"Muszą być zadowoleni". Tusk ostro po zatrzymaniu sprawcy ataku na biuro PO
Policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o piątkową próbę zniszczenia biura Platformy Obywatelskiej przy ul. Wiejskiej w Warszawie. Mężczyzna kilka miesięcy wcześniej został zatrzymany ws. kierowania gróźb karalnych pod adresem Donalda Tuska. Premier skomentował zatrzymanie 44-latka, a w swoim wpisie w mediach społecznościowych nawiązał do Jarosława Kaczyńskiego i Roberta Bąkiewicza.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty usłyszał Krzysztof B. po zatrzymaniu przez policję.
- Dlaczego Donald Tusk nawiązał do wypowiedzi Roberta Bąkiewicza.
- Które słowa Bąkiewicza uznano za nawoływanie do zbrodni.
Zatrzymano sprawę ataku na siedzibę PO. Tusk komentuje
W poniedziałek rano stołeczna policja zatrzymała 44-letniego Krzysztofa B., podejrzanego o groźby karalne i próbę podpalenia biura Platformy Obywatelskiej przy ulicy Wiejskiej w Warszawie. Mężczyzna próbował kilka dni wcześniej rzucić koktajlem Mołotowa w drzwi budynku, ale - według relacji świadków - został odepchnięty, a butelka rozbiła się przed wejściem.
Co ciekawe, w maju tego roku mieszkaniec powiatu łosickiego (woj. mazowieckie) został zatrzymany w związku z groźbami karalnymi, które publikował w internecie. Na platformie X miał grozić zabójstwem Donalda Tuska. Premier w swoim poniedziałkowym wpisie w mediach społecznościowych skomentował to zatrzymanie i odniósł się do dwóch postaci z polskiego życia politycznego.
"W czerwcu usłyszał zarzuty za grożenie mi śmiercią, w październiku próbował podpalić siedzibę Platformy. Bąkiewicz i Kaczyński muszą być zadowoleni. To na ich wiecu kilka dni wcześniej pierwszy krzyczał, by nie bać się sądów, wyrwać chwasty i rzucać napalm, by nie odrosły" - napisał szef rządu.
To nawiązanie do słów działacza nacjonalistycznego i twórcy Ruchu Obrony Granic Roberta Bąkiewicza, który 11 października na marszu pod egidą PiS w Warszawie krzyczał o przeciwnikach politycznych, że "te chwasty trzeba z polskiej ziemi powyrywać i napalm na tę ziemię rzucać, by nigdy nie odrosły". Stołeczna Prokuratura Okręgowa uznała te słowa za przykład publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni i wszczęła śledztwo w tej sprawie. Bąkiewiczowi może grozić do trzech lat więzienia.
Źródło: Radio ZET/PAP/X
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET