Martynowicz w Radiu ZET: To nie wina telefonów, za dzieci odpowiadają rodzice

Łukasz Aftański
2 min. czytania
13.10.2026 14:25
Obserwuj nas na Google

- My jako dorośli tak mamy, że lubimy zwalać na coś odpowiedzialność, a jednak dzieci to jest nasza odpowiedzialność, dorosłych. I łatwo nam powiedzieć, że to jest wina telefonów komórkowych. Nie To jest wina braku kontaktu często z dzieckiem, braku relacji, braku miłości - oceniał Dariusz Martynowicz pedagog i nauczyciel w programie „Trzy pytania na koniec dnia" u Beaty Lubeckiej w Radiu ZET. 

Dariusz Martynowicz
fot. Radio ZET

Fala przemocy w szkołach. Ekspert apeluje ws. paniki

Bramki przy wejściach do szkół „to nie jest to bardzo dobry pomysł, delikatnie mówiąc. To znaczy nie można mówić, że nic się nie stało, bo coś się jednak stało, natomiast przede wszystkim profilaktyka, przede wszystkim spokojne reagowanie, procedury, bo do szkoły chodzą dzieci".

- Tutaj nasze zadanie jako nauczycieli i też rodziców, żeby jednak nie dawać się tej panice, która się pojawiła i w zasadzie ona, śmiem zaryzykować, stwierdzenie, że zrobiła więcej złego niż dobrego – tłumaczył Dariusz Martynowicz pedagog i nauczyciel w programie „Trzy pytania na koniec dnia" u Beaty Lubeckiej w Radiu ZET. 

Jednoznacznie wskazał, że „blokowanie nielegalnych treści w internecie nie zapobiegnie groźnym zachowaniom dzieci i młodzieży". - Nie, absolutnie nie - dodał.

Oglądaj

- My jako dorośli tak mamy, że lubimy zwalać na coś odpowiedzialność, a jednak dzieci to jest nasza odpowiedzialność, dorosłych. I łatwo nam powiedzieć, że to jest wina telefonów komórkowych. Nie - wyjaśniał.

To „jest wina braku kontaktu często z dzieckiem, braku relacji, braku miłości". - Jak się pomyśli o tym, co się stało ostatnio w szkole, kiedy zginęła osoba, która była pracownicą, pani Daria, która właśnie pracowała jako woźna, a z drugiej strony ma się przed oczami tego chłopaka, który szedł z tym nożem, ale nagle uświadomił sobie, co zrobił i on nawet chciał się przytulić do dyrektora. To trudno jest mi jako nauczycielowi powiedzieć o tym kimś nożownik, bo się po prostu, bo pęka serca – podkreślał.

Więc „śmiem zaryzykować stwierdzenie, że jeżeli mówimy o nastoletnich dzieciach, to jednak tu nasza duża odpowiedzialność dorosłych i gdzieś coś stało się po drodze, że to się wydarzyło".

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET