Rosja zaatakuje NATO? „Jeśli premier wie więcej, nie powinien się tym dzielić"
– Jeśli premier czy szef MON wiedzą więcej na temat ewentualnej konfrontacji Rosji z NATO, to nie powinni się tym dzielić z opinią publiczną. Większa wiedza w społeczeństwie nie doprowadziłaby wcale do tego, że poziom bezpieczeństwa by wzrósł. To, co by wzrosło, to poziom niepewności i ryzyka wśród ludzi – mówił były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego ppłk Jacek Siewiera, który był gościem podcastu Radia ZET „Machina Władzy”.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Jacek Siewiera zgadza się z uwagami premiera o możliwym konflikcie.
- Jak utrzymanie powściągliwości wpływa na poziom bezpieczeństwa publicznego.
- Które czynniki geopolityczne wpłyną na napięcia między Rosją a NATO.
Jacek Siewiera: „Nie powinien się tym dzielić"
Jacek Siewiera był gościem najnowszego odcinka podcastu „Machina Władzy”. W rozmowie Radiem ZET skomentował m.in. niedawną wypowiedź Donalda Tuska dla „Financial Times”. Polski premier przestrzegał, że do konfrontacji Rosji z NATO może dojść „raczej w perspektywie miesięcy niż lat”. Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego zgodził się z tą tezą, przypominając, że on sam był jedną z pierwszych osób w polskiej sferze publicznej, które kreśliły horyzont czasowy ok. 2027 roku jako moment, w którym może dojść do starcia Sojuszu z Kremlem.
Siewiera przyznał również, że dobrze, iż szef rządu ani nikt z polski władz nie ujawnił opinii publicznej więcej szczegółowych danych na ten temat. – Nie powinien się tym dzielić. Absolutnie nie czyniłbym z tego zarzutu względem premiera czy ministra obrony narodowej, że zachowują powściągliwość w informowaniu o szczegółach. Większa wiedza w społeczeństwie nie doprowadziłaby wcale do tego, że poziom bezpieczeństwa by wzrósł – powiedział.
„Poziom niepewności jedynie by wzrastał"
Jego zdaniem nie zmniejszyłoby również prawdopodobieństwa testowania przez Rosję artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego oraz zdolności przeciwhybrydowych państw europejskich. – Jednocześnie sprawiłoby, że poziom niepewności, ryzyka oraz zarządzania tym ryzykiem w społeczeństwie jedynie by wzrastał – ocenił. Odnosząc się do swoich przewidywań sprzed kilku lat, były szef BBN przyznał, że „nawet trzy lata temu nie trzeba było być wybitnym strategiem, by zrozumieć, co się może zdarzyć”.
– Koincydencja wyborów, procesów politycznych w Europie i USA, a nawet konwergencja symbolicznych dat dla Chińczyków, okrągłych rocznic w 2027 roku i pewien wzrost determinacji do odbudowy przemysłu obronnego na przełomie 2026 i 2027 roku miały spowodować, że Rosja stanie przed wyborem: czekać, aż Europa się obudzi i odzyska samoświadomość już jako bardziej przygotowany podmiot na arenie międzynarodowej, np. dozbrajając się, czy jednak przetestować zachodnie kraje Sojuszu wcześniej – podsumował ten wątek gość podcastu.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET