Kłótnia w studiu o informacje na temat domu w Wyrykach. "Rozbawia mnie Pani. Wy nas kompromitujecie"
W niedzielę w programie 7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET prowadzący Andrzej Stankiewicz zapytał przedstawicieli PiS i KO o spór na linii prezydent-rząd w sprawie uderzenia rakiety z polskiego F-16 w dom w Wyrykach. W studiu doszło do kłótni. - Pani mnie rozbawia swoją narracją. (...) Wy nas kompromitujecie - powiedział do posłanki KO Michał Wójcik z PiS.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co było prawdziwą przyczyną uszkodzenia domu w Wyrykach.
- Jak spór wpłynął na relacje między prezydentem a rządem.
- Dlaczego Sławomir Cenckiewicz nie miał dostępu do informacji niejawnych.
- Jakie były konsekwencje błędnej informacji na arenie międzynarodowej.
Spór na linii prezydent-rząd o uszkodzony dom w Wyrykach. "Wy nas kompromitujecie"
W nocy z 9 na 10 września doszło do wielokrotnego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony. Wówczas jeden z domów w miejscowości Wyryki został uszkodzony. Jak później ujawniła Rzeczpospolita, przyczyną uszkodzenia budynku nie był upadek rosyjskiego drona, a rakieta wystrzelona z polskiego myśliwca F-16. Sprawa ta zaogniła spór między prezydentem a rządem o to, kto zawinił. W niedzielę w programie 7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET prowadzący Andrzej Stankiewicz zapytał o to przedstawicieli obu stron.
- Rząd się skompromitował, gdy minister Bosacki pojechał na forum ONZ, wyciągnął zdjęcie zniszczonego domu w Wyrykach i powiedział, że zrobił to rosyjski dron, a potem się okazało, że to była rakieta wystrzelona z polskiego F-16. On się zachował jak facet w krótkich spodenkach, mówiąc, że na ten czas on miał taką wiedzę. W takim razie, jak funkcjonuje przepływ informacji między MON a MSZ? Jak może prezydent nie wiedzieć, co się stało tak naprawdę? - pyta Michał Wójcik z PiS.
- Po pierwsze, dom w Wyrykach został zniszczony wskutek nalotu rosyjskich dronów. Po drugie, Sławomir Cenckiewicz - szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego - nie jest dopuszczony do informacji niejawnych. Po trzecie, 13 września BBN został poinformowany w niejawnej notatce o tym, co się stało. Pracownicy BBN mieli tę wiedzę, ale nie mogli - na skutek decyzji prezydenta Karol Nawrockiego o postawieniu na czele BBN człowieka bez dostępu do informacji niejawnych - tej informacji przekazać. Szef BBN nie mógł się z tą informacją zapoznać, bo nie miał do niej dostępu i uprawnień - wyjaśnia Kamila Gasiuk-Pihowicz z Koalicji Obywatelskiej.
- Pani mnie rozbawia swoją narracją. (...) Wy nas kompromitujecie - odpowiada posłance KO Michał Wójcik.
"Powinna polecieć za to czyjaś głowa"
- To jest spór niepotrzebny, zbędny. Lepiej by było, gdyby była pełna informacja od razu, a tak się nie stało. Obawiam się, że w ramach Kancelarii Prezydenta jest zły przepływ informacji i prezydent Nawrocki mógł być niepoinformowany i poczuł się niekomfortowo. Jest niedoświadczonym prezydentem, dopiero zdobywa to doświadczenie. Z tego sporu cieszą się przede wszystkim na Kremlu - mówi Ryszard Petru z Polski 2050.
- To jest absolutna kompromitacja i skandal. Absolutnie powinna polecieć za to czyjaś głowa - dodaje Dobromir Sośnierz z Konfederacji.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET