Tusk potwierdza zatrzymanie szpiega. "Dopadniemy każdego"
Premier Donald Tusk poinformował, że do aresztu trafił szpieg działający przeciwko Polsce i jej sojusznikom. Zatrzymania dokonali funkcjonariusze ABW. Podejrzanemu przedstawiono zarzuty, sąd zdecydował o areszcie na trzy miesiące.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co ujawnił premier Tusk na temat zatrzymania szpiega przez ABW.
- Jakie szczegóły dotyczące zatrzymania ujawnił Tomasz Siemoniak.
- Dlaczego obywatel jednego z krajów Azji został aresztowany.
- Które wcześniejsze działania ABW wiązały się z oskarżeniem o terroryzm.
Zatrzymanie szpiega przez ABW. Tusk: Dopadniemy każdego
Premier przekazał informację w mediach społecznościowych. – Każdego, kto godzi w bezpieczeństwo państwa polskiego, prędzej czy później dopadniemy. Raczej prędzej niż później – napisał Tusk.
Funkcjonariusze ABW zatrzymali podejrzanego dwa dni wcześniej. Jak ustalono, mężczyzna działał na szkodę Polski oraz sojuszników w NATO. Premier nie ujawnił szczegółów dotyczących tożsamości zatrzymanego.
Oficer wywiadu z Azji wschodniej. Siemoniak ujawnia kulisy
Szczegóły operacji opisał minister koordynator ds. służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Zatrzymany jest obywatelem jednego z krajów Azji, powstałych po upadku ZSRR. To kadrowy oficer wojskowego wywiadu, który prowadził działania szpiegowskie wymierzone w bezpieczeństwo Rzeczypospolitej i struktur wojskowych sojuszu.
Podejrzany został zatrzymany w środę. "Prokuratura Krajowa postawiła mu zarzuty. 1 sierpnia decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące" – poinformował Siemoniak. Dodał, że funkcjonariusze ABW wykazali się w tej sprawie "najwyższym profesjonalizmem”.
W tle inna akcja ABW. Kolumbijczyk oskarżony o terroryzm
ABW przypomniała także o wcześniejszym zatrzymaniu 27-letniego Kolumbijczyka, który w maju 2024 roku dokonał podpaleń dwóch składów budowlanych w woj. mazowieckim. Według śledczych jego działania miały charakter terrorystyczny i były zlecane przez osobę związaną z rosyjskimi służbami specjalnymi.
Mężczyzna działał według instrukcji – przygotował butelkę zapalającą, miał wskazane cele i środki transportu. Po opuszczeniu Polski został zatrzymany w Czechach, gdzie skazano go na osiem lat więzienia za podpalenie zajezdni autobusowej w Pradze. Polska prokuratura zapowiedziała, że odpowie także przed sądem w Polsce. Śledztwo nadzoruje Lubelski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET