`

„Nie mógłbym spojrzeć ludziom w twarz”. Polityk za odwołaniem Hennig-Kloski

3 min. czytania
28.04.2026 14:21
Obserwuj nas na Google

Gorąca atmosfera w koalicji rządzącej przed czwartkowym głosowaniem nad wotum nieufności wobec Pauliny Hennig-Kloski. Poseł Polski 2050, Bartosz Romowicz, otwarcie zapowiada, że zagłosuje za odwołaniem ministry klimatu i środowiska. Polityk argumentuje swoją decyzję brakiem dialogu oraz negatywnym wpływem decyzji resortu na mieszkańców Bieszczad, podkreślając, że lojalność wobec wyborców jest dla niego ważniejsza niż dyscyplina partyjna.

Ministra Klimatu i Środowiska
fot. Jacek Dominski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Bartosz Romowicz chce głosować za odwołaniem Pauliny Hennig-Kloski.
  • Co Bartosz Romowicz uważa za konsekwencje swojej decyzji o głosowaniu.
  • Jakie zarzuty ma opozycja wobec Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
  • Dlaczego Bartosz Romowicz czuje się zobowiązany głosować przeciwko wotum zaufania.

Niepewne losy Pauliny Hennig-Kloski. Poseł Polski 2050 za jej odwołaniem

Coraz bliżej do sejmowego głosowania nad wotum nieufości wobec ministry klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. O losach szefowej MKiŚ parlamentarzyści zdecydują już w czwartek 30 kwietnia. Mimo że w takich sytuacjach ekipa rządząca zazwyczaj broni „swoich", to w tym przypadku nie ma pewności do wyniku głosowania. 

Paulina Hennig-Kloska ma bowiem przeciwników nie tylko w gronie przedstawicieli opozycji. Jednym z nich jest poseł Bartosz Romowicz z Polski 2050, który otwarcie deklaruje, że zagłosuje za odwołaniem ministry klimatu i środowiska, mimo ewentualnych konsekwencji. 

- Ja zdania nie zmieniam, bo jak wielokrotnie powtarzałem, pani ministra nie wyciąga wniosków z popełnionych przez siebie błędów i do czwartku tego nie zrobi, więc nie mam podstaw do zmiany zdania. Wiele razy próbowałem z panią ministrą rozmawiać na tematy, które dotyczą mojego okręgu wyborczego i spotkało się to ze ścianą, która nie słuchała, tylko mówiła. Więc nie oczekuje już nic dobrego od pani ministry do końca kadencji. Zagłosuję za jej odwołaniem i mam ku temu powody - deklaruje polityk.

Jednocześnie Bartosz Romowicz zapewnia, że nie obawia się konsekwencji swojej decyzji. - Bo jakie to mogą być konsekwencje? Nie jestem w rządzie, więc nie stracę stanowiska. W Sejmie swoją pracą pokazuje koalicjantom, że jestem pewnym parlamentarzystą. A poza tym, być wyrzuconym za to, że się walczy o ludzi, to piękne zakończenie krótkiej parlamentarnej przygody - twierdzi. 

"Nie mógłbym spojrzeć ludziom w twarz"

Jego zdaniem jest wielu polityków - nie tylko Polski 2050, ale i PSL-u czy KO - którzy w rozmowach bez kamer i mikrofonów przyznają, że nie są zadowoleni z pracy Ministerstwa Klimatu i Środowiska. - Natomiast zasada jest taka, że opozycja nie układa rządu koalicji i dlatego nie powinniśmy głosować za wotum nieufności. Natomiast ja jestem w tej specyficznej sytuacji, że dotyczy to ludzi, którzy mnie wybrali i ja nie mogę zagłosować inaczej, niezależnie od konsekwencji - mówi. 

Redakcja poleca

- Ja mam 37 lat i trochę życia przed sobą. Mieszkam w Ustrzykach Dolnych i nie mam zamiaru się wyprowadzać. Nie mógłbym spojrzeć w twarz ludziom, którzy - chociażby po moratorium, po tzw. starolasach, po tzw. shadow list, zablokowaniu przebudowy drogi Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej - stracili pracę przez działania ministry klimatu i środowiska, gdybym teraz stanął w jej obronie - ocenia. 

- I to jest dla mnie ważniejsze, niż to, czy ja będę przez pana premiera postawiony w koalicji czy poza koalicją. Nawet jeżeli pan premier Donald Tusk powie w czwartek „o, tego pana wyrzucamy", to ja i tak będę głosował przeciwko wotum nieufności wobec ministry Sobierańskiej-Grendy, bo uważam że jest dobrą ministrą. Dalej będę popierał projekty rządowe, bo bycie w koalicji to nie tylko samo bycie w niej, ale też załatwianie ludzkich spraw - zapewnia. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET