`

Trump sugeruje ściganie Bidena. "Zabawne, że się nie ułaskawił"

2 min. czytania
23.01.2025 06:30
Obserwuj nas na Google

Donald Trump nie wykluczył wszczęcia śledztw przeciwko Joe Bidenowi. Bronił też swojej decyzji o ułaskawieniu uczestników szturmu na Kapitol w styczniu 2021 roku, twierdząc, że było wśród nich wielu patriotów.

Donald Trump
fot. Evan Vucci/Associated Press/East News
  • Donald Trump wyraził zdumienie, że Joe Biden ułaskawił członków swojej rodziny, ale nie siebie samego
  • Dodał, że podczas swojej pierwszej kadencji "mógł wywinąć numer" Hillary Clinton
  • Tłumaczył ponadto, że większość ze skazanych za szturm na Kapitol "miała w sobie dużo patriotyzmu"

Donald Trump o potencjalnym śledztwie wobec Joe Bidena

Donald Trump udzielił wywiadu stacji Fox News. - Zabawne jest to, a może smutne, że on sam siebie nie ułaskawił. A jeśli się na to spojrzy, to wszystko było związane z nim. Pieniądze szły do niego - powiedział prezydent USA o Joe Bidenie, odnosząc się w ten sposób do zarzutów kierowanych przeciwko jego poprzednikowi w związku z zagranicznymi kontaktami i interesami prowadzonymi przez członków jego rodziny. Trump zdziwił się, że Biden prewencyjnie ułaskawił członków swojej rodziny, lecz nie siebie samego.

Pytany o to, czy nakaże prokuraturze federalnej wszczęcie śledztwa przeciwko Bidenowi, Trump stwierdził, że nie wie. Republikanie w Kongresie przez niemal cztery lata prowadzili dochodzenie w sprawie Bidena i jego rodziny w ramach procedury impeachmentu, lecz nie potrafili znaleźć dowodów go obciążających.

Redakcja poleca

Trump stwierdził ponadto, że podczas swojej pierwszej kadencji "mógł wywinąć numer" Hillary Clinton, lecz tego nie zrobił. Pytany, czy tego żałuje i czy zamierza wszcząć śledztwa przeciwko innym swoim przeciwnikom, odparł, że "przeszedł przez piekło", sam będąc przedmiotem dochodzeń karnych i że "naprawdę trudno powiedzieć jest, że oni też nie powinni przez to przejść".

Trump ułaskawił uczestników szturmu na Kapitol

Jednocześnie prezydent USA bronił ułaskawienia przez siebie pierwszego dnia rządów ponad tysiąca uczestników szturmu na Kapitol, w tym - wbrew zapowiedziom jego i wiceprezydenta JD Vance'a - również tym winnym atakowania policjantów. Donald Trump orzekł, że te osoby były zamieszane w "bardzo drobne incydenty" oraz że odsiedziały długie wyroki i były "traktowane jak najgorsi kryminaliści w historii". Według Trumpa zdecydowana większość ze skazanych "miała w sobie dużo patriotyzmu".

Wśród ułaskawionych przez Trumpa byli m.in. Enrique Tarrio i Steward Rhodes, liderzy skrajnie prawicowych bojówek, Proud Boys i Oath Keepers, którzy zostali skazani na 22 i 18 lat więzienia za organizację buntu. Rhodes w środę spotkał się na Kapitolu z szeregiem republikańskich polityków. Poza Rhodesem z więzienia wyszedł również skazany na 12 lat Daniel Rodriguez, który zaatakował funkcjonariusza Policji Kapitolu paralizatorem.

Działania Trumpa skrytykowały we wtorek związki zawodowe policji oraz Policja Kapitolu, zaś zaatakowany przez Rodrigueza funkcjonariusz Michael Fanone stwierdził, że został "zdradzony przez swój kraj". Mimo to, według CNN Trump rozważa przyjęcie części uczestników zamieszek w Białym Domu.

Źródło: Radio ZET/Fox News/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET