Romanowski wróci do Polski? Wiemy, kiedy sąd podejmie ostateczną decyzję
Sąd Apelacyjny w Warszawie wyznaczył na 25 listopada posiedzenie, na którym rozpozna zażalenia prokuratury oraz obrońcy Marcina Romanowskiego na postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie dotyczące listu żelaznego i uchylenia tymczasowego aresztowania wobec byłego wiceministra sprawiedliwości - dowiedział się portal RadioZET.pl.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kiedy zapadnie prawomocna decyzja o liście żelaznym dla Marcina Romanowskiego.
- Co blokowało wyznaczenie terminu posiedzenia.
- Dlaczego prokuratura sprzeciwia się wydaniu listu żelaznego dla Romanowskiego.
- Co prokuratura zarzuca byłemu wiceministrowi sprawiedliwości.
Decyzja o ustaleniu terminu posiedzenia mogła zapaść wcześniej, gdyby nie skarga pełnomocnika Romanowskiego, mec. Bartosza Lewandowskiego, na wybór sędziego, który ma rozpoznać zażalenia. Obrońca kwestionował prawidłowość skierowania sprawy do określonego referatu sądu.
„Okazuje się, że zażalenie na postanowienie SO w Warszawie o wydaniu Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego zabrano sędziom sekcji zażaleniowo-wnioskowej, co nastąpiło z naruszeniem podziału czynności w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie” - argumentował w mediach społecznościowych mec. Lewandowski.
Po wpłynięciu skargi akta przejął wizytator sądowy, który miał ocenić zasadność skargi. Decyzja zapadła w piątek, 30 października.
- Skarga została uznana za niezasadną. W związku z tym sędzia wyznaczyła termin posiedzenia na 25 listopada - mówi w rozmowie z RadioZET.pl rzeczniczka prasowa Sądu Apelacyjnego w Warszawie sędzia Leszczyńska-Furtak.
Zażalenia rozpozna sędzia Maria Turek, która została wylosowana do tego przez system.
Prokuratura sprzeciwia się decyzji o wydaniu listu żelaznego
30 września sędzia Sądu Okręgowy w Warszawie Konrad Mielcarek wydał list żelazny byłemu wiceszefowi Ministerstwa Sprawiedliwości. Ten dokument umożliwia podejrzanemu powrót do Polski i odpowiadanie z wolnej stopy pod warunkiem złożenia oświadczenia o stawianiu się w terminie na każde wezwanie prokuratury. Marcin Romanowski jest podejrzany w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. W sierpniu zawnioskował do sądu o wydanie gwarancji nietykalności.
Z korespondencji podejrzanego wynikało, że przesyłkę nadano w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza. To separatystyczny region Mołdawii - wspierany przez Rosję i funkcjonujący jako państwo nieuznawane.
Już po wpłynięciu wniosku prokuratura sprzeciwiła się wydaniu listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego. Po nieprawomocnej decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie śledczy złożyli zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
Prokurator Piotr Woźniak tłumaczył, że wydanie takiego listu Romanowskiemu wiąże się z „uchyleniem tymczasowego aresztowania, a w konsekwencji uchyleniem ENA (Europejskiego Nakazu Aresztowania)”. Prokuratura uważa, że nie wykazano wystarczająco jednej z podstawowych przesłanek wydania listu żelaznego, czyli złożenia przez podejrzanego przebywającego za granicą oświadczenia o stawiennictwu do sądu lub prokuratora w oznaczonym terminie pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy.
Również obrońca Marcina Romanowskiego zaskarżył postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie dotyczące listu żelaznego. Mec. Lewandowski zakwestionował warunki, na jakich dokument miałby otrzymać jego klient. Jak tłumaczył w mediach społecznościowych zażalenie jest „w nieznacznej części” i „na korzyść” Marcina Romanowskiego.
Romanowski z zarzutem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej
Prokuratura zarzuca Marcinowi Romanowskiemu, podejrzanemu w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz ustawianie konkursów finansowanych ze środków funduszu. Na wniosek śledczych Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wobec byłego wiceministra sprawiedliwości Europejski Nakaz Aresztowania (ENA). Wydano za nim również list gończy.
W grudniu 2024 r. ujawniono, że Romanowski otrzymał na Węgrzech azyl polityczny. Na początku lipca br. informowano natomiast, że węgierskie władze cofnęły mu status uchodźcy i unieważniły dokumenty podróży. Po zmianie rządu na Węgrzech w maju br. w mediach pojawiały się nieoficjalne doniesienia na temat miejsca pobytu polityka. Według tych informacji miał być widywany m.in. w Serbii i Chorwacji czy w Tyraspolu - stolicy Naddniestrza.
Źródło: Radio ZET/
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET