Katastrofa budowlana na Śląsku. Ponad dwa lata śledztwa, winnych brak. W tle polityka
„Dopóki instytucje nie ustalą, kto jest winny, nie wiemy od kogo żądać zwrotu pieniędzy” - mówi w rozmowie z RadioZET.pl nadleśniczy Grzegorz Adamczyk z Nadleśnictwa Rybnik. Chodzi o sprawę zawalenia się wiaty w słynnej Zagrodzie Żubrów w Raciborzu. Inwestycja powstała za czasów Zjednoczonej Prawicy i do dziś budzi kontrowersje.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co stało się w Zagrodzie Żubrów.
- Jakie śledztwo prowadzi prokuratura.
- Dlaczego postępowanie zostało zawieszone.
- Kiedy sprawa może zostać zakończona.
Zagroda żubrów w Raciborzu oficjalnie została otwarta tuż przed wyborami parlamentarnymi w październiku 2023 roku. Koszt inwestycji, wraz z Centrum Edukacji Leśnej, wyniósł aż 27 mln zł. Niespełna pół roku później doszło do katastrofy budowlanej. W czasie wichury zawalił się wiata służąca do ochrony przed deszczem. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale obiekt zamknięto na prawie rok.
Śledztwo utknęło w miejscu. „Czekamy na wyniki”
Sprawą zajęli się śledczy z Prokuratury Rejonowej w Raciborzu. Sprawdzają czy doszło do nieumyślnego sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób. Postępowanie obejmuje jeszcze inny wątek: podrobienia podpisów kierownika budowy na dokumentach dotyczących budowy nie tylko zagrody, ale również znajdującego się na jej terenie Centrum Edukacji Leśnej.
„Śledztwo (...) zostało zawieszone z uwagi na konieczność uzyskania opinii biegłego z zakresu budownictwa, celem ustalenia przyczyn zawalenia się wiaty widokowej” – informuje prokurator Agnieszka Bukowska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Rejonowej w Raciborzu.
Śledczy nie odpowiedzieli nam na pytanie, kiedy dokładnie postępowanie zostało zawieszone. Prawdopodobnie stało się to w ostatnich dwóch-trzech miesiącach, bo latem na miejsce katastrofy budowlanej przyjechali biegli.
„Biegli, między innymi z Politechniki Wrocławskiej, przeprowadzali badania w lipcu lub sierpniu. Czekamy na wyniki” - przekazuje Grzegorz Adamczyk z Nadleśnictwa Rybnik.
Nadleśniczy oczekuje również na ustalenia Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego (PINB) w Raciborzu w sprawie katastrofy budowlanej.
„Dopóki instytucje nie ustalą, kto jest winny w tej sprawie, nie wiemy od kogo żądać zwrotu pieniędzy za wiatę” - odpowiada Adamczyk.
Leśnicy nadal nie mogą nawet posprzątać pozostałości po wiacie, które zalegają na terenie zagrody od marca 2024 roku. Co prawda, prokuratura wydała już na to zgodę, ale stanowiska nie zajął PINB. Nie wiadomo też, kiedy biegli przygotują opinię, która jest niezbędna do zamknięcia śledztwa.
Michał Woś zapragnął oglądać żubry w Raciborzu
Zagroda Żubrów to kompleks przyrodniczo-edukacyjny zlokalizowany w lesie w raciborskiej dzielnicy Brzezie. Inwestycję, za rządów Zjednoczonej Prawicy, realizowało Nadleśnictwo Rybnik należące do Lasów Państwowych. Pomysłodawcą ściągnięcia żubrów do Raciborza był pochodzący stamtąd poseł PiS Michał Woś - były wiceminister sprawiedliwości i były minister środowiska.
Wokół tego przedsięwzięcia pojawiło się wiele kontrowersji. Dotyczyły celowości inwestycji, olbrzymich kosztów (cały projekt pochłonął 27 mln zł) i polityki kadrowej. Ówczesny nadleśniczy Tomasz O. zatrudnił na stanowisku kierownika Centrum Edukacji Leśnej, znajdującego się na terenie zagrody, współpracownika Wosia Szymona S. Pracę w Raciborzu dostać miała również żona polityka, Beata Woś.
W październiku 2024 roku Prokuratura Okręgowa w Gliwicach wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez byłego już Nadleśniczego Nadleśnictwa Rybnik. Zdaniem śledczych miał dojść do niegospodarnego wydatkowaniu środków publicznych w łącznej wysokości niemal 27 mln zł w związku z nieuzasadnioną budową zagrody dla żubrów oraz budynku Centrum Edukacji Leśnej wraz z wiatą wielofunkcyjną. Według śledczych ówczesny nadleśniczy miał celowo zaniżać wartość inwestycji, tak aby wyłoniono konkretnego wykonawcę.
Dodatkowo prokuratura ustaliła, że w 2022 roku Nadleśnictwo Rybnik dofinansowało ze środków Funduszu Leśnego trzy inwestycje realizowane wspólnie z Powiatem Racibórz. Polegały one na remoncie lub modernizacji dróg powiatowych. Łączna wartość dofinansowania wynosiła ponad 4 mln zł, co stanowiło około 80 proc. wartości inwestycji, podczas gdy żadna z tych dróg nie miała związku z gospodarką leśną.
W grudniu 2024 roku decyzją Prokuratora Krajowego śledztwo zostało przeniesione z Gliwic do Krakowa - prowadzi je tamtejsza prokuratura regionalna.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET