`

„Nie do przyjęcia”. Szef MON apeluje do władz Ukrainy po decyzji Zełenskiego

3 min. czytania
05.06.2026 09:44
Obserwuj nas na Google

Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zaapelował do władz Ukrainy o ponowne rozważenie decyzji o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia bohaterów UPA. Jak podkreślił, w wystąpieniu przesłanym ukraińskim mediom, państwowa gloryfikacja UPA jest dla Polaków „nie do przyjęcia”.

Polska Ukraina
fot. Marysia Zawada/REPORTER, Toby Melville/Press Association/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie kontrowersje wywołała decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
  • Dlaczego Polska krytykuje uhonorowanie UPA przez Ukrainę.
  • Co proponuje Polska w kwestii upamiętnienia ukraińskich bohaterów,
  • Jakie są historyczne konteksty sprzecznych symboli dla Polaków i Ukraińców.

Szef MON apeluje do władz Ukrainy

Chodzi o wystąpienie Władysława Kosiniaka-Kamysza dot. relacji polsko-ukraińskich opublikowane na kanale MON na YouTube. Rzecznik prasowy resortu Janusz Sejmej przekazał PAP, że film ten został - wraz z tożsamym listem - przesłany ukraińskim mediom. Minister obrony narodowej podkreśla w nim, że Polska od początku rosyjskiej inwazji wspiera Ukrainę, udzielając jej pomocy humanitarnej, wojskowej, logistycznej i politycznej. Dodał, że „wolna Ukraina to także bezpieczeństwo Polski i całej naszej części Europy”, jednocześnie oceniając, że decyzja o uhonorowaniu Ukraińskiej Powstańczej Armii budzi w Polsce „głęboki ból, niepokój i sprzeciw”.

Oglądaj

Przyznał, że dla części Ukraińców formacja ta może być symbolem walki z sowieckim zniewoleniem, jednak dla Polaków pozostaje przede wszystkim symbolem zbrodni popełnionych na ludności cywilnej podczas rzezi wołyńskiej. - W latach 1943-1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zamordowano dziesiątki tysięcy Polaków. Kobiety, dzieci, osoby starsze. Mordowano całe rodziny i wsie. Wiele ofiar. Do dziś nie ma grobów, krzyży ani miejsca, gdzie ich bliscy mogliby zapalić znicze. Tego bólu nie da się unieważnić. Ludobójstwo pozostaje ludobójstwem - dodał.

Oglądaj

Minister zwrócił uwagę, że zbrodnie UPA nie były dziełem całego narodu ukraińskiego. Przypomniał o Ukraińcach, którzy ratowali Polaków i sprzeciwiali się przemocy. Według niego, „to oni są prawdziwymi bohaterami. Ludzie, którzy w czasach terroru wybrali człowieczeństwo”. - Dlatego tym bardziej trudno jest nam zrozumieć wynoszenie UPA na sztandary współczesnego państwa ukraińskiego - dodał.

„Nie chodzi o upokarzanie Ukrainy”

Według Kosiniaka-Kamysza współczesna Ukraina ma własnych bohaterów – żołnierzy walczących przeciw rosyjskiej agresji. Jak ocenił, nie potrzebują oni patronów, którzy „dzielą sojuszników i ranią pamięć rodzin ofiar”. - Ma żołnierzy, którzy bronią Charkowa, Donbasu, Zaporoża, ukraińskiego nieba. Ich odwaga zapisuje wielką kartę historii - zaznaczył. Szef MON podkreślił, że decyzja Zełenskiego szkodzi „nie tylko relacjom polsko-ukraińskim, ale szkodzi także samej Ukrainie”.

Redakcja poleca

- Dlatego apeluję do władz Ukrainy o ponowne rozważenie tej decyzji i znalezienie takiej formy uhonorowania współczesnych ukraińskich żołnierzy, która nie będzie raniła pamięci polskich ofiar. Nie chodzi o upokorzenie Ukrainy. Chodzi o gest dojrzałości, odpowiedzialności i szacunku wobec narodu, który w momencie najtrudniejszym stanął przy Ukrainie. Polska pozostanie po stronie Ukrainy w walce z rosyjskim imperializmem. Ale prawdziwa przyjaźń wymaga prawdy. A prawda jest taka: dla Polaków państwowa gloryfikacja UPA jest nie do przyjęcia - dodał.

Co zrobił Wołodymyr Zełenski?

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu prezydent Ukrainy nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię „Bohaterów UPA”. Sprawa ta wzbudziła kontrowersje w Polsce. Prezydent Karol Nawrocki w reakcji na decyzję Zełenskiego poinformował w miniony piątek, że zaproponował, by 8 czerwca na posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego, jednym z punktów było odebranie Zełenskiemu tego orderu, nadanego w 2023 roku przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę.

We wtorek wieczorem szef MON zapowiedział, że będzie rozmawiał w tej sprawie ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Mychajłem Fedorowem. Z kolei w środę powiedział również, że jest w kontakcie z ukraińskim ministrem i przekazał mu polskie stanowisko.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET