`

„Przekroczenie pewnej linii”. Czarnek skomentował doniesienia ws. Romanowskiego

2 min. czytania
12.08.2026 22:00
Obserwuj nas na Google

Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek w wywiadzie w Polsat News odniósł się do informacji Sądu Okręgowego w Warszawie, według których Marcin Romanowski miałby przebywać w Naddniestrzu. - Każdy mógł nadać z Naddniestrza wniosek o wydanie listu żelaznego - powiedział były szef MEN. Polityk przyznał jednak, że gdyby potwierdziły się te informacje, to „byłoby przekroczenie pewnej linii”.

Przemysław Czarnek
fot. Anita Walczewska/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co powiedział Przemysław Czarnek o domniemanym pobycie Marcina Romanowskiego.
  • Dlaczego list z Naddniestrza budzi wątpliwości.
  • Jak prokuratura ocenia autentyczność wniosku Romanowskiego.
  • Które działania sądowe podjęto przeciwko posłowi PiS.

Przemysław Czarnek o doniesieniach prokuratury

Przemysław Czarnek w środę był gościem jednego z programów w Polsat News. Kandydat PiS na premiera został zapytany o informację, którą przekazał Sąd Okręgowy w Warszawie na temat rzekomego pobytu Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu. Czarnek pytany o jego wiedzę na temat pobytu Romanowskiego odparł, że nie zna jego obecnego miejsca pobytu. Jego zdaniem „nie ma to najmniejszego znaczenia dla Polaków”.

Były szef MEN stwierdził jednak, że gdyby polityk PiS przebywał w Naddniestrzu, to „byłby przekroczeniem pewnej linii”. Dodał, że „każdy mógł (nadać taki list - przyp.)”. - Prokuratura Krajowa podległa panu Żurkowi stwierdziła, że to wcale nie znaczy, że pan Romanowski jest tam, skąd został wysłany ten list, bo taki list mógł nadać każdy. W związku z tym słuchajmy również tych organów, które dzisiaj są podległe rządzącym, które nieraz powiedzą coś prawdziwego - powiedział kandydat PiS na premiera. Stwierdził też, że nadanie listu z Naddniestrza jest „czymś tak kuriozalnym, że budzi wątpliwość od razu”.

Redakcja poleca

Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu?

Sąd Okręgowy w Warszawie otrzymał domniemany wniosek b. wiceministra sprawiedliwości, posła PiS Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Według danych na piśmie i kopercie wynika, że przesyłkę nadano w Tyraspolu w Naddniestrzu. To separatystyczny region Mołdawii, który jest wspierany przez Rosję. Romanowski jest podejrzany w śledztwie dot. Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca politykowi m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z funduszu. Wydany został za politykiem Europejski Nakaz Aresztowania i list gończy w związku z niestawianiem się przez posła w prokuraturze. Romanowski uzyskał wtedy azyl polityczny na Węgrzech, który zakończył się po tamtejszej zmianie władzy.

Rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak pytany przez dziennikarzy o pewność śledczych o to, że pismo faktycznie wysłał Marcin Romanowski, powiedział, że prokuratura „nie ma pewności”. Dodał, że pismo wręczone zostało podpisane własnoręcznie, z użyciem imienia i nazwiska Romanowskiego. – Nie było to przedmiotem opinii pisma ręcznego, natomiast jest to podpis podobny - dodał prokurator. W tej sprawie prokuratura ma „tylko i wyłącznie oświadczenie”. Na początku sierpnia wniosek o częściowe umorzenie śledztwa i uchylenie tymczasowego aresztowania złożył obrońca polityka PiS.

Źródło: Radio ZET/PAP/Polsat News

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET