`

Przesmyk suwalski zagrożony? "Manewry wojskowe Rosji to element sprawdzenia swojej gotowości"

3 min. czytania
02.04.2025 15:52
Obserwuj nas na Google

Rosja, zdaniem ekspertki cytowanej przez niemieckie media, może przygotowywać się do przejęcia kontroli nad przesmykiem suwalskim. O strategicznym obszarze na nowo zrobiło się głośno. - Tego rodzaju komentarze pojawiają się od czasu do czasu, a po inwazji na Ukrainie są wzmożone - wyjaśnia pułkownik rezerwy Maciej Matysiak, ekspert Fundacji Stratpoints i były wiceszef Służby Kontrwywiadu Wojskowego w rozmowie z RadioZET.pl.

żołnierze
  • W ostatnich dniach niemieckie media informowały o "realnym ryzyku wojny”, odnosząc się do planowanych manewrów "Zapad" na Białorusi 
  • Ćwiczenia miałyby stanowić zagrożenie dla przesmyku suwalskiego, którego bezpieczeństwo jest priorytetem NATO 
  • Płk rez. Maciej Matysiak, ekspert Fundacji Stratpoints i były wiceszef Służby Kontrwywiadu Wojskowego wyjaśnia, że ćwiczenia “Zapad” nie powinny mieć efektów w postaci ataku na żadne z państw NATO z kilku powodów

Przesmyk suwalski będzie zagrożony? Niemieckie media o "realnym ryzyku wojny"

"Handelsblatt" w ubiegłym tygodniu donosił o rosnących obawach wzdłuż wschodniej granicy NATO przed atakiem Rosji. W niemieckim dzienniku stwierdzono, że jeśli sankcje zostaną w trakcie trwających negocjacji złagodzone, a Rosja skorzysta z okazji do reorganizacji armii, może to zaostrzyć sytuację na wschodniej flance NATO. Za przykład posłużył tutaj przesmyk suwalski, czyli licząca kilkadziesiąt kilometrów długości granica między Polską a Litwą.   

Przesmyk suwalski jest określany przez  NATO jako newralgiczny, a jego bezpieczeństwo traktowane jako priorytet. Łączy on kraje bałtyckie (Litwę, Łotwę i Estonię) z Polską i pozostałymi państwami sojuszu. Nie bez znaczenia jest również fakt, że rozdziela on obwód królewiecki należący do Rosji od Białorusi. 

Dziennikarze przypomnieli słowa ekspertki ds. Rosji Sabine Adler, która niedawno ostrzegła, że istnieje "realne ryzyko wojny" i to już jesienią tego roku. "Tłem tego są ćwiczenia wojskowe «Zapad» (Zachód - red.) zaplanowane przez Białoruś i Rosję na wrzesień, które odbędą się między innymi na Białorusi. Rosja przeprowadziła podobne ćwiczenia w pobliżu Ukrainy dobre trzy lata temu. Służyły one jako przykrywka dla przygotowań do inwazji na całą Ukrainę wiosną 2022 r." - czytamy. 

Nie przegap

- Tego rodzaju komentarze pojawiają się od czasu do czasu, a po inwazji na Ukrainie są wzmożone. Trzeba zdawać sobie sprawę, że przesmyk suwalski to jest hasło raczej wykreowane, to jest po prostu linia na mapie. Przesmyk suwalski jest rozumiany jako część granicy polskiej, granica między Polską a Litwą, którą rozdzieliła obwód królewiecki od terytorium Białorusi - wyjaśnia pułkownik rezerwy Maciej Matysiak, ekspert Fundacji Stratpoints i były wiceszef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. 

- Zawsze duże manewry wojskowe przez Rosję były traktowane jako element - po pierwsze - sprawdzenia swojej gotowości. Po drugie - gotowości ich przeciwników, dlatego były prowadzone niedaleko granic państw natowskich. Po trzecie - przez Rosję są one traktowane jako możliwy sposób przejścia do działań bojowych - mówi Matysiak.

Rosną obawy wokół przesmyku suwalskiego. "Wróżenie z fusów"

Rosja w opinii płk. Matysiaka nie przygotowuje się do działań bojowych na terenie przesmyku suwalskiego, o czym ma świadczyć brak doniesień o gromadzeniu zasobów. - Do ich przeprowadzenia potrzeba logistyki. Chodzi o zapasy, amunicję, jedzenie paliwo i tak dalej. Rosjanie przed atakiem w 2022 roku gromadzili od jesieni wojska aż do prawie końca zimy. Wówczas Amerykanie mówili, że wojskowi nie zjechali do koszar, tylko zostali wzdłuż granicy. Ponadto zgromadzili takie zapasy, które wskazywały, że to nie są ćwiczenia, tylko przygotowania do inwazji. W tym wypadku nie widzę żadnych danych, które by na to wskazywały - mówi Matysiak. 

Ekspert zwraca ponadto uwagę na adekwatne działania sojuszu, odnosząc się m.in. do niedawnego przejęcia przez Polskę misji Baltic Air Policing. Cztery polskie F-16 przez kolejne cztery miesiące będą strzegły nieba nad państwami bałtyckimi. - Litwa, Łotwa i Estonia nie posiada de facto lotnictwa, więc NATO przykrywa przestrzeń powietrzną, patrolując tam i odstraszając Rosjan. Więc te działania są prowadzone, tak samo na Bałtyku - dodaje.     

Płk Matysiak odniósł się do słów gen. Benjamina Hodgesa, który jeszcze w 2015 roku, jako ówczesny dowódca wojsk lądowych USA w Europie, nazwał przesmyk jednym z najbardziej zapalnych punktów na mapie świata.  

- Temat przesmyku suwalskiego jest nośny i wraca. Szerzenie paniki bez wystąpienia podstaw militarnych wskazuje na nic innego, jak na wróżenie z fusów. Z drugiej strony to poruszenie może być częścią tak zwanej wojny kognitywnej, narracji rosyjskiej. Czyli wzbudzimy panikę, będą się nas bali. Zobaczymy co nam to da. Podsumowując, oceniam, że ćwiczenia “Zapad” nie powinny mieć efektów w postaci ataku na żadne z państw NATO - mówi Matysiak. 

Źródło: Radio ZET / PAP 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET