Nie ma jej w sondażach, a już ma senatorów. Nowa partia chce namieszać w polityce
Pojawiła się na polskiej scenie politycznej niemal niezauważona, ale szybko zdołała zbudować własną reprezentację w Senacie. Nowa Polska nie istnieje jeszcze w sondażach, rzadko przebija się do mediów, ale jej członkowie zapewniają, że mają pomysł na przełamanie duopolu KO–PiS i naprawę państwa bez gry na emocjach i wykorzystywaniu populistycznych haseł.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są cele i wyróżniki partii Nowa Polska.
- Co odróżnia Nową Polskę od innych ugrupowań politycznych.
- Które ważne postacie wspierają Nową Polskę.
Partia Nowa Polska to wyjątkowo ciekawy przypadek. Powstała w 2025 roku, ale nadal jej notowania nie są uwzględniane w sondażach partyjnych, w związku z czym w ogóle nie wiadomo, jakie ma poparcie. Mimo nieobecności w badaniach i niskiej aktywności medialnej ugrupowanie ma aż trzech senatorów: Wadima Tyszkiewicza, Zygmunta Frankiewicza i Andrzeja Dziubę, którzy współtworzą siedmioosobowy klub senacki pod nazwą Nowa Polska–Centrum. Dołączyli do niego także byli senatorowie Polski 2050 oraz Mirosław Różański. To dość rzadka sytuacja, aby anonimowe ugrupowanie miało całkiem sporą reprezentację na Wiejskiej.
Na tym paradoksy się nie kończą. Pod koniec października 2025 roku Nowa Polska zorganizowała w Poznaniu swoją pierwszą konwencję, która miała dać ugrupowaniu rozgłos na cały kraj i wiatr w żagle. Sęk w tym, że przeszła praktycznie bez echa. Wydarzenia, które prezentowało się całkiem efektownie, nie tylko nie relacjonowały ogólnopolskie media, ale nawet sama partia nie wpadła na to, aby pochwalić się jego przebiegiem i transmitować je na żywo w swoich kanałach społecznościowych. Na partyjnym Facebooku, który dziś obserwuje niewiele ponad 4 tys. użytkowników, pojawiły się jedynie zdjęcia z konwencji i krótki klip muzyczny.
Nowa Polska, czyli jaka?
Działacze Nowej Polski przekonują, że choć jeszcze tego nie widać, to przed ich partią rozpościera się świetlana przyszłość, a ludzie zawiedzeni duopolem KO–PiS i długoletnią polityczną awanturą dwóch największych bloków biją do nich drzwiami i oknami. Od Nowoczesnej i Polski 2050, które początkowo także szły do wyborów, aby przełamywać duopol, ma ich odróżniać autentyczna świeżość kadrowa i inna forma organizowania się. Członkowie Nowej Polski chwalą się, że robią wszystko odwrotnie niż Polska 2050 Szymona Hołowni i mają już koła we wszystkich regionach.
– W naszych strukturach w większości są samorządowcy, czyli osoby, które mają ogromne doświadczenie budowane na współpracy z ludźmi najniżej – w gminach i tych najmniejszych samorządach – przekonuje w rozmowie z RadioZET.pl Marta Majewska, burmistrz Hrubieszowa. – Niestety często jest tak, że ludzie, którzy zasiadają w ławach poselskich, niezależnie od tego, w której partii, znajdują się tam bez doświadczenia w rozwiązywaniu zwykłych, oddolnych problemów i uchwalają przepisy, które później w samorządach musimy realizować, a niejednokrotnie są one oderwane od rzeczywistości – zauważa.
Szczytne ideały czy miękkie lądowanie?
Największym atutem nowego ugrupowania mają być przede wszystkim doświadczeni samorządowcy z całego kraju – mniej znani i nieuwikłani w bieżącą politykę. Znajdujemy tam m.in. Arkadiusza Wiśniewskiego, prezydenta Opola, Piotra Krzystka, prezydenta Szczecina, Marka Materka, prezydenta Starachowic czy wspomnianą Martę Majewską. Podobnych osób jest w Nowej Polsce znacznie więcej. Wielu z nich łączy to, że w swoich miastach rządzą już ostatnią kadencję i nie będą mogli ponownie kandydować, o ile Sejm nie zniesie wprowadzonej przez PiS dwukadencyjności w samorządach. To także otwiera pytanie o prawdziwy cel utworzenia partii – szczytne ideały czy miękkie lądowanie w parlamencie dla byłych włodarzy?
Dla każdego nowego ugrupowania, które dopiero wprowadza na rynek polityczny swoją markę, nieznane twarze mogą okazać się szansą pod warunkiem, że na ich czele stoi rozpoznawalny lider. Potwierdzają to przypadki Polski 2050 Szymona Hołowni, Nowoczesnej Ryszarda Petru czy Ruchu Pawła Kukiza. We wszystkich tych formacjach znalazło się mnóstwo zupełnie nowych osób, które dzięki popularności swojego przewodniczącego zdołały wykorzystać szansę i uzyskać mandat w wyborach. W przypadku braku rozpoznawalnego przywódcy, który jest w stanie samodzielnie wypromować ugrupowanie, próba przebicia się może okazać się zadaniem karkołomnym.
Obecnie na czele Nowej Polski stoi Zygmunt Frankiewicz, były prezydent Gliwic, a od 2019 roku senator. To polityk doświadczony, lokalnie dobrze znany, ale mało rozpoznawalny w skali kraju.
Frankiewicz wywodzi się ze środowiska Kongresu Liberalno-Demokratycznego, czyli pierwszej partii Donalda Tuska. Następnie należał do Unii Wolności, a w 2001 roku był jednym z założycieli Platformy Obywatelskiej na Śląsku, z którą rozstał się w 2007 roku. Od 1993 roku do 2019 roku był prezydentem Gliwic. Następnie, z poparciem Koalicji Obywatelskiej i ugrupowań demokratycznych, dwukrotnie wygrywał wybory do Senatu, uzyskując odpowiednio: w 2019 roku – 124 255 głosów, a w 2023 roku – 157 302 głosy.
„Budujemy się oddolnie”
Marta Majewska przekonuje, że konstrukcja partii, która nie ma tylko jednego wyraźnego przywódcy, na którym opiera się cała polityka, lecz szeroki zespół ludzi – od samorządowców po przedsiębiorców i społeczników – to największy jej atut. – Szymon Hołownia był człowiekiem bez żadnego przygotowania i doświadczenia we współpracy z ludźmi i umiejętności rozwiązywania oddolnych problemów. Powiem wprost: gwiazda telewizyjna, która w pewnym momencie zaświeciła i pociągnęła za sobą tłum. A my budujemy się oddolnie – podkreśla.
Partia powstała jednak z inicjatywy innego senatora, Wadima Tyszkiewicza, byłego prezydenta Nowej Soli, który w 2025 roku, po przegranych wyborach prezydenckich przez Rafała Trzaskowskiego, ogłosił swoje odejście z polityki, ale szybko zmienił zdanie. Senator doszedł do wniosku, że perspektywa powstania brunatnej koalicji PiS z Konfederacją i partią Grzegorza Brauna w 2027 roku jest bardzo realna i trzeba zrobić wszystko, aby temu zapobiec. Podkreślał jednak, że w tworzonym przez niego ugrupowaniu nie będzie miejsca dla „spadochroniarzy” z innych opcji politycznych i znanych polityków z długim stażem, bo ma być to zupełnie nowe otwarcie.
W politycznych kuluarach słyszymy jednak, że partia nie ma na ten moment zbyt dużych szans, aby samodzielnie dokądkolwiek dojechać i jeżeli chce znaleźć się w nowym parlamencie, to będzie zmuszona negocjować koalicję wyborczą z większym graczem. Dokładnie w ten sposób do Sejmu po 2019 roku wybierani byli posłowie Zielonych, Inicjatywy Polskiej czy Nowoczesnej. Pragmatyzm zwyciężył w tym przypadku nad partyjnym patriotyzmem. W Nowej Polsce myślenie jest jednak inne. Partia ambitnie patrzy w przyszłość, buduje swoje struktury terenowe i planuje samodzielny start w wyborach w 2027 roku. Towarzyszy im przy tym wyraźny optymizm i wiara w powodzenie.
Majewska: Nie kierujemy się populizmem
Samorządowcy, którzy dołączyli do Nowej Polski, związani byli wcześniej z regionalnymi organizacjami: Tak! Dla Polski oraz Koalicją Samorządową „OK Polska”. Na czele tej pierwszej stoi prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Tak! Dla Polski to największy tego typu ruch samorządowy w kraju, który zrzesza najbardziej znanych włodarzy związanych jednocześnie z Koalicją Obywatelską. Do organizacji należą m.in. Aleksandra Dulkiewicz, Jacek Jaśkowiak, Hanna Zdanowska czy Tadeusz Truskolaski – oni jednak do Nowej Polski nie dołączyli.
Zdecydowali się na to nieco mniej znani: Zygmunt Frankiewicz, Andrzej Dziuba i Arkadiusz Wiśniewski. Drugi podmiot, czyli Koalicja Samorządowa „OK Polska”, to organizacja podobna, ale znacznie mniejsza, będąca w dużej mierze politycznym zapleczem Piotra Krzystka, prezydenta Szczecina, który od wielu lat próbuje zbudować duży, ogólnopolski ruch.
Marta Majewska zapewnia, że niebawem poznamy dokładny, szczegółowy program Nowej Polski zawierający konkretne rozwiązania. – Nie kierujemy się populizmem. Dzisiaj polityka zbudowana jest totalnie na emocjach, a za tym nie idą konkrety. Przykre jest to, że wielu ludzi nie patrzy na to i nie rozlicza swoich przedstawicieli w ławach sejmowych. Budujemy program w grupach roboczych i współpracujemy z ludźmi, którzy mają doświadczenie w konkretnych dziedzinach i za chwilę tę ofertę przedstawimy – dodaje.
Kolejna partia centrowa
W początkowej deklaracji programowej, przyjętej jeszcze w 2025 roku, Nowa Polska koncentruje się na zagadnieniach dotyczących usług publicznych, gospodarki, a także bezpieczeństwa państwa, demografii i samorządu. Partia chce uproszczenia systemu podatkowego, deregulacji i ułatwień dla przedsiębiorców, decentralizacji administracyjnej oraz głębokich zmian w zasadach funkcjonowania służby zdrowia, szkół i uczelni. W punktach programowych znajdziemy m.in. propozycje prawa do głosowania w wyborach lokalnych od 16. roku życia czy dobrowolnych kursów na prawo jazdy w szkołach ponadpodstawowych. Nowa Polska definiuje się jako partia centrowa o profilu liberalno-konserwatywnym.
Polityczny rodowód liderów Nowej Polski dość jasno wskazuje na to, że partii bliżej jest do koalicji 15 października niż do PiS. W Senacie tworzy ona wspólny klub z politykami Centrum, czyli rozłamowcami z Polski 2050. Nowe ugrupowanie nie zamierza jednak zamykać się w schematach, a jego członkowie deklarują, że jeśli po prawej stronie lub po lewej pojawią się dobre propozycje zmierzające do potrzebnych zmian, to senatorowie NP będą te rozwiązania popierać.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET