Operacja „Archanioł” i gotówka w kopertach na kampanię PiS

10 min. czytania
22.04.2026 09:00
Obserwuj nas na Google

Prokuratura od 4 lat ma zeznania 28 świadków, podsłuchy i analizę CBA dotyczące mechanizmu zorganizowanego, nielegalnego finansowania kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości na Podkarpaciu. Śledczy ocenili tylko jeden przypadek przekazania pieniędzy. Uznali, że była to łapówka.

Operacja „Archanioł” i gotówka w kopertach na kampanię PiS
fot. Marysia Zawada/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie nielegalne działania wykryło CBA w kampanii wyborczej Ewy Leniart.
  • Dlaczego CBA zainteresowało się działalnością Iwony O.
  • Co ujawniają zeznania świadków o mechanizmie zbierania pieniędzy na kampanie.

Treść ustaleń śledczych poznali autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” – Mariusz Gierszewski z Radia ZET i Dominika Długosz z „Newsweeka”. 

Według naszych informacji zgromadzone materiały są bardzo mocne. Badana w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach sprawa dotyczy przedterminowych wyborów prezydenta Rzeszowa w 2021 roku. Świadkowie zeznawali, komu i ile wręczyli pieniędzy. 28 osób przyznało, że przekazywało kwoty na kampanię wyborczą kandydatki Prawa i Sprawiedliwości, ówczesnej wojewody podkarpackiej Ewy Leniart. Siedmioro świadków zeznało, że zbierano od nich pieniądze także na inne kampanie wyborcze PiS.

Komitety wyborcze gromadzą środki wyłącznie na jednym rachunku bankowym. Jego właścicielem jest tylko komitet wyborczy. W 2021 roku w wyborach uzupełniających na prezydenta Rzeszowa określono limit wydatków na prowadzenie kampanii wyborczej w wysokości 111.078 złotych. Komitet Wyborczy Ewy Leniart Wspólny Dom Rzeszów według przedstawionych dokumentów zebrał 109.650 złotych z wpłat od osób fizycznych, co oznacza, że niemal w całości wykorzystał przyznany limit.

Centralne Biuro Antykorupcyjne oszacowało, że na kampanię Leniart zebrano nielegalnie ponad 70 tysięcy złotych. Chodzi o pieniądze przekazane w “kopercie”, poza oficjalnym rachunkiem bankowym.

Oglądaj

„Archanioł” podsłuchuje

Sprawa formalnie rozpoczęła się w marcu 2022 roku od zupełnie innego wątku, od zawiadomienia złożonego do prokuratury przez CBA. Chodziło o podejrzenie prania brudnych pieniędzy przez ówczesną członkinię Trybunału Stanu z rekomendacji PiS i prezes Uzdrowiska Rymanów Iwonę O. Operacja nosiła kryptonim „Archanioł”.

Według naszych informatorów Iwona O. była już wcześniej przez wiele miesięcy podsłuchiwana przez CBA. W aktach sprawy mają znajdować się setki godzin zapisów rozmów Iwony O. oraz jej współpracowników i innych osób z Podkarpacia, w tym także polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Materiał zgromadzony przez CBA i prokuraturę w ramach operacji „Archanioł” był tak bogaty, że „wyjęto” z niego kilka wątków. Jednym z nich była sprawa Collegium Humanum, która zaczęła się właśnie od tego śledztwa. Kolejny wątek dotyczył nieprawidłowości w Uzdrowisku Rymanów. Trzeci – to zeznania i materiały wskazujące na nielegalne finansowanie kampanii wyborczej kandydatki PiS.

W treści przesłuchań pojawiają się konkretne kwoty, rysuje się także mechanizm przekazywania gotówki. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia ze starannie zorganizowanym procederem. Ale do dziś trudno o jakieś spektakularne decyzje w tej sprawie. Nikt w tym wątku śledztwa nie usłyszał zarzutów.

Dotarliśmy do treści analizy sporządzonej przez rzeszowskie Centralne Biuro Antykorupcyjne. Dokument powstał w grudniu 2022 roku. Przeanalizowano w nim zeznania świadków i na tej podstawie opisano mechanizm zbierania gotówki na kampanię Ewy Leniart. Przesłuchani pracowali w 19 różnych instytucjach państwowych i spółkach z udziałem skarbu państwa, zwykle na wysokich stanowiskach – jako prezesi, wiceprezesi, dyrektorzy czy zastępcy dyrektorów. Wszystkie działały w województwie podkarpackim – w Rzeszowie, Przemyślu, Krośnie i Rymanowie-Zdroju.

Prezes dzwoni i jedzie po gotówkę

Z zeznań tych wynikało, że kluczową rolę odgrywał Janusz F., w tamtym czasie prezes jednej z państwowych spółek. Jego nazwisko często pojawia się w aktach sprawy. To on osobiście lub w kilku przypadkach przez pośredników miał zbierać gotówkę. Świadkowie zeznawali, że jako działacz Prawa i Sprawiedliwości Janusz F. wyróżniał się dużym zaangażowaniem. Współpracował między innymi z wiceszefem klubu parlamentarnego PiS Markiem Kuchcińskim i brał udział w spotkaniach z innymi prominentnymi politykami Prawa i Sprawiedliwości z Podkarpacia.  

Jeden ze świadków przyznał, że F. był dla niego wzorcem i człowiekiem o nieposzlakowanej opinii. Trzy osoby zeznały, że F. został uwiarygodniony w ich oczach przez polityków PiS.  

Świadek zatrudniony w Polskiej Spółce Gazownictwa powiedział śledczym, że w roku 2021 ówczesny poseł PiS Piotr Babinetz miał stwierdzić, że trzeba wspomóc kampanię. Babinetz miał też przekazać numer telefonu świadka Januszowi F. Z treści zeznań wynika, że po tej rozmowie F. przyjechał do świadka i odebrał od niego gotówkę w kopercie. Było to 10 tysięcy złotych. Przesłuchiwany twierdzi, że z rozmowy z Babinetzem zrozumiał, iż Janusz F. był skarbnikiem komitetu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości.

W większości przypadków F. dzwonił wcześniej i zapowiadał swoją wizytę najczęściej w miejscu pracy osoby, która przekazywała mu gotówkę – wynika z treści zeznań, do której dotarli dziennikarze Radia ZET i „Newsweeka”. 

Inny z pracowników PSG zeznał, że przekazał prezesowi F. gotówkę dwukrotnie. Jedno ze spotkań odbyło się niedaleko galerii handlowej w Krośnie. Za każdym razem świadek przekazał około 5 tysięcy złotych. Powiedział śledczym, że Janusz F. nie pokazywał mu żadnego upoważnienia, ale powiedział o liście osób, które miały tak jak on przekazywać pieniądze na kampanię wyborczą związaną z Prawem i Sprawiedliwością.

Ówczesny prezes jednej z rozgłośni Polskiego Radia powiedział śledczym, że prezesa F. uwiarygodnił mu poseł PiS Krzysztof Sobolewski. Świadek miał zadzwonić do Sobolewskiego i pytać, czy F. jest godny zaufania, ale bez precyzowania, że chodzi o zbiórkę na kampanię wyborczą. Polityk miał mu polecić Janusza F. 

Trzeci ze świadków, zatrudniony w PZU Życie zeznał, że prezesa F. uwiarygodnił mu radny PiS z Rzeszowa.

„Dyskomfort” i obawa przed zwolnieniem

Centralne Biuro Antykorupcyjne wyliczyło, że Janusz F. zebrał lub próbował zebrać za pomocą wysłanych przez siebie ludzi gotówkę od 18 osób. Zwykle należało dać połowę miesięcznych zarobków netto – wynika z ustaleń ze śledztwa. Świadkowie zatrudnieni w spółce Wody Polskie zeznali na przykład, że jedna z kierowniczek tłumaczyła im, że daje się dwa tysiące, tysiąc, ale 500 złotych też jest do przyjęcia. 

Świadkowie zeznali, że mieli świadomość, iż zbierane od nich pieniądze idą na kampanię wyborczą Ewy Leniart. Dwóm z nich zbierający mieli nawet bezpośrednio to potwierdzić. W treści przesłuchań znajduje się na przykład informacja, że Janusz F. miał powiedzieć osobie zatrudnionej w Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa, iż gotówka jest potrzebna na druk ulotek i plakatów wyborczych. Jedna z kierowniczek w Wodach Polskich miała przekazać swojemu podwładnemu, że jego wpłata zostanie wykorzystana na materiały reklamowe. 

Według materiału CBA kilka osób zeznało, że odczuwało „dyskomfort” związany z przekazywaniem gotówki. 

Świadek zatrudniony w Uzdrowisku Rymanów powiedział śledczym, iż był przekonany, że jeśli nie da pieniędzy, to zostanie zwolniony z pracy. Kolejny świadek z Wód Polskich zeznał, że wręczył “kopertę” tylko po to, by nie mieć problemów w pracy, ale z własnej woli by tego nie zrobił. Następny świadek mówił, że obawiał się, iż przełożony się na nim odegra, jeżeli nie przekaże gotówki. Z kolei świadek z kręgu władz województwa podkarpackiego przyznał, że przekazał Januszowi F. 2 tysiące złotych i dodał, iż ten wywołał u niego przeświadczenie, że wszyscy się składają i nie można się wyłamywać. 

Gotówka w kopercie do rąk własnych

Według materiałów CBA w dwóch instytucjach kierownictwo zorganizowało „zrzutki” gotówki. Były to Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie i spółka Wody Polskie. W tym drugim przypadku osoba z kierownictwa miała pojechać do Ewy Leniart i przekazać jej ponad 5 tysięcy złotych w gotówce z takiej zbiórki – wynika z zeznań, na które powołują się analitycy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Miało to mieć miejsce w Urzędzie Wojewódzkim, a świadek przyznała, że cała sytuacja okazała się „niekomfortowa” i „żenująca”.

Z treści zeznań wynika również, że do zbiórki miał świadka przekonać działacz PiS Andrzej Paniw, który argumentował, że trzeba pomóc wojewodzie w wygraniu wyborów na prezydenta Rzeszowa.

Kolejnych dwóch świadków zeznało, że przekazało gotówkę osobie związanej z europosłem PiS Tomaszem Porębą. Mówili również, że wcześniej kontaktował się z nimi Janusz F.

 Z analizy CBA wynika, że trzech świadków miało odmówić przekazania gotówki. Jeden (zatrudniony w spółce Gas-Trading) tłumaczył prezesowi F, że jest już zaangażowany w kampanię wyborczą Ewy Leniart przez swoją bezpłatną pracę na rzecz jej komitetu wyborczego. Drugi (pracujący w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Rzeszowie) zeznał, że w trakcie rozmowy telefonicznej prezes F. posługiwał się porównaniem, mówiąc o zbiorach owoców zamiast o pieniądzach, i świadek uznał to za niepoważne. 

Nie zbierano tylko na jedną kampanię?

Centralne Biuro Antykorupcyjne zauważa w analizie sporządzonej na potrzeby śledztwa, że siedmioro świadków przyznało, iż zbierano lub próbowano zebrać od nich pieniądze również na inne kampanie wyborcze. Czworo świadków zeznało, że konkretnie chodziło o kampanię prezydencką Andrzeja Dudy.

Kolejny świadek – zatrudniony w spółce PGE Dystrybucja – opisał, że Janusz F. kontaktował się z nim, gdy trzeba było przekazać pieniądze na kampanie wyborcze czy inne imprezy. Świadek miał dać gotówkę w 2019 roku dwukrotnie. Jak określił, było to między 5 a 10 tysięcy złotych.

Kolejny – pracujący w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa – zeznał, że przed rokiem 2021 przekazał Januszowi F. 4 tysiące złotych na którąś z kampanii wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Nie pamiętał jednak, o którą dokładnie kampanię chodziło.

Świadek z Polskiej Spółki Gazownictwa powiedział śledczym, że dwukrotnie dał pieniądze F. na dwie różne kampanie wyborcze. Przypominał sobie, że jednym razem było to 4 tysiące, a drugim 5 tysięcy złotych.

Inna z osób – również zatrudniona w PSG – zeznała, że w czasie kampanii wyborczej w 2020 roku Piotr Babinetz zapowiedział przyjazd prezesa F., uprzedzając przy tym, że trzeba będzie przekazać pieniądze na kampanię w związku z wyborami na prezydenta RP w roku 2020. Świadek miał dać Januszowi F. 10 tysięcy złotych w gotówce, które według przedstawionej śledczym wersji miały zostać przeznaczone na kampanię Andrzeja Dudy.

Świadek z władz województwa podkarpackiego zeznał, że w 2020 roku był u niego Janusz F. i powiedział, że zbiera pieniądze na kampanię prezydencką Andrzeja Dudy. Dodał, że przekazał 1900 złotych.

Jeden ze świadków zatrudniony w Wojewódzkim Urzędzie Pracy zeznał, że zdziwił się, iż pieniądze na kampanię Ewy Leniart były zbierane już po zakończeniu kampanii wyborczej w 2021 roku.

5 tysięcy w kopercie to łapówka?

Odgrywający według zeznań kluczową rolę w zbieraniu pieniędzy Janusz F. w 2021 roku był prezesem spółki wchodzącej w skład jednego z największych państwowych koncernów. Pełnił tę funkcję do kwietnia 2023 roku. Miesiąc wcześniej, w marcu 2023 roku funkcjonariusze CBA przeszukali jego nieruchomości. Zażądali wydania laptopów, pendrive’ów, notatników, rozliczeń związanych z osobami pełniącymi funkcje publiczne.

Janusz F. zaskarżył do Sądu Rejonowego Katowice-Wschód postanowienie prokuratury o wejściu CBA. Sąd uznał, że przeszukanie w świetle dowodów, które posiadała prokuratura, było zasadne. Stwierdził też, że trzej przesłuchani świadkowie potwierdzili fakt zbierania przez byłego prezesa Janusza F. pieniędzy na potrzeby kampanii PiS.

Sąd zaznaczył, że zeznania te wymagają szerokiej analizy pod kątem zapisów Kodeksu wyborczego. „Zeznania czwartego świadka wskazują jednak, że mogło to być działanie nielegalne. Wskazał on, że przekazanie środków finansowych łączył z zapewnieniem sobie dalszego zajmowania stanowiska w zarządzie samorządowej spółki” – stwierdził w 2023 roku Sąd Rejonowy Katowice-Wschód.

Pod koniec marca 2026 roku Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierował do sądu akt oskarżenia w wątku dotyczącym nieprawidłowości w Uzdrowisku Rymanów i działalności uczelni Collegium Humanum. Jednym z oskarżonych jest tam Janusz F.

Jak napisała w komunikacie Prokuratura Krajowa: „(Iwona O. – przyp. red.) za pośrednictwem Marka S. oraz Janusza F. przekazała korzyść majątkową w kwocie 5 tys. złotych osobie pełniącej funkcję wojewody podkarpackiego, w zamian za przychylność jako prezesa zarządu Uzdrowiska Rymanów”. Zarzuty wobec Janusza F. widniejące w akcie oskarżenia (art. 18 § 3 k.k. w zw. z art. 229 § 1 k.k. i art. 12 § 1 k.k.) dotyczą pomocnictwa w czynnej korupcji.

Dotychczasowe decyzje prokuratury stoją w sprzeczności z wcześniejszymi ustaleniami Centralnego Biura Antykorupcyjnego – które poznali dziennikarze Radia ZET i „Newsweeka” – poczynionymi na podstawie zeznań świadków.

Marek S. miał bowiem zeznać, że wraz ze swoimi pieniędzmi przekazał Januszowi F. kwotę 5 tysięcy złotych od Iwony O. na kampanię wyborczą Ewy Leniart, nie jako łapówkę. To, że Iwona O. przekazała prezesowi F. gotówkę na kampanię wyborczą, potwierdził też świadek zatrudniony w Uzdrowisku Rymanów.

Mimo to śledczy to konkretne przekazanie w kwietniu 2021 roku gotówki Januszowi F., nieróżniące się według zeznań od kilkunastu innych z tej sprawy, uznali za przestępstwo korupcji.

Stawiając zarzuty osobom dającym według śledczych łapówkę (Marek S. i Iwona O.)  i osobie w tym pośredniczącej (Janusz F.), nie postawiono jednocześnie zarzutów osobie, do której według komunikatu prokuratury miała trafić ta łapówka. Chodzi o Ewę Leniart, startującą w 2021 w wyborach w Rzeszowie i pełniącą w tym czasie funkcję wojewody podkarpackiego, a obecną posłankę Prawa i Sprawiedliwości.

Leniart pytana przez portal toRzeszow.pl o komunikat prokuratury, odpowiedziała: „Nie znam ustaleń Prokuratury w rzeczonej sprawie, nie byłam w tej sprawie przesłuchiwana”.

Jak jednak wynika z naszych informacji, Leniart została przesłuchana 3 czerwca 2025 roku przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Posłanka była pytana między innymi, czy Janusz F. przekazał środki finansowe od Iwony O. i Marka S., czy Iwona O. lub Marek S. informowali ją o przekazaniu gotówki na jej kampanię wyborczą, czy Iwona O. kontaktowała się z nią w sprawie Uzdrowiska Rymanów, a jeśli tak, to czego od niej oczekiwała, a także, czy Janusz F. informował ją, że zbiera środków w gotówce na jej kampanię wyborczą.

Ewa Leniart miała zeznać, że nie rozmawiała z Iwoną O. i Markiem S. o kampanii wyborczej ani o sprawach finansowych. Powiedziała też, że nie otrzymała od Janusza F. żadnych środków finansowych ani że Janusz F. nie informował jej o tym, czy Iwona O. i Marek S. przekazali jakieś pieniądze. Leniart miała również stwierdzić, że nie wie, czy te osoby cokolwiek robiły na rzecz jej komitetu. A dopytywana o kontakty z Januszem F. miała zeznać, że pamięta tylko jedno spotkanie, dotyczące zupełnie innej kwestii. Według jej relacji miał udzielać jej dobrych rad w sprawie tematów dotyczących Rzeszowa, wymiany pieców w dzielnicy Zalesie czy komunikacji miejskiej.

Posłanka odpowiada, prokuratura milczy

Wysłaliśmy posłance Leniart szczegółowe pytania dotyczące finansowania jej kampanii wyborczej. Jak napisała w odpowiedzi nadesłanej Radiu ZET i „Newsweekowi”: „(…) Komitet Wyborczy Nasz Dom Rzeszów działał na podstawie przepisów Kodeksu wyborczego. Komitet działał poprzez swego pełnomocnika, zaś środki finansowe na kampanię wyborczą były pozyskiwane zgodnie z przepisami prawa”.

Odnosząc się do Janusza F., Leniart odparła, że nie był on „pełnomocnikiem komitetu wyborczego i nie jest mi znana informacja, aby działał on w imieniu komitetu. Sama także nie pozyskiwałam środków finansowych na działalność komitetu w inny sposób niż prawnie unormowany. Nie przyjmowałam też środków osobiście na tą kampanię” – dodała.

Wymieniani przez świadków posłowie PiS Piotr Babinetz i Krzysztof Sobolewski nie odpowiedzieli na wysłane im pytania.

Nie otrzymaliśmy również odpowiedzi od Prokuratury Krajowej, do której wysłaliśmy zapytanie dotyczące opisanego wątku sprawy.

Swoje wyjaśnienia przysłał za to Andrzej Paniw, sekretarz zarządu okręgowego Prawa i Sprawiedliwości z Krosna i członek Rady Politycznej PiS, który – jak wynika ze zgromadzonych w sprawie zeznań – miał przekonywać jednego ze świadków do przekazania pieniędzy na kampanię Leniart.

Pytany o znajomość z Januszem F. i okoliczności, w jakich się z nim spotykał, Paniw odpowiedział: „W czasie wyborów w 2021 nie pełniłem w partii żadnej funkcji, ani też nie miałem odpowiedniej pozycji zawodowej by być w gronie jego jakiś bliższych znajomych”. Potwierdził jednak, że spotkał się z jednym ze świadków prokuratury, zatrudnionym w Wodach Polskich, ale stwierdził, że nie pamięta, czy miało to miejsce w okresie kampanii wyborczej.

„Zbierałem informacje na temat budowy zbiornika wodnego Kąty-Myscowa oraz w Temeszowie. Jeżeli to spotkanie było w okresie kampanii wyborczej, to być może była jakaś rozmowa dotycząca wsparcia kampanii wyborczej, ale musiała to być rozmowa przy okazji” – napisał Paniw.

I dodał: „W czasie każdej kampanii wyborczej nie tylko PiS, ale też każda partia apeluje do swoich członków i sympatyków o wsparcie finansowe i rozmowy na temat wspierania kampanii nie są czymś niezwykłym. W tej chwili nie przypominam sobie szczegółów tej rozmowy. Najwyraźniej nie była dla mnie istotna”.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET