Policja sprawdza nagranie z ministrem Żurkiem. Chodzi o zdarzenie na pasach
Sprawa nieustąpienia pierwszeństwa pieszej przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka zostanie zbadana przez policję. Funkcjonariusze przeanalizują nagranie z programu "Duży w Maluchu", na którym widać, jak minister prowadzi samochód na przejściu dla pieszych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie przepisy ruchu drogowego mógł złamać minister Żurek.
- Dlaczego policja analizuje nagranie z udziałem ministra Żurka.
- Co grozi kierowcy za nieustąpienie pierwszeństwa pieszym na przejściu.
- Jak minister Żurek odniósł się do zarzutów dotyczących wykroczenia.
Nagranie z ministrem Żurkiem pod lupą policji
Policja sprawdza, czy minister sprawiedliwości Waldemar Żurek złamał przepisy ruchu drogowego, nie ustępując pieszej pierwszeństwa na przejściu. Po pojawieniu się materiału w sieci został on przekazany do Komisariatu Policji II, na którego terenie miało dojść do zdarzenia. Jednostka prowadzi to postępowanie dlatego, że obejmuje rejon dzielnicy Grzegórzki, gdzie - według ustaleń - mogło dojść do wykroczenia.
- Policjanci będą badać, czy czy doszło do złamania przepisów ruchu drogowego. Po analizie tego materiału podejmowane będą decyzje - poinformowała w rozmowie z Radiem ZET Anna Wolak z biura prasowego krakowskiej policji.
Policja sprawdzi, czy Waldemar Żurek nie ustąpił pieszej pierwszeństwa
Postępowanie wszczęto we wtorek - dzień po tym, jak nagranie z ministrem Żurkiem pojawiło się w internecie. Sprawa dotyczy momentu, w którym, prowadząc samochód typu maluch, wjechał na przejście dla pieszych, a na pasy wchodziła kobieta. - Proszę uważać. Przejechałby pan prawie po tej pani - mówił prowadzący program "Duży w Maluchu”. Minister odparł na to, że piesza była jeszcze daleko, i podkreślił, że jeździ bezpiecznie.
Funkcjonariusze muszą m.in. ustalić, z jakiego dnia pochodzi nagranie, a także zgromadzić własne materiały dowodowe, w tym ewentualne zapisy z monitoringu miejskiego. Policja informuje, że w razie potwierdzenia nieustąpienia pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu kierowcy grozi mandat karny w wysokości 1500 zł i 15 punktów karnych. Do nich należy decyzja, w jaki sposób sprawa zostanie zakończona. Jeśli mandat nie zostanie przyjęty, do sądu może trafić wniosek o ukaranie.
Mundurowi prowadzący czynności zdecydują również, czy minister Żurek zostanie wezwany do złożenia wyjaśnień. On sam odniósł się do sprawy we wpisie na platformie X. "Zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym obowiązują wszystkich. Ostateczna ocena należy jednak do policji. Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Jeżeli miało miejsce wykroczenie, nie uchylam się od odpowiedzialności” - napisał.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET