Rzeź wołyńska zamiast Matejki. Tak PiS mebluje publiczną bibliotekę. „Historia ofiarą polityki”
Tablicę upamiętniającą ukrywanie przed hitlerowcami obrazów Jana Matejki, zastąpiła inna – dotycząca rzezi wołyńskiej. Decyzję podjął dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Lublinie, polityk PiS. Tablicę wołyńską otrzymał od marszałka z PiS. Pracownicy instytucji są oburzeni. Według eksperta to wykorzystywanie historii do bieżących celów politycznych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego usunięto tablicę upamiętniającą ukrywanie obrazów Matejki.
- Jak dyrektor uzasadnia decyzję o instalacji tablicy wołyńskiej.
- W których miejscach pojawiły się kolejne tablice wołyńskie.
- Dlaczego marszałek z PiS uważa, że należy wieszać tam takie tablice.
- Jak zobaczyliśmy, co się dzieje, to byliśmy w szoku. Tablica została zdjęta na początku września, kilka dni przed rocznicą. Na początku myśleliśmy, że może poszła do renowacji, że jeszcze wróci. Ale dni mijały i nic. A później zobaczyliśmy tę wielką złotą tablicę poświęconą ofiarom rzezi wołyńskiej. Żeby była jasność. Nikt nie kwestionuje tej zbrodni. Tylko co ona ma wspólnego z tym miejscem? Bo obrazy Matejki mają bardzo dużo - mówi jeden z pracowników Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Lublinie.
Chodzi o decyzje dyrektora instytucji i wydarzenia z ostatnich dni. Kierujący biblioteką działacz PiS Andrzej Rolla zdecydował, by zdjąć tablicę przypominającą, że w gmachu, w czasie II wojny światowej przez ponad półtora roku były ukrywane obrazy Jana Matejki. W jej miejsce pojawiła się właśnie tablica wołyńska. Co stało za tą decyzją? I dlaczego tak oburzyła pracowników biblioteki?
Tablica znika tuż przed rocznicą
Słynne dzieła Matejki „Bitwa pod Grunwaldem” oraz „Kazanie Skargi” zostały wywiezione z warszawskiej Zachęty w pierwszych dniach września 1939 roku w obawie przez zrabowaniem i zniszczeniem ich przez Niemców. Obrazy 9 września trafiły do Lublina, do gmachu przy ul. Narutowicza 4. Wówczas mieściły się tu Muzeum Lubelskie oraz Biblioteka Publiczna im. Hieronima Łopacińskiego.
W centrum Lublina były ukrywane aż do 9 kwietnia 1941 roku. Z Narutowicza potajemnie wywieziono je, tuż przed Wielkanocą, gdy gmach zajęli hitlerowcy. Wówczas na wozie drabiniastym przetransportowano je do siedziby Taborów Miejskich przy ul. Elektrycznej w Lublinie. Tam, po odpowiednim zabezpieczeniu, zakopano w ziemi i zalano betonem. Za wskazanie miejsca ukrywania obrazu gestapo wyznaczyło 2 mln marek nagrody. To także nie pomogło. Obrazy przetrwały wojnę w ukryciu. Dziś „Bitwę pod Grunwaldem” można oglądać w Muzeum Narodowym w Warszawie, a „Kazanie Skargi” na Zamku Królewskim.
Wróćmy do Lublina. Tablica upamiętniająca ukrywanie obrazów została umieszczona w budynku w 1969 roku. Wisiała tam więc aż 57 lat. Dzięki niej o wyjątkowej historii mogli dowiedzieć się nie tylko czytelnicy, ale też turyści. Miejsce to jest jednym ze stałych punktów wycieczek. Część przewodników zabierało zwiedzających do gmachu i pokazywało wspomnianą tablicę. Aż do początku września tego roku. Została zdjęta zaledwie kilka dni przed 87. rocznicą ukrycia dzieł Matejki.
Przez pewien czas w ścianie była wyrwa. W ostatnich dniach pojawiła się jednak nowa tablica, ufundowana przez marszałka województwa Jarosława Stawiarskiego, któremu podlega instytucja. Osoby wchodzące z głównego holu do wypożyczalni pod dużym nagłówkiem „Rzeź Wołyńska” mogą przeczytać: „Pamięci ofiar zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA w województwie lubelskim w latach 1943-1947”.
Tablica wołyńska w WBP w Lublinie
Dyrektor z PiS po latach rozlicza się z komunizmem
- Dziś nie wiadomo, gdzie jest tablica dotycząca dzieł Matejki. Oburzeni są nie tylko obecni, ale też emerytowani pracownicy biblioteki, którzy są związani z tym miejscem. Wiemy, że informacja dotarła do PTTK, którego przewodnicy oprowadzają tu wycieczki. Dla nas to kompletnie niezrozumiałe działania. Dyrektor wykazał się totalną ignorancją. Wygląda na to, że myśli tylko o jednym – chęci przypodobania się swojemu pryncypałowi, czyli marszałkowi z PiS. Z kolei PiS od długiego czasu wykorzystuje rzeź w celach politycznych, żeby przypodobać się Konfederacji i Braunowi. Dla mnie to obrzydliwe – mówi kolejny pracownik WBP w Lublinie.
Informacja o usunięciu tablicy dotarła też do Katarzyny Komisarczuk, prezeski lubelskiego oddziału PTTK. - W ostatnich dniach otrzymaliśmy taką informację. Przekazałam ją do koła przewodników, którzy oprowadzają część wycieczek po WBP. Na razie nie podjęliśmy decyzji czy i ewentualnie jakie działania podjąć. Natomiast nasi przewodnicy oprowadzali i będą oprowadzać wycieczki i opowiadać o tym fakcie, niezależnie od tego, czy tablica się tam znajduje czy nie – mówi RadioZET.pl Katarzyna Komisarczuk.
Andrzej Rolla, który od jesieni 2023 roku jest dyrektorem biblioteki, a w przeszłości z nominacji PiS był starostą kraśnickim, w rozmowie z RadioZET.pl przekonuje, że zdjęcie jednej tablicy i powieszenie w jej miejscu innej nie ma ze sobą nic wspólnego. - To są dwie róże sprawy. Na tablicy dotyczącej ukrywania obrazów Matejki jest adnotacja, że została ufundowana na 25-lecie PRL. Ustawa dekomunizacyjna zabrania propagowania ustroju komunistycznego, dlatego tablica została usunięta. Planujemy ją przekazać do Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, gdzie jest wystawa poświęcona socrealizmowi. Wszystko odbyło się w porozumieniu z konserwatorem zabytków – mówi Andrzej Rolla, dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Lublinie.
I dodaje: - Dla tablicy upamiętniającej zbrodnię wołyńską szukaliśmy odpowiedniego miejsca. Od czasu przekazania jej przez pana marszałka w lipcu, stała w holu na sztaludze. Po usunięciu tablicy dotyczącej obrazów Matejki mieliśmy wolną przestrzeń, stąd ta lokalizacja. Natomiast chcę zaznaczyć, że przewidujemy upamiętnienie faktu ukrywania obrazów Matejki w czasie wojny. Mam nadzieję, że nastąpi to w przyszłym roku, przy okazji kompleksowej przebudowy holu. Chciałbym całą ścianę poświęcić tej informacji, być może w formie repliki fragmentu obrazu „Bitwa pod Grunwaldem” i odpowiedniej adnotacji. Natomiast to wszystko dopiero będzie projektowane.
Konserwator zabytków: tablica ma wrócić do biblioteki
Co ciekawe, na profilu biblioteki na facebooku można znaleźć relację z oficjalnego odsłonięcia tablicy 10 lipca (wówczas na wspomnianej sztaludze). Pojawiło się na nim sporo działaczy PiS lub z partią związanych. Jednak informacji o umieszczeniu jej w miejscu poprzedniej, związanej z działami Matejki już nie ma.
Dyrektor Rolla przekonuje, że o wykorzystywaniu rzezi wołyńskiej do bieżącej polityki nie ma mowy. Zapytany o to, jaki związek ma rzeź wołyńska z Wojewódzką Biblioteką Publiczną, przez dłuższy unika odpowiedzi. W końcu przyznaje: - Tablice ufundował i przekazał pan marszałek, to była jego inicjatywa, nie jest to więc pytanie do mnie. Naszym zadaniem było znalezienie odpowiedniego miejsca. I to się stało. Natomiast jeśli dopytuje pan, jaki jest związek, to odpowiem, że jesteśmy instytucją naukową, historyczną. Przechowujemy dokumenty i literaturę dotyczącą rzezi wołyńskiej. Uważam, że zarówno Grunwald, jak i rzeź wołyńska są wydarzeniami historycznymi, które powinien znać, szanować i upamiętniać każdy. Takie upamiętnienie jest więc jak najbardziej na miejscu – tłumaczy Andrzej Rolla.
Budynek, w którym mieści się WBP, jest zabytkiem. Na zmiany w nim muszą się odbyć w porozumieniu z wojewódzkim konserwatorem zabytków w Lublinie. Pełniący tę funkcję Dariusz Kopciowski w rozmowie z RadioZET.pl przyznaje, że pismo dotyczące usunięcia tablicy związanej z ukrywaniem obrazów Matejki otrzymał 24 lipca. Dyrektor Rolla jako podstawę podaje znajdującą się na niej informację o 25-lecia PRL. Dlaczego zaczęła mu przeszkadzać 10 lat po uchwaleniu ustawy dekomunizacyjnej, nie wskazuje. Także konserwator Kopciowski nie chce się odnosić do pytania, czy adnotacja o 25-leciu PRL jest propagowaniem komunizmu.
Po rozmowie z naszym portalem konserwator uznaje, że powinna ona pozostać w Lublinie. - Ustaliliśmy z panem dyrektorem, że dolna część, z odniesieniem się do PRL zostanie odcięta, a tablica będzie wyeksponowana na sztaludze w holu budynku. Natomiast w przyszłym roku, w ramach remontu zostanie ponownie umieszczona na ścianie, w nowym miejscu – mówi Dariusz Kopciowski.
Usunięta tablica z WBP w Lublinie
Szpitale, muzea, urzędy. Marszałek nakazuje wieszanie tablic wołyńskich
Zdumiony całą sytuacją jest natomiast prof. Rafał Wnuk, historyk i dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. - Biblioteka jest instytucją kultury. Ze względu na jej rolę społeczną, tablica z informacją o ukrywaniu tutaj istotnego dla polskiej tożsamości dzieła przed Niemcami jest dużo ważniejsza niż przypominanie zbrodni wołyńskiej, która z tym miejscem się nie wiązała. Od dłuższego czasu widzimy jednak, że polityka historyczna uprawiana przez jedną z frakcji politycznych, wykorzystuje to straszliwe wydarzenie, jakim była rzeź wołyńska, do podsycania nastrojów antyukraińskich, zbijania kapitału politycznego i podgrzewania podziałów społeczeństwie. To smutne, że znowu historia została złożona na ofiarę polityki. Nawet w takim miejscu jak instytucja kultury – mówi prof. Rafał Wnuk.
Ale tablice wołyńskie zawisły się nie tylko w bibliotece. Pierwsza z nich pojawiła się 9 lipca w Urzędzie Marszałkowskim. Tam odsłonięcia dokonał sam marszałek Stawiarski. Rolla uczestniczył w uroczystości razem z kilkudziesięcioma innymi osobami. Później były kolejne instytucje podlegające marszałkowi – szpitale, przychodnie, muzea, filharmonia, biblioteki, filie urzędu, a nawet centrum doskonalenia zawodowego nauczycieli. Znaleźliśmy informacje o co najmniej kilkunastu takich tablicach. - Nie ma zgody Polaków na to, żeby zapomnieć o zbrodni wołyńskiej. Dlatego ta uroczystość i to, że te tablice będziemy wieszać w każdym miejscu publicznym urzędów, którymi my administrujemy ma przypominać nam, że pamięć o Polakach, którzy przez wiele lat żyli na Wołyniu zawsze będzie wśród nas - oświadczył Stawiarski przy okazji pierwszej uroczystości.
O pytania dotyczące tablic zapytaliśmy biuro prasowe Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego. Chcieliśmy wiedzieć, ile było ich łącznie, do których instytucji trafiły, czy weryfikowano miejsce ich umieszczenia, kto je wykonał oraz jaki był ich koszt. Czekamy na odpowiedź.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET