodarstwa Krajowego, wykładając 24 miliony euro zabezpieczone unijną gwarancją. Na uroczyste podpisanie tej umowy bankowcy z BGK polecieli samolotem rejsowym, bo ten rządowy okazał się zbyt mały. Wicepremier Krzysztof Gawkowski zabrał na pokład sześciu swoich urzędników.

Oglądaj

„To pierwsza taka inwestycja w historii i to pierwsza wizyta na tak wysokim szczeblu przedstawiciela polskiego Rządu w Togo” – informuje biuro prasowe resortu cyfryzacji. W oficjalnych materiałach ministerstwa relacjonujących podpisanie umowy wypowiada się minister Krzysztof Gawkowski, wiceprezes BGK Marta Postuła czy ambasador UE w Togo Gwilym Ceri Jones. Nie jest jednak wyjaśnione, jaka była rola resortu cyfryzacji, skoro umowę podpisywała prywatna polska firma i spółka utworzona przez rząd Republiki Togo.

Redakcja poleca

Jak się dowiadujemy, reprezentanci ministerstwa - z Gawkowskim na czele - w środę i czwartek będą w Nigerii. Według naszych informatorów oprócz spotkań z gubernatorem, wiceprezydentem czy ministrem przemysłu polska delegacja rządowa miała też odwiedzić rezerwat przyrody, a jedną z atrakcji – jak ustaliliśmy – miało być safari. Pytane o to biuro prasowe resortu zapewnia jednak, że nie ma mowy o żadnym »safari«”. „Napięta agenda wyjazdu nie pozwala na tego typu atrakcje” – napisało biuro.

Na pytanie Radia ZET, dlaczego skorzystano z rządowego odrzutowca, w nadesłanej z resortu odpowiedzi czytamy, że nie ma „efektywnego kosztowo i czasowo” połączenia Warszawa-Togo-Nigeria. Ministerstwo uzasadnia to również „koniecznością wykorzystywania nalotu maszyn na potrzeby członków rządu”. Godzina lotu rządowego samolotu Gulfstream G550 to średnio koszt 30 tysięcy złotych.

Źródło: Radio ZET/Mariusz Gierszewski, Dominika Długosz

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET