"Grozi nam zmiana ustroju państwa". Ekspert kreśli scenariusz wyborów w 2027
- Jeśli w 2027 roku PiS wróciłoby do władzy, to nie byłoby to normalne zwycięstwo polityczne. Grozi nam zmiana ustroju albo wręcz nawet zmiana cywilizacyjna. Ale zrozumiałe, że to jest strasznie trudne do sprzedania, ponieważ ludzie nie mogą żyć w nieustającym nastroju mobilizacyjnym pod tytułem "uważajcie, bo zobaczcie co czyha za drzwiami" - mówił w najnowszym odcinku podcastu Radia ZET "Machina Władzy" socjolog z PAN, prof. Andrzej Rychard.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie scenariusze są możliwe po wyborach w 2027 roku w Polsce.
- Dlaczego powrót PiS do władzy może - zdaniem prof. Andrzeja Rycharda - zmienić ustrój państwa.
- Co może oznacza nowa konstytucja według koncepcji prezydenta Karola Nawrockiego.
"Grozi nam zmiana ustroju państwa". Co po wyborach w 2027?
Najbliższe wybory parlamentarne zaplanowane są na jesień 2027 roku. Mimo, iż do tego czasu sporo może się zmienić, to spekulacje na temat tego, kto za dwa lata utworzy większość sejmową i rząd, nie ustają. Większość ostatnich sondaży kazała myśleć, że władze mogą przejąć PiS w sojuszu z Konfederacją. Potwierdza to jeden z dwóch "raportów" Ogólnopolskie Grupy Badawczej, w której KO - mimo prowadzenia i wyniki ponad 38 proc. - traci przewagę na rzecz prawicy.
Jednak w drugim scenariuszu, w którym cała obecna koalicja rządowa (KO, Nowa Lewica, PSL, Polska 2050) łączy siły w ramach jednej listy, aktualny obóz władzy pod wodzą Donalda Tuska cieszy się poparciem pona 46 proc. ankietowanych przez OGB, co pozwala rządzącym utrzymać większość w Sejmie. O tym, co może się wydarzyć po nadchodzącej elekcji parlamentarnej, mówił w najnowszym odcinku podcastu Radia ZET "Machina Władzy" socjolog z PAN, prof. Andrzej Rychard.
Przekonywał on, że walka toczy się o to, by "nie nastąpiło całkowite odwrócenie kierunku rozwoju Polski z osi zachodniej na wschodnią". - Jeśli Polacy przestaną być silnym elementem Unii Europejskiej i np. wspierać Ukrainę oraz namawiać Europę do tego, by także dalej ją wspierała, to choćby nie wiadomo, jak była silna retoryka antyrosyjska, obiektywnie będziemy w ramach tej retoryk coraz bliżej ogólnie pojętej Rosji i Wschodu - tłumaczył, dodając, że to wszystko "przyszłoby" wraz z ewentualnym powrotem PiS do władzy.
- To nie byłoby normalne zwycięstwo polityczne. Grozi nam zmiana ustroju albo wręcz nawet zmiana cywilizacyjna. Ale zrozumiałe, że to jest strasznie trudne do sprzedania, ponieważ ludzie nie mogą żyć w nieustającym nastroju mobilizacyjnym pod tytułem "uważajcie, bo zobaczcie co czyha za drzwiami" - ocenił ekspert, zaznaczając, że "samo straszeniem PiS już na część obywateli nie działa".
Nawrocki zapowiada nową konstytucję. "Idea bliska Kaczyńskiemu"
W jego ocenie siły polityczne, które będą się tej narracji sprzeciwiać powinny "bardzo dokładnie umieć pokazywać, jakie dla życia przeciętnego obywatela mogą być konsekwencje przesuwania się Polski w stronę autorytarnej, nieliberalnej quasi-demokracji, de facto ułomnej demokracji". - Co to znaczy dla wolności obywatelskiej, wolności podróżowania, tego wszystkiego, co ludzie, szczególnie młodzi, traktują jako element najbardziej naturalnego środowiska. A to może być w pewien sposób jakoś zagrożone - przewidywał Rychard.
Przypomniał zapowiedzi Karola Nawrockiego z jego sierpniowe exposé, gdy prezydent wspominał o konieczności rozpoczęcia prac nad nową konstytucją, która miałaby być gotowa do 2030 roku. - Nawrocki deklaruje przecież, że chce zmiany w kierunku ustroju prezydenckiego. A jeśli byłby to ustrój oparty o tego typu idee, jakie w tej chwili wychodzą z ośrodka prezydenckiego, to raczej to nie jest ustrój, który zwiększa rolę samorządności, demokracji liberalnej, tylko wizja raczej centralizacyjno-autokratyczną. Ona jest dosyć bliska Jarosławowi Kaczyńskiemu, więc tutaj nie ma wielkiego sporu między głową państwa a prezesem - podsumował gość podcastu.
Źródło: Radio ZET
Walczy o to, żeby nie nastąpiło całkowite odwrócenie kierunku rozwoju Polski z osi zachodniej na, co tu dużo mówić, oś wschodnią.
Bo jeżeli Polacy przestaną być silnym elementem Unii Europejskiej, jeżeli przestaną wspierać jednak Ukrainę i namawiać Europę do tego, żeby dalej Ukrainę wspierała, to choćby nie wiadomo jak była silna retoryka antyrosyjska, obiektywnie będą w ramach tej retoryki antyrosyjskiej coraz bliżej ogólnie pojętej powiedzmy sobie Rosji i Wschodu.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET