To ci ministrowie mogą "polecieć". "Trzeba konsolidować"

3 min. czytania
12.06.2025 15:10
Obserwuj nas na Google

Zbliża się zapowiadana przez Donalda Tuska rekonstrukcja rządu, a wraz z nią trwa giełda nazwisk jego członków, których może czekać dymisja lub przesunięcie w ramach struktury Rady Ministrów. Nowe ustalenia na ten temat ujawniło Money.pl. Portal zdradził, jak "odchudzony" może zostać rząd oraz którzy ministrowie powinni się obawiać o swoją przyszłość.  

Rekonstrukcja rządu
fot. Adam Burakowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kiedy ma dojść do rekonstrukcji rządu Donalda Tuska.
  • Którzy ministrowie mogą stracić swoje stanowiska.
  • Które resorty mogą zostać ze sobą połączone. 

Rekonstrukcja rządu. Co planuje Donald Tusk?

Po tym, jak rząd Donalda Tuska uzyskał w Sejmie wotum zaufania, wrócił temat rekonstrukcji Rady Ministrów. Zapowiadana przez samego premiera już kilka miesięcy temu, i tak miała dojść do skutku po wyborach prezydenckich. Po tym, jak kandydat KO Rafał Trzaskowski (poparty już potem przez koalicję rządową) przegrał w II turze z kandydatem PiS Karolem Nawrockim, sprawa nabrała nowego wymiaru. 

Sam Tusk zapowiedział w środę "nowe otwarcie" w związku z rekonstrukcją, która ma mieć miejsce w lipcu. W mediach spekuluje się nie tylko o ministrach, którzy stracą stanowisko, ale przede wszystkim o zmianie struktury rządu, który w optymistycznym wariancie może zostać "odchudzony" nawet o połowę. Nowe informacje na ten temat opublikowało Money.pl. "Od jednej z osób, z którymi rozmawialiśmy, słyszymy, że premier powiedział, iż najchętniej zmniejszyłby rząd do 50 osób" - czytamy w artykule.

Redakcja poleca

Jeden z rozmówców portalu przyznał, że "najpierw będzie wersja marzeń, potem nałoży się na to koalicyjny filtr i to, co wyjdzie, okaże się najlepszym możliwym składem rządu". Aktualnie ministrów jest 26, wiceministrów zaś ponad 100. Resortów jest 19, więc do siedmiorga członków gabinetu dodajemy określenie "bez teki". I to właśnie ci ministrowie, którym nie podlega żaden resort, a jedynie konkretny obszar działania, mogą jako pierwsi stracić swoje funkcje. Na dzień dzisiejszy są to:

  • Marzena Okła-Drewnowicz - ministra ds. polityki senioralnej
  • Adrianna Porowska - ministra ds. społeczeństwa obywatelskiego
  • Katarzyna Kotula - ministra ds. równości
  • Adam Szłapka - minister ds. europejskich
  • Maciej Berek - szef Komitetu Stałego Rady Ministrów,
  • Jan Grabiec - szef Kancelarii Premiera
  • Marcin Kierwiński - pełnomocnik ds. usuwania skutków powodzi z 2024 roku

Zdaniem Money.pl zagrożona jest pierwsza czwórka z wyżej wymienionych. Każda z tych osób może pozostać w orbicie rządu, ale raczej w funkcji pełnomocnika. Berek ma pozostać w rządzie, ale możliwe, że zmieni się nazwa jego stanowiska. - To jest bardzo kompetentny urzędnik, szanowany przez wszystkich, a niekoniecznie specjalnie zależy mu na tytułach - mówił polityk koalicji w rozmowie z serwisem. W kontekście Grabca i Kierwńskiego wszystko jest możliwe. 

Konsolidacja i "superresort" - nowe ustalenia ws. zmian w rządzie

Ciekawe procesy mają zajść w ramach istniejących ministerstw. W przypadku niektórych od dawna mówi się o fuzji bądź przejęciu kompetencji jednego resortu przez drugi. - Mamy 4-5 resortów gospodarczych: resort rozwoju i technologii, funduszy, przemysłu. Można do tego wliczyć ministerstwo infrastruktury, środowiska czy nawet aktywów państwowych. Tu na pewno trzeba konsolidować - zwrócił uwagę rozmówca Money.pl z kręgów rządowych. Rozmówcy portalu podkreślają, że w grę wchodzi przede wszystkim "konsolidacja resortów gospodarczych i stworzenie superministerstwa, którego szef siłą rzeczy miałby rolę koordynatora polityki gospodarczej".

Tu np. podstawą mogłoby być Ministerstwo Rozwoju i Technologii połączone np. z Ministerstwem Przemysłu czy Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej. Mówi się także o fuzji z Ministerstwem Finansów, choć informatorzy Money.pl zaznaczają, że jest to resort na tyle rozbudowany, że łączenie go z innym groziłoby ukonstytuowaniem się strukturą na ok. 3 tys. osób. "To jest niezarządzalne. Z punktu widzenia rządowej biurokracji nie powinno być większego resortu niż tysiąc, półtora tysiąca osób" - czytamy. Ale stworzenie "superresortu" odpowiedzialnego za gospodarkę to wciąż rozwiązanie realne. Zwłaszcza, że np. szef MF Andrzej Domański typowany jest na nowego wicepremiera. 

Mówi się także o likwidacji Ministerstwa Sportu i Turystyki (za rządów PiS przez chwilę obszar ten podlegał resortowi kultury), oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (poprzednia władza włączała je raz po kuratelę Ministerstwa Rozwoju, a raz - za kadencji Przemysława Czarnka - skonsolidowała w resortem edukacji). W tym kontekście ministrów Sławomira Nitrasa i Marcina Kulaska (ale też np. Marzenę Czarnecką odpowiadającą za przemysł) wymienia się jako potencjalnych kandydatów do dymisji. 

Źródło: Radio ZET/Money.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET