"Muszą być zadowoleni". Tusk ostro po zatrzymaniu sprawcy ataku na biuro PO

2 min. czytania
20.10.2025 09:27
Obserwuj nas na Google

Policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o piątkową próbę zniszczenia biura Platformy Obywatelskiej przy ul. Wiejskiej w Warszawie. Mężczyzna kilka miesięcy wcześniej został zatrzymany ws. kierowania gróźb karalnych pod adresem Donalda Tuska. Premier skomentował zatrzymanie 44-latka, a w swoim wpisie w mediach społecznościowych nawiązał do Jarosława Kaczyńskiego i Roberta Bąkiewicza. 

Tusk
fot. Paweł Wodzyński/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty usłyszał Krzysztof B. po zatrzymaniu przez policję.
  • Dlaczego Donald Tusk nawiązał do wypowiedzi Roberta Bąkiewicza.
  • Które słowa Bąkiewicza uznano za nawoływanie do zbrodni.

Zatrzymano sprawę ataku na siedzibę PO. Tusk komentuje

W poniedziałek rano stołeczna policja zatrzymała 44-letniego Krzysztofa B., podejrzanego o groźby karalne i próbę podpalenia biura Platformy Obywatelskiej przy ulicy Wiejskiej w Warszawie. Mężczyzna próbował kilka dni wcześniej rzucić koktajlem Mołotowa w drzwi budynku, ale - według relacji świadków - został odepchnięty, a butelka rozbiła się przed wejściem.

Co ciekawe, w maju tego roku mieszkaniec powiatu łosickiego (woj. mazowieckie) został zatrzymany w związku z groźbami karalnymi, które publikował w internecie. Na platformie X miał grozić zabójstwem Donalda Tuska. Premier w swoim poniedziałkowym wpisie w mediach społecznościowych skomentował to zatrzymanie i odniósł się do dwóch postaci z polskiego życia politycznego. 

"W czerwcu usłyszał zarzuty za grożenie mi śmiercią, w październiku próbował podpalić siedzibę Platformy. Bąkiewicz i Kaczyński muszą być zadowoleni. To na ich wiecu kilka dni wcześniej pierwszy krzyczał, by nie bać się sądów, wyrwać chwasty i rzucać napalm, by nie odrosły" - napisał szef rządu. 

To nawiązanie do słów działacza nacjonalistycznego i twórcy Ruchu Obrony Granic Roberta Bąkiewicza, który 11 października na marszu pod egidą PiS w Warszawie krzyczał o przeciwnikach politycznych, że "te chwasty trzeba z polskiej ziemi powyrywać i napalm na tę ziemię rzucać, by nigdy nie odrosły". Stołeczna Prokuratura Okręgowa uznała te słowa za przykład publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni i wszczęła śledztwo w tej sprawie. Bąkiewiczowi może grozić do trzech lat więzienia. 

Źródło: Radio ZET/PAP/X

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET