Rozłam w Polsce 2050. "Tusk to wykorzystał. Po co ma wzmacniać koalicjantów?"
- Koalicja rządowa raczej się utrzyma, jeśli chodzi o przeliczenie głosów. Ale ta część, która odeszła z Polski 2050, to już raczej przystawka Donalda Tuska i pytanie tylko, kiedy ją skonsumuje - ocenił Piotr Müller europoseł PiS oraz były rzecznik prasowy rządów Mateusza Morawieckiego w audycji "Trzy pytania na koniec dnia" u Beaty Lubeckiej w Radiu ZET.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany zaszły w klubie parlamentarnym Polska 2050.
- Dlaczego grupa posłów odeszła z partii Polska 2050.
- Co przewiduje Piotr Müller o przyszłości odchodzących posłów.
- Dlaczego Donald Tusk może unikać wzmacniania koalicjantów?
Rozłam w Polsce 2050. "Po co Tusk ma wzmacniać koalicjantów?"
W środę Paulina Hennig-Kloska wraz z grupą łącznie 18 posłów i senatorów odeszła z partii Polska 2050 i założyła własny klub parlamentarny Centrum. Oznacza to, iż w klubie Polska 2050 pozostanie 15 posłów, co jest minimalną liczbą pozwalającą na dalsze trwanie klubu parlamentarnego. Poza klubem Centrum oraz Polską 2050 pozostała Joanna Mucha oraz Paweł Zalewski, którzy stali się teraz posłami niezrzeszonymi.
Piotr Müller w środowej rozmowie z Beatą Lubecką w audycji "Trzy pytania na koniec dnia" Radiu ZET ocenił, że "najpewniej odchodzący z Polski 2050 skończą oficjalnie na jednych listach z KO i "zapewne taką obietnicę Hennig-Kloska otrzymała od Donalda Tuska". Ale czy obecna ministra klimatu i środowiska zostanie wicepremierką? Zdaniem europosła PiS mogłaby to być "taka złośliwość zrobiona przez Tuska wobec Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz".
- Pytanie, po co Tusk ma wzmacniać koalicjantów? To raczej niekoniecznie mu potrzebne - stwierdził polityk, zauważając, że koalicjanci, "patrząc na arytmetykę sejmową, potrzebni są, by utrzymać większość, bo przed każdym posiedzeniem byłoby liczenie szabel". - Ale wyobrażam sobie, że KO może popracować nad kilkoma posłami z Polski 2050 i wtedy Pełczyńska-Nałęcz Tuskowi potrzebna nie będzie - przekonywał dawny rzecznik prasowy rządu Mateusza Morawieckiego.
Przyznał też, że zgodzi się z Szymonem Hołownią, iż "na oszustwie się polityki nie buduje", chociaż "to pewnie jest także i przykra lekcja dla niego". - Z drugiej strony Hołownia również nie mógł się zdecydować, czy jest w polityce, czy odszedł. Miał być komisarzem ONZ, potem nie startował na szefa swojej partii, następnie znów chciał i ten brak decyzyjności skrzętnie wykorzystał Tusk". - Koalicja rządowa raczej się utrzyma, jeśli chodzi o przeliczenie głosów. Ale ta część, która odeszła z Polski 2050, to już raczej przystawka Tuska i pytanie tylko, kiedy ją skonsumuje - podsumował Müller.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET