`

Dokumenty z Holokaustu trafią na aukcję. Prezydent Nawrocki reaguje, jest stanowisko MSZ

3 min. czytania
16.11.2025 13:29
Obserwuj nas na Google

"Prezydent Karol Nawrocki oczekuje od polskiego rządu, żeby zażądał zwrotu, w ostateczności wykupił wszystkie pamiątki po Ofiarach zbrodni niemieckich na ziemiach polskich, a koszt tego przedsięwzięcia doliczył do ogólnego rachunku reparacyjnego!" - napisał w platformie X rzecznik głowy państwa Rafał Leśkiewicz. Odpowiedział w ten sposób na decyzję niemieckiego domu aukcyjnego o sprzedaży dokumentów z Holokaustu. Głos w sprawie zabrało już także MSZ.

Sikorski Nawrocki
fot. Wojciech Olkusnik/East News, Pawel Wodzynski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie działania podejmuje prezydent Nawrocki w sprawie aukcji dokumentów Holokaustu.
  • Dlaczego polski rząd wzywa do anulowania aukcji przedmiotów pochodzących z czasów II wojny światowej.
  • Co zawiera kolekcja przeznaczona na sprzedaż w Domu Aukcyjnym Felzmann.

Prezydent Nawrocki apeluje do rządu ws. sprzedaży przedmiotów ofiar Holokaustu

Dom Aukcyjny Felzmann w Neuss ma w poniedziałek rozpocząć sprzedaż prywatnej kolekcji, obejmującej dokumenty i przedmioty związane z ofiarami niemieckich zbrodni. "Prezydent RP Karol Nawrocki oczekuje od polskiego rządu, żeby zażądał zwrotu, w ostateczności wykupił wszystkie pamiątki po Ofiarach zbrodni niemieckich na ziemiach polskich, a koszt tego przedsięwzięcia doliczył do ogólnego rachunku reparacyjnego” - skomentował tę informację Leśkiewicz.

Rzecznik prezydenta podkreślił we wpisie, że Niemcy wywołały II wojnę światową, a Polska była jej pierwszą ofiarą. "Niemieckie winy nigdy nie zostały rozliczone, czego skutki odczuwamy do dzisiaj. Prezydent będzie konsekwentnie domagał się reparacji za niemieckie zbrodnie dokonane w Polsce w czasie II wojny światowej” - czytamy.

MSZ reaguje ws. kontrowersyjnej aukcji. "Wzywamy do zwrotu"

Przeciwko aukcji zaprotestował Międzynarodowy Komitet Oświęcimski, a także Instytut im. Fritza Bauera we Frankfurcie nad Menem. W niedzielę głos w sprawie zabrał rzecznik MSZ Maciej Wewiór. "Apelujemy nie tyle o zawieszenie, ale o pełne anulowanie tej aukcji. Przedmioty związane ze zbrodniami okresu II wojny światowej nigdy nie powinny trafiać do komercyjnego obrotu” - napisał w mediach społecznościowych.

"Wzywamy do ich zwrotu do instytucji i miejsc pamięci, gdzie będą mogły pełnić swoją właściwą rolę - świadectwa tamtego czasu i dokumentu dla przyszłych pokoleń” - dodał rzecznik resortu dyplomacji. Zadeklarował również wsparcie dla Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego "w działaniach zmierzających do ochrony pamięci o ofiarach”. Także ministra kultury Marta Cienkowska oświadczyła wcześniej, że aukcja pamiątek po ofiarach jest nieakceptowalna i musi być anulowana.

Niedługo później o rozmowie dotyczącej aukcji poinformował wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski. "Rozmawiałem z ministrem spraw zagranicznych Niemiec Johannem Wadephulem w sprawie planowanej w Neuss aukcji przedmiotów z czasu terroru niemieckiego podczas drugiej wojny światowej. Zgodziliśmy się, że należy zapobiec takiemu zgorszeniu" - poinformował.

"Pamięć o ofiarach Holokaustu nie jest towarem i nie może być przedmiotem komercyjnego obrotu. Polska dyplomacja apeluje o powrót artefaktów do Muzeum Auschwitz-Birkenau" - dodał wicepremier. 

Na liście obiektów przeznaczonych do sprzedaży w Domu Aukcyjnym Felzmann - jak podała gazeta "Frankfurter Allgemeine Zeitung” - znajdują się 623 pozycje. Wśród dokumentów znajduje się list więźnia z Auschwitz "o bardzo niskim numerze” do adresata w Krakowie. Cena wywoławcza – 500 Euro. Diagnozę lekarską z obozu koncentracyjnego Dachau dotyczącą przymusowej sterylizacji więźnia wyceniono na 400 euro. Karta z kartoteki Gestapo z informacją o egzekucji żydowskiego więźnia w getcie Mackheim w lipcu 1942 r. ma cenę wywoławczą 350 euro. W katalogu znajduje się też antyżydowski plakat propagandowy oraz gwiazda żydowska z obozu Buchenwald.

Redakcja "FAZ” przypomniała, że pierwsza część prywatnej kolekcji została sprzedana sześć lat temu. Kupcy dokumentów znajdują się między innymi w Ameryce. Dom Aukcyjny oświadczył, że prywatni kolekcjonerzy prowadzą intensywne badania i przyczyniają się do pogłębiania wiedzy historycznej. Ich działalność służy zachowaniu pamięci, a nie handlowaniu cierpieniem.

Odnosząc się do stanowiska Domu Aukcyjnego, dziennikarka "FAZ” zauważa, że nie ma żadnej gwarancji, iż celem uczestników aukcji jest zachowanie pamięci. Oceniła, że mogą to być równie dobrze osoby o skrajnie prawicowych poglądach. "Pozostaje apelować o to, by takie kolekcje przekazywane były publicznym instytucjom, w celu upamiętnienia ofiar” - dodała. 

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET